Ile kosztuje wydobycie uncji złota?

Większość z nas śledzi cenę rynkową, a więc bazową cenę sprzedaży złotych oraz srebrnych uncji (do której dochodzi kilkuprocentowa marża pośredników). Dla odmiany, nie śledzimy, bo nie jest też powszechnie podawana, ceny „zakupu”, a więc ceny jaką kopalnie muszą ponieść, aby uzyskać uncję czystego kruszcu. Czemu znajomość kosztów wydobycia jest istotna?

Głównym powodem jest oszacowanie siły danej spółki. Znając cenę rynkową (a więc cenę po jakiej sprzedaje się kruszec) oraz znając koszt wydobycia, można określić ile danej spółce – kolokwialnie rzecz ujmując - zostaje w kieszeni. Jeśli koszt wydobycia będzie zbliżony do ceny rynkowej, jej wyniki finansowe nie będą dobre, ot choćby dlatego, że nie będzie środków na dywidendę, a co dopiero na inwestycje. Jeśli koszty wydobycia są z kolei bardzo niskie, to nawet spadek ceny giełdowej będzie pozwalać spółce na generowanie zysków. A zyskiem można się podzielić z inwestorami, dokonać nowych inwestycji, itp.

Jakie ma to znaczenie dla inwestora lokującego środki bezpośrednio w sztabkach i monetach? Wbrew pozorom znaczące. W przypadku spadku cen, dostępność towarów gwarantować będą tylko te kopalnie, których koszt uzyskania uncji metalu będzie znacząco niższy. W chwili bieżącej uncja kosztuj nieco ponad 1200 USD. Gdyby się okazało, że cena spadnie do 950, kopalnie, których koszty uzyskania uncji wynoszą 1100, zaczną generować straty. Istnienie kopalni, których koszty produkcji będą znacząco poniżej 950 USD pozwolą na zasilenie rynku metalem.

Czytaj także: Najnowsza historia cen złota

Rodzaje kosztów

Jak w wielu przedsięwzięciach oszacowanie kosztu produkcji nie jest prostym zadaniem. W przypadku produkcji sztabki jest to stosunkowo proste, ponieważ mamy do czynienia z sekwencją procesów: topienie, walcowanie, wykrajanie, żarzenie, polerowanie, bicie, pakowanie. Ot i tyle z grubsza. Na każdy z tych procesów składa się energia elektryczna bądź inna potrzebna do zasilenia urządzeń, ludzka praca (którą można w końcu wycenić), materiały eksploatacyjne oraz opakowanie (których koszty są łatwe do określenia), ubytki (których większość jest do późniejszego odzyskania, zaś w przypadku stałej produkcji łatwa do oszacowania) czy wreszcie magazynowanie oraz transport.

W przypadku wydobycia rzecz się robi znacząco trudniejsza. Kopalnia to nie tylko wydobycie, które i tak już jest skrajnie skomplikowane, ale także otwarcie kopalni oraz jej zamknięcie. Otwierając kopalnię pokrywa się koszty związane z eksploracją oraz innymi działaniami geologicznymi. Są wreszcie zezwolenia, koncesje, przygotowania. Po wyeksploatowaniu danego miejsce należy je odpowiednio zamknąć, co także generuje koszty, nie zawsze możliwe do precyzyjnego oszacowania na samym początku.

Czytaj także: Światowa Rada Złota: przyszłość produkcji złota

Jak spróbowano ów problem rozwiązać?

Od połowy lat 90. spółki parające się wydobyciem złota stosowały tzw. cash costs. Wskaźnik ten znajdował zastosowanie w branży, lecz był także określany jako non-GAAP (Generally Accepted Accounting Principles), co oznacza, że nie miał oficjalnego potwierdzenia do stosowania przez ogół firm z branży. Normy wyznaczane przez GAAP ani alternatywne, jak np. International Financial Reporting Standards (IFRS) nie są obligatoryjne. O ile pierwsze powstało głównie z myślą o amerykańskich kopalniach, o tyle IFRS był z założenia dedykowany spółkom na całym świecie.

Już samo to rodzi pewnego rodzaju rozdźwięk w zakresie stosowania ujednoliconych metod badania kosztów. W ogólnej konsekwencji, wskaźniki GAAP oraz IFRS nie były obligatoryjne wobec wszystkich, stąd jedne kopalnie mogły stosować określone wskaźniki, a inne nie. Organizacje, które stoją za tym postanowiły nawiązać współpracę w 2002 roku, dzięki czemu ich wskaźniki, choć nie identyczne w metodologii osiągnęły pewną spójność.

Cash costs, tak czy inaczej, stał się popularny i jest stosowany do dziś dnia przez niektóre spółki. Mimo to, jego wady były na tyle znaczące, że w życie musiała być wcielona nowa metodologia. Co takiego było niezadowalające? Jaka była nowa metoda?

Wprowadzenie Cash cost per ounce miało na celu stworzenie swoistego rodzaju przejrzystości i porządku w zakresie sprawozdawczości związanych z operacjami spółek produkujących złoto i srebro. Pomimo dobrej intencji, wskaźnik nie uwzględniał pewnych wydatków oraz środków trwałych, które w praktyce wpływały na realne wyniki finansowe spółki. Sztuczki księgowe doprowadzały nawet do tego, że koszt wydobycia uncji metalu (np. srebra) potrafił być… ujemny. Wynikało to z kategoryzacji charakteru wydobycia, gdzie inaczej patrzono na wydobycie spółek gdzie główny metal stanowił 80% opodatkowania, a inaczej gdzie opodatkowanie głównego wydobywanego surowca owych 80% nie przekraczało. Cash costs nie był i nie jest więc satysfakcjonującą zmienną, na której można bazować, chcąc podjąć dobrą decyzję inwestycyjną.

Czytaj także: Złota będzie coraz mniej?

AISC

Nowa metoda, która poprawiała błędy powyższej zmiennej, pojawiła się w 2013 roku. Stało się tak za sprawą World Gold Council. Wskaźnik obejmuje więc wszelkie koszty operacyjne tworzące trzon cash costs (a więc te, które wiążą się z codziennymi pracami, jak np. koszty pracy ludzi, eksploatacja urządzeń, royalties, koszty administracyjne, koszty technologiczne, koszty transportu, etc.) oraz dodatkowe „czyniące” AISC, a więc All-in sustaining costs. Czym są dodatkowe czynniki? To koszty zgoła odmienne niż bieżące, bezpośrednio związane z operacjami górniczymi. Wymienić tu można: zezwolenia oraz koszty związane z odpowiedzialnością społeczną, koszty eksploracji oraz badań, wydatki inwestycyjne, regeneracja i remediacja kopalni czy wreszcie wynagrodzenia zarządu.

AISC nie jest idealny, a momentami może być nawet zniekształcony. Dlaczego miałby być zniekształcony? Cóż, spółki wydobywcze chcą pokazać lepsze wyniki i perspektywy, a jako że AISC jest robotą dla księgowych, możliwe jest „koloryzowanie”. Ma to jednak zapewne ograniczenia, a sam wskaźnik daje nam przynajmniej przybliżony jeśli chodzi o koszty wydobycia pogląd. I na nim się też m.in. skupimy.

Tyle więc w zakresie teorii. Czas przejść do liczb, przy czym zaznaczyć warto, że nie wszystkie duże kopalnie liczą i obwieszczają swój AISC. Niektóre wciąż obstają przy znacząco mniej informatywnym cash costs.

Czytaj także: WGC: znaczenie złota dla inwestorów będzie rosnąć?

Koszty wydobycia uncji złota

To całkowicie logiczne, że niektóre kopalnie mają niższe koszty, a inne wyższe. Wystarczy, że złotonośność rudy jest wysoka i już koszty maleją drastycznie. Mało tego, wielce powszechne jest, że dana spółka posiada różne kopalnie, wśród których niektóre mają wyższe, a niektóre niższe AISC. Mając to wszystko na uwadze, najbardziej istotne jest dla nas nie tyle, ile konkretnie co do grosza kosztuje wydobycie złota (a i tak się nie da tego oszacować), co po prostu jaki jest przedział tego wśród największych kopalni i spółek, które tworzą zdecydowaną większość produkcji na świecie.

1. Barrick Nevada

To kompleks dwóch kopalni, które ze względów technicznych są traktowane jako jedna operacja. Stąd dane dotyczą obu tych lokalizacji łącznie. I tak, Barrick Nevada wyprodukował 71,9 tony (2,3 mln uncji).

W 2017 roku Barrick Nevada podał, że AISC wyniosło 624$, zaś w roku 2018 szacuje się je wstępnie na 610-660$/oz.

2. Muruntau

Jest kopalnią zlokalizowaną w Uzbekistanie. Jest to kopalnia państwowa i należy do absolutnie ścisłej czołówki jeśli chodzi o zasoby złota. W samym 2017 roku kopalnia miała wydobyć 62,2 tony (2 miliony uncji) złota.

Choć AISC nie jest podawane, domniemać należy, że przy takiej złotonośności rudy koszty w przeliczeniu na uncję są relatywnie bardzo niskie, a już na pewno grubo poniżej 1000$ czy nawet 900$.

3. Newmont

To spółka górnicza. Newmont Nevada odnosi się do operacji związanych z wydobyciem złota w Nevadzie w USA, gdzie spółka eksploatuje 2,6 mln akrów ziemi w kilkunastu kopalniach odkrywkowych oraz głębinowych. Produkcja z tego regionu wynosi ok. 30% z całości produkcji spółki i w 2017 roku wyniosła 49,3 tony (prawie 1,6 mln uncji). Pozostałe kopalnie znajdują się w Afryce, Australii oraz obu Amerykach.

Jedna z nich również zasługuje na uwagę z racji skali wydobycia złotego kruszcu. To Boddington, którego produkcja w 2017 roku wyniosła 24,5 tony (ponad 780 tys. uncji).

Newmont podał, że AISC w 2017 roku wyniósł 924$/oz. Bieżąca, uaktualniona prognoza na 2018 rok wynosi 965-1025$/oz.

4. Pueblo Viejo

Jest to kopalnia pod auspicjami Pueblo Viejo Dominicana Corporation, spółki której udziały są podzielone pomiędzy dwóch potentatów branżowych, Barrick Gold oraz Goldcorp, w proporcji 60%/40%. Kopalnia ta wydobyła w 2017 roku 650 tysięcy uncji złota.

AISC w 2017 roku wyniósł 525$ za uncję. Prognozowane AISC na 2018 rok to 590-620$/oz.

5. Olimpiada

To kopalnia należąca do spółki Polyus (pierwotnie Polyus Gold, do 2016 roku), która znajduje się w regionie Krasnoyarska, z wydobyciem złota w 2017 roku na poziomie blisko 1,2 miliona uncji. Pozostałe kopalnie Polyusa mają wyraźnie mniejsze wydobycie, aczkolwiek wciąż jest ono znaczące: Blagodatnoye – 456 tys. oz; Verninskoye – 205 tys. oz; Kuranakh – 171 tys. oz; Alluvials – 145 tys. oz; Natalka – 3 tys. oz. Połączywszy wydobycie, Polyus jest jednym z największych producentów złota na świecie osiągając łącznie 2,16 mln uncji w 2017 roku.

AISC w 2017 wyniósł dla wszystkich lokalizacji średnio 621$. Najniższy koszt uzyskano w Blagodatnoye (533$/oz), najwyższy w Alluvials (1001$/oz).

6. Lihir

To kopalnia znajdująca się na obszarze Papui Nowej Gwinei, a jej roczne wydobycie w 2017 roku zamknęło się na poziomie 28,6 tony (ponad 900 tys.). Należy do grupy Newcrest Mining, w której skład wchodzą także takie kopalnie jak: Cadia Valley, Telfer (Australia) i Gosowong (Indonezja).

Kopalnia Lihir w I połowie 2017 roku osiągnęła AISC na poziomie 913$/oz, zaś w II połowie już 810$. Kopalnia Cadia wydobyła z kolei 620 tys. uncji, lecz przy jakże niskim AISC! Wyniosło ono bowiem 258$/oz w I połowie 2017 roku oraz 217$/oz w drugiej. Telfer to wydobycie na poziomie 386 tys. uncji, zaś AISC odpowiednio dla I i II połowy 2017 roku: 1026$/oz i 1391$/oz. Gosowong wydobył 296 tys. uncji przy AISC odpowiednio dla I i II połowy 2017 roku: 867$/oz oraz 687$/oz.

7. Kalgoorlie Super Pit

Wydobyła w 2017 roku 22,9 tony złota (ponad 730 tys. ton). Operacje produkcyjne są wynikiem joint venture pomiędzy Barrick Gold oraz Newmont Mining. AISC w pierwszej połowie 2017 roku osiągnęły poziom 787$/oz.

Podsumowanie

Powyższe zestawienie obejmuje kilkanaście kopalni, zrzeszonych wokół największych producentów złota na świecie. Łączna ilość ich wydobycia tworzy kilkanaście procent z całości światowego wydobycia. To sporo.

Pozostałe kopalnie, a są ich na świecie setki, z całą pewnością nie odbiegają pod względem AISC od wyżej wymienionych. Oczywiście bogata ruda, dobre zarządzanie i niskie podatki mogą wpływać na AISC, zaś kończące się rezerwy, słabe rozeznanie czy wreszcie niedogodne warunki pracy utrudniają uzyskanie niskich kosztów produkcji. Mimo to, istnieją pewne ogólne widełki, w których zdecydowana większość kopalni mieści się jeśli chodzi o koszt produkcji kruszcu.

W oparciu o powyższe oraz inne informacje możemy przyjąć, że produkcja złota to przybliżony koszt rzędu 550$-1050$/oz. To dość szeroki zakres. Czy możemy wysunąć z tego jakiś wniosek?

Tak. Co najmniej dwa. Jeśli podawane kwoty oddają rzeczywistość, to kopalnie złota rzeczywiście generują dochód, a wiele z nich niemały. W przypadku spadku ceny rynkowej złota, podaż złota niekoniecznie musi ulec redukcji. Nawet gdyby cena złota spadła poniżej 1000$, np. do 900-950$, znacząca ilość kopalni nie tylko będzie dalej produkować, ale także zarabiać.

Warto jednak pamiętać, że tendencja AISC z roku na rok jest wzrostowa.

fot. neelaka, flickr.comCC BY 2.0

Łukasz Chojnacki