INIRZ [grudzień]: Czy na złocie będzie jeszcze dobrze?

Grudzień 2016 roku, podobnie jak cała jego druga połowa, to nie był dla złota dobry czas. Ciężko poobijany kruszec zyskał co prawda w ostatnich dniach na wartości, jednak bilans w żadnym wypadku nie wypadł dla złota korzystnie. 

Decyzja amerykańskiego Banku Centralnego w końcu stała się faktem. Podniesienie stóp procentowych musiało niekorzystnie wpłynąć na rynek złota, a lekki wzrost jego wartości w ostatnich dniach minionego roku był raczej wypadkiem przy pracy, niż cudownym odwróceniem niekorzystnego dla złota trendu. Chyba że jakimś cudem powtórzy się sytuacja sprzed roku.

Analizując jednak nastroje wśród inwestorów w grudniu trudno wyciągać jakiekolwiek pozytywne wnioski. Przynajmniej na razie. Lekka ich poprawa w końcu miesiąca wiązała się raczej ze zbliżającymi się świętami i okresem wypoczynku, niż była odzwierciedleniem poprawy kondycji całego sektora. Pozostaje wierzyć, że przynajmniej część uczestników tego rynku swoje zarobiła w pierwszej połowie roku obserwując teraz jedynie to, co ze złotem się dzieje.

Przypomnijmy - rok 2016 tak naprawdę dopiero w IV kwartale okazał się dla złota fatalny. Wcześniej, a szczególnie w pierwszej połowie roku, kruszec dawał solidnie zarobić notując najlepszy okres od wielu lat. I spadek jego wartości - choć zaskakująco drastyczny - był naprawdę do przewidzenia. Czy ten rok może być podobny? Dziś niezwykle trudno to realnie ocenić, ponieważ wszystko zależy oczywiście od kondycji amerykańskiej gospodarki oraz tego, co administracja Donalda Trumpa i on sam szykuje rynkom finansowym w ciągu najbliższych tygodni i miesięcy.

Wróćmy jednak do końcówki minionego roku, towarzyszących temu nastrojów wśród inwestorów oraz tego, co może zdarzyć się w ciągu najbliższych miesięcy. Otóż niektórzy z czynnie działających na rynku jego uczestników z pewnością już dostrzegają pewną analogię do roku poprzedniego. Mało tego, podobnie było również w poprzednich latach.

Chodzi o sytuację, w której pod koniec roku mocno wyprzedany kruszec osiągał jakiś punkt zwrotny - minimum w dłuższym okresie. Rok temu było to poziom 1050 dolarów za uncję (17 grudnia). Od tego czasu złoto drożało, aby zatrzymać się na poziomie 1370 dolarów na początku sierpnia 2016 roku.

Obecnie mamy do czynienia z podobną sytuacją. I analizując odczyt indeksu INIRZ w grudniu widać, że stopniowo poprawiające się nastroje inwestorów są być może wyrazem ich oczekiwań w związku z możliwością powtórzenia się takiego scenariusza.

Co prawda należy zauważyć, że poziom odbicia był na złocie jednak wyższy - było to 1129 dolarów za uncję (22 grudnia). Od tego czasu złoto drożeje, choć nie są to na razie spektakularne wzrosty.

Wiele w kontekście sytuacji na rynku złota zależy także od tego, czy na zakupy ruszą światowe banki centralne. A przede wszystkim Chiny i Rosja, które w kontekście najcenniejszego z kruszców (i nie tylko) ambicje mają przecież ogromne. Szczególną uwagę zwracać będzie zapewne właśnie Rosja, która pod koniec 2016 roku dokonała rekordowych jak na siebie zakupów tego szlachetnego metalu.

Podchodząc do kruszcu w miarę obiektywnie i pod kątem dywersyfikacji inwestycyjnego portfela, czas do większych zakupów wydaje się być idealny. I nawet wtedy, jeśli odbicie, z którym mieliśmy do czynienia pod koniec roku, miałoby nie być początkiem trwającej kilka miesięcy hossy.

Złoto znajduje się obecnie na bardzo atrakcyjnych poziomach skłaniających do kupowania kruszcu z perspektywą wzrostu jego wartości jeśli nie w średnim, to na pewno w długim terminie. Przypomnijmy, że idylla za oceanem wiecznie trwać nie będzie. A dodatkowo na świecie wciąż tli się bardzo wiele punktów zapalnych (również w odniesieniu do rynków finansowych), których eksplozja może przynieść daleko idą zawirowania i konsekwencje. A wtedy z pewnością do głosu dojdzie właśnie złoto, które z precyzją szwajcarskiego zegarka co jakiś czas udowadnia, że jest doskonałym pomysłem inwestycyjnym na bardzo niespokojne i niepewne czasy.

Szymon Matuszyński