II kwartał rynku złota według World Gold Council

Największa organizacja świata – World Gold Council – zajmująca się rynkiem najdroższego z   metali szlachetnych po raz kolejny zrobiła zestawienie kondycji złota w ujęciu globalnym.
Jak się okazuje z przeprowadzonych badań ogólny popyt na badany walor w miesiącach od kwietnia do końca czerwca wyniósł 990 ton, co stanowi wynik o 7% gorszy od analogicznego okresu 2011 roku. Powodów może być kilka, chociażby fakt, że złoto w II kwartale 2012 roku plasowało się na stosunkowo wysokim poziomie (średnia to 1609,49 USD/oz) w zestawieniu średniej ceny z Q2 2011 roku – ok 1500 USD/oz.

Ze względu na wyższą uśrednioną cenę o ponad 100 dolarów za uncję popyt wartościowy spadł jedynie o 1%. Słabiej wypadł głównie sektor jubilerski, technologiczny oraz inwestycyjny. Spadek ten został zniwelowany przez Banki Centralne, które hojnie kupowały złoto fizyczne.  Analizując natomiast półrocze 2012 roku, zapotrzebowanie w szlachetny metal spadło o 5% do roku poprzedniego (2209,2  ton vs. 2090,8  ton).

Jubilerstwo

Jubilerzy nie popisali się w ostatnich trzech miesiącach. Popyt na poziomie 418,3 ton był nie tylko gorszy od I kwartału tego roku (o niecałe 70 ton) ale również okres ten wypadł blado na tle II kwartału roku poprzedniego. Sektorowy spadek o 15% r/r to w głównej mierze zasługa niskiego popytu na kruszec w Indiach, który to z kolei był spowodowany wysoką ceną złota liczoną w rupiach. Zapotrzebowanie branży jubilerskiej skurczyło się w pierwszej połowie roku o 13% w zestawieniu do pierwszego półrocza 2011 i wyniosło 906,4 tony. Wartość złota po przeliczeniu na dolary obniżyła się o 9% r/r i wyniosła 21,6 mld USD. W porównaniu do średniej wielkości popytu liczonego w dolarach z okresu I kwartałów ostatnich 5 lat miesiące kwiecień - czerwiec okazał się lepszy o 17%.

Indie – światowy lider popytowy królewskiego metalu – obniżył swój wpływ na wykorzystanie kruszcu w celach jubilerskich do 124,8 ton. Spadek o 30% k/k można upatrywać w spowolnieniu dynamiki wzrostu PKB Indii, rekordowo wysokich cenach złota notowanego w walucie krajowej oraz stosunkowo wysokich stop procentowych. Nie sprzyjająca była również pora monsunowa. Słabe zbiory były pokłosiem niskich opadów deszczu, a to miało swoje przełożenie na mniejsze oszczędności rolników oraz niewielkie wydatki w sezonie weselnym.   W maju odnotowaliśmy historyczny szczyt ceny złota liczonej w rupiach. Wszystko za sprawą deprecjacji indyjskiej waluty. Na początku maja 1 dolar kosztował 52,73 rupii.  Wysoka cena za uncję była tłumaczona niską sprzedażą kruszcu podczas festiwalu  Akshaya Tritiya. Indie są jednym z krajów rozwijających się, w którym import złota  pogarsza problemy tego kraju w bilansie handlowym.

Chiński popyt w sektorze jubilerskim w 2 kwartale również okazał się gorszy od odpowiedniego okresu sprzed roku (-9%  r/r) i wyniósł 93,8 ton. Należy podkreślić, że średnia 5-letnia na poziomie 103,1 ton również pokazuje, że strona popytowa straciła na sile. Chińscy konsumenci odwrócili się nieco od złota. Przyczyn spadku zainteresowania metalem szlachetnym można upatrywać w spowolnieniu gospodarczym (gorsze odczyty PKB)  oraz brakiem zarysowania się konkretnego kierunku w jakim podąża cena złota (kilkumiesięczna konsolidacja).

Imponujący jest wzrost popytu jubilerskiego w Egipcie. Wynik lepszy o 42% k/k to stopniowy powrót do poziomów historycznych, które były traktowane za pewnego rodzaju normę. Odbudowa strony popytowej złota w kraju piramid to dowód na to, że kult złotej biżuteri wraca tam do łask, mimo sukcesywnego wzrostu cen kruszcu rok do roku.

Technologia

Sektor technologiczny również znalazł się pod kreska. Liczony w tonach wyniósł 112,2 (5,8 mld $) , co daje wynik gorszy od tego sprzed roku o 5%.  Od początku roku sektor pochłania coraz więcej metalu, ale dynamika wzrostu dobywa się w żółwim tempie. W porównaniu do I kwartału 2012 roku rynek urósł o skromne 3%.

Popyt technologiczny w II kwartale bieżącego roku był ograniczany głównie z trzech stron. Pierwszą z nich była eskalacja kryzysu zadłużeniowego w Europie (główna rola problemów Hiszpanii), słabości rynku pracy USA oraz spowolnienia gospodarczego Chin. Kluczowa branża elektroniczna (jej udział w całym sektorze wynosi ponad 70%) zarejestrowała 4% obniżkę (80,5 ton). Branże o ogólnej nazwie „Other industrial and decorative” (OID) również znalazły się poniżej wyniku z 2011 roku. Odnotowały stratę wynoszącą 8% k/k.  Stomatologia natomiast porusza się w długoterminowym trendzie spadkowym. Coraz częstsze  wykorzystanie w stomatologii skutecznych substytutów dało spadek o 7% k/k (10,1 ton).

 

Inwestycje

Zainteresowanie inwestorów w fizyczny metal odnotowuje stratę na poziomie 23% k/k. Nie tylko spada ilość nabywanych sztabek i monet bulionowych (-10% k/k) ale również zaangażowanie światowych ETF-ów, które w II kwartale upłynniły swój kruszec ważący łącznie 0,8 tony. Płaski  popyt ETF-ów jest skutkiem zamykania przez inwestorów swoich pozycji oraz realizacji wcześniej wypracowanych zysków. Brak wyraźnego trendu kursu złota skłania wielu graczy do opuszczenia rynku oraz czekania na znaczny ruch w którąkolwiek ze stron.  Sprzedaż waloru w fizycznej postaci wyniósł 302,8 tony. To najgorsze 3 miesiące dla sztabek metalu od okresu kwiecień – czerwiec 2010.
Analizując oba kwartały 2012 roku widzimy zależność, że w trakcie trendu wzrostowego wielu inwestorów „wchodzi na rynek”, w przypadku straty wartości kruszcu – zaangażowanie maleje. I kwartał 2012 to w głównej mierze rajd cen złota z dołka 1523 USD/oz  do 1790 USD/oz, druga ćwiartka roku to kontynuacja spadków rozpoczętych w marcu oraz wejście w fazę szerokiej konsolidacji.

Banki Centralne

Stronę popytową ratują banki centralne. Imponujący wzrost (o 138% k/k) zakupów przez te instytucje w dużej mierze ratują złoto przed znaczną przeceną. Udział banków centralnych w globalnym popycie urósł do poziomu 16% . Nadal najwięcej kupują państwa rozwijające się, co jest spowodowane chęcią uniezależnienia się od dolara oraz waluty europejskiej. „Udział złota w rezerwach gospodarek emerging markets jest wciąż niższy niż w krajach rozwiniętych” – przyznaje Ronald Stoeferle analityk Erste Group.