Inflacja w styczniu wyniosła 4,4 proc. – najwięcej od 9 lat

GUS przedstawił dane na temat wzrostu cen w styczniu 2020 r. Inflacja osiągnęła najwyższy poziom od grudnia 2011 r., bo aż 4,4 proc. Rada Polityki Pieniężnej wstrzymuje się z podjęciem decyzji o podniesieniu stóp procentowych. Czy ceny będą nadal rosły?

Mysaver poleca:

Zdaniem prezesa NBP Adama Glapińskiego, możemy spodziewać się w ciągu najbliższych miesięcy niewielkiego wzrostu cen, jednak w II połowie roku inflacja powinna zacząć spadać. Logicznym zatem byłoby utrzymanie stóp procentowych na obecnym poziomie, zwłaszcza w obliczu coraz bardziej realnego widma spowolnienia gospodarczego, które z kolei wymagać będzie reakcji zupełnie odwrotnej.

Problem w tym, że czynników, które mogłyby wpłynąć na wzrost inflacji jest sporo np. rosnące ceny energii elektrycznej czy podniesienie od stycznia płacy minimalnej. Ubiegłoroczny skok cen żywności spowodowany był przez upały i susze, które niszczyły plony rolne. Zdaniem ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka, susza w tym roku ma być jeszcze dotkliwsza – najsilniejsza od 50 lat. Na łamach Radia Plus minister podkreślał, że stan retencji czy poziomy wód gruntowych są alarmujące, co oznacza, że wraz z przyjściem lata powinniśmy spodziewać się raczej kolejnych podwyżek cen żywności.

Czesi reagują

W ubiegłym tygodniu stopy procentowe o 25 p.b. podniósł Bank Czech, co było odpowiedzią na poziom inflacji w styczniu, który wyniósł tam 3,6 proc. Z inflacją na poziomie 4,7 proc. w styczniu, nie za bardzo radzi sobie Bank Węgier, który – podobnie jak NBP – przez długi czas prezentował stanowisko „gołębie”. Jak do tej pory węgierscy bankierzy nie zdecydowali się na podniesienie stóp procentowych, jednak wczoraj pojawiła się pewna zmiana komunikacyjna, mogąca sugerować, że taka możliwość jest rozważana.

NBP twardo obstaje przy swoim, z jednym wyjątkiem – Kamil Zubelewicz jako jedyny członek Rady Polityki Pieniężnej, od dłuższego czasu stoi na stanowisku, że stopy procentowe powinny zostać podniesione – chociażby po to, by w momencie, gdy pojawi się recesja, mieć większe pole do obniżki i nie schodzić na terytorium ujemne, jak Niemcy czy Szwajcarzy.

Odkryj ponownie produkty ze słynnej Rand Refinery

FED uruchomi dodruk pieniądza

W tym tygodniu prezes amerykańskiego FED ogłosił, że bank centralny będzie „agresywnie” korzystał z instrumentu, jakim jest luzowanie ilościowe (lub potocznie: dodruk pieniądza). Stopy procentowe FED po kilku obniżkach w 2019 roku znajdują się obecnie w przedziale 1,5-1,75 (w Polsce stopa referencyjna wynosi 1,5 proc.). Ekonomiści przewidują, że możliwe będą jeszcze dwie obniżki o 25 p.b. w 2020 roku, ale konieczne będzie także użycie instrumentów niestandardowych, a więc dodruku pieniądza.

Jak w tej sytuacji postąpi NBP? Trudno powiedzieć. Mamy rok wyborczy, a prezes NBP, choć z zasady bank centralny jest niezależny, w przeszłości blisko związany był ze środowiskiem partii rządzącej. Ewentualne podwyższenie stóp procentowych uchroniłoby pieniądze Polaków przed inflacją, jednak mogłoby wpłynąć na pogorszenie PKB. Zdaniem niektórych komentatorów rynku czas na słuszną decyzję minął. Teraz pozostało tylko większe i mniejsze zło.

Fot. pixabay.com

Bartosz Adamiak