Ujawnienie zarobków ingerencją w niezależność NBP

Sejm zajmie się dziś projektem noweli ustawy o NBP, w myśl której zarobki wszystkich pracowników banku będą jawne, a także regulowane przez sejm. Wiceprezes NBP Anna Trzecińska określa nowelę ingerencją w niezależność banku centralnego.

Według projektu PiS, którym dziś zajmie się sejm, zarobki pracowników zatrudnionych w Narodowym Banku Polskim na stanowiskach kierowniczych, dyrektorskich, a także w zarządzie, będą nie tylko jawne, ale także uregulowane. Projekt zakłada m.in. limit wynagrodzeń na stanowiskach kierowniczych – nie będą one mogły przekroczyć 0,6-krotności wynagrodzenia prezesa NBP.

Czytaj także: Plan emisyjny NBP na 2019

Wiceprezes NBP Anna Trzecińska określa nowelę jako ingerencję w niezależność banku centralnego, który zgodnie z ustawą powinien być instytucją całkowicie niezależną i apolityczną. Podkreśla także, że projekt poselski nie zawiera analizy konsekwencji wprowadzenia takich regulacji, i przywołuje analizę Standard & Poor’s z 2016, kiedy to po raz pierwszy w historii obniżono rating Polsce m.in. z uwagi na obawy o polityczną niezależność Narodowego Banku Polskiego.

Szkodliwość noweli – zdaniem wiceprezes – wynika także z faktu jawności wynagrodzeń, co uniemożliwiłoby przeprowadzanie skutecznych rekrutacji oraz wpłynęłoby na zwiększenie rotacji wśród pracowników.

Trzecińska poinformowała także, że NBP pracuje nad siatką płac, która ma zostać upubliczniona. Siatka ta ma zawierać informacje o wynagrodzeniach minimalnych i maksymalnych w podziale na stanowiska. Taki zabieg sprawiłby, że system wynagrodzeń w banku byłby transparentny, ale nie ujawniałby wynagrodzeń konkretnych osób.

Powodem, dla którego posłowie PiS, ale także PO i Kukiz’15 przygotowywali projekty nowel dotyczących jawności zarobków w NBP były doniesienia jednej z gazet, które dotyczyły zarobków dwóch najbliższych pracownic prezesa NBP Adama Glapińskiego. Pracująca od 10 lat w NBP Martyna Wojciechowska, która piastuje stanowisko dyrektora departamentu komunikacji i promocji, zarabiać ma wraz z dodatkami ok 65 tys. zł miesięcznie. Kontrowersje wokół jej osoby wynikają chociażby z faktu, że prezes NBP Adam Glapiński zarabiał w 2018 r. ok. 63 tys. zł brutto miesięcznie. Wątpliwości budzą także kompetencje pani dyrektor, która ukończyła filologię rosyjsko-ukraińską oraz studia podyplomowe na dziennikarstwie.
Podczas konferencji prasowej, która dotyczyła zarobków w NBP, zastępca dyrektora departamentu kadr NBP Ewa Raczko poinformowała, że przeciętne wynagrodzenie brutto na stanowisko dyrektora w NBP (na podstawie PIT) wynosiło w 2018 roku 36 tys. zł brutto.

Fot. Narodowy Bank Polski, flickr.comCC BY-ND 2.0