ICO, czyli Initial Coin Offering

Wyobraźmy sobie, iż jesteśmy młodym start-upem, który bada jakąś niezwykle skomplikowaną i nieco oderwaną od rzeczywistości technologię. Oczywiście do dalszego rozwoju potrzebujemy pieniędzy. Jakie mamy więc możliwości?

Kredytu nie dostaniemy na pewno, bo jako zbiorowisko geeków z wielkimi pomysłami i pustymi kieszeniami nigdy nie staniemy się wiarygodni w oczach banku. Rodzina oraz znajomi nie są chętni na bezterminową pożyczkę. Żeby pozyskać środki z programów rządowych, Unii Europejskiej czy od funduszu Venture Capital musimy spełnić szereg rygorystycznych wymogów. W grę nie wchodzi też tradycyjny crowdfunding, ponieważ skala środków, które musimy pozyskać, wykracza znacznie poza możliwości tego modelu finansowania, a nasz projekt jest zbyt abstrakcyjny, żeby sprzedać go na Kickstarterze. Moglibyśmy oczywiście poszukać Anioła Biznesu, ale w Polsce takie osoby to niestety w dalszym ciągu rzadkość. Co więc możemy zrobić?

Dynamiczna ewolucja otaczającej nas rzeczywistości daje nam odpowiedź: możemy przeprowadzić Initial Coin Offering, czyli ICO.

Czym właściwie jest ICO?

ICO to po prostu jeszcze jeden sposób na pozyskanie funduszy, z wykorzystaniem kryptowalut. Najpierw tworzymy swego rodzaju biznesplan, tzw. whitepaper. Pokazujemy w nim nasz projekt, jego perspektywy oraz wszelkie dane na temat ilości środków, które chcemy pozyskać oraz organizacji oferty. Następnie rozpoczynamy właściwą emisję. Tworzymy nową kryptowalutę i jej tokeny, czyli w pewnym sensie akcje naszej firmy, które sprzedajemy naszym nowym inwestorom. W zamian oni przekazują nam Bitcoiny lub Ethereum, które następnie możemy spieniężyć i przeznaczyć na dalszy rozwój projektu.

Jaką korzyść z takiego mechanizmu odnoszą inwestorzy? Wartość tokenów nowej kryptowaluty, tak jak w przypadku tradycyjnych akcji czy udziałów, jest w pewnym sensie uzależniona od dalszego rozwoju projektu. Po przeprowadzeniu ICO inwestorzy mogą swobodnie nimi obracać i zarabiać na wzroście wartości.

Przykładem takiego mechanizmu jest emisja wspomnianego wcześniej Ethereum, którego założyciele przeprowadzili poprzez ICO rundę finansowania dla zdecentralizowanej platformy pozwalającej na zawieranie bezpośrednich kontraktów pomiędzy użytkownikami. W nieco ponad 40 dni zebrali oni równowartość 18 439 086 USD, emitując w zamian 60 102 216 tokenów Ethereum.

Do dnia dzisiejszego na całym świecie przeprowadzono ponad 100 ICO, a kolejne 45 jest właśnie w fazie zbierania środków. W samym 2017 zebrano w ten sposób ponad miliard dolarów. Wygląda na to, że ta potężna machina dopiero się rozpędza. Dlaczego więc temat ten jest aż tak kontrowersyjny? Okazuje się, że mnogość instytucji regulujących obrót instrumentami finansowymi na tradycyjnych rynkach nie jest bezcelowa. Tam, gdzie w grę wchodzi wysokie ryzyko i ogromna oczekiwana stopa zwrotu, nietrudno o wyłudzenia.

ICO na cenzurowanym

Rządy wielu państw reagują bardzo ostro na popularyzację ICO – w wielu miejscach przeprowadzanie Initial Coin Offering zostało surowo zabronione przez podmioty zajmujące się nadzorem nad rynkami kapitałowymi. Sztandarowym przykładem takiego podejścia są Chiny, które w swoich regulacjach instytucję oferty publicznej przeprowadzanej przy użyciu kryptowalut porównały do piramidy finansowej. Innym dużym graczem międzynarodowym, który prezentuje trochę odmienne podejście od Państwa Środka są Stany Zjednoczone. Starają się one unormować prawnie instytucję ICO – każdą emisję poddaje się tam specjalnemu testowi, który pomaga określić czy tokeny są jeszcze kryptowalutą czy już papierem wartościowym.

Initial Coin Offering to zjawisko kontrowersyjne. Dla wielu osób może to być kolejna okazja do bardzo ryzykownej spekulacji. Należy więc zawsze pamiętać o zagrożeniach, jakie wiążą się z tego typu przedsięwzięciami. Szczególnie że także w Polsce ICO zdobywa coraz większą popularność. Pod względem etycznym Initial Coin Offering również budzi pewną wątpliwość ze względu na specyfikę samych kryptowalut – taki mechanizm może w prosty sposób prowadzić do naruszania przepisów AML (Anti-Money Laundering), jako potencjalna możliwość do pozyskiwania środków z niepewnych i trudno weryfikowalnych źródeł.

fot. BTC keychain, flickr.com, CC BY 2.0

enEnglish (angielski)

Wojciech Czekaj