Jak chronić oszczędności w dobie kryzysu?

Obecna sytuacja na świecie nie napawa szczególnym optymizmem. Nie mamy leku na SARS-CoV-2. Nie mamy też leku na skutki gospodarcze, bo trudno nazwać lekiem kolejne dodruki pieniądza. Czy możemy w jakikolwiek sposób chronić swoje oszczędności?

Mysaver poleca:

SARS-CoV-2 wymierzył silny cios w światową gospodarkę poprzez wymuszenie na rządach wielu państw wprowadzenia izolacji społecznej. Spór o to, czy lepiej jest izolować i ratować ludzi, czy żyć normalnie i ratować gospodarkę, w dalszym ciągu nie jest rozstrzygnięty, jednak pojawiają się głosy, że tak na dobrą sprawę to nie ma aż takiego znaczenia: ratowanie ludzi rozwali gospodarkę i odbije się na ludziach, a ratowanie gospodarki zaszkodzi ludziom i odbije się na gospodarce. To pętla, która zaciska się na naszej szyi.

Rządy reagują w jedyny, znany sobie sposób

Odkąd w 1971 roku przerwane zostało ostatnie połączenie pieniądza ze złotem, pojawiła się nowa, niesamowita możliwość – drukowanie pieniędzy na praktycznie nieograniczoną skale. Z możliwości tej zaczęli korzystać Japończycy w latach 90-tych, by ratować swoją gospodarkę. Czy im się udało? Cóż, Japonia to kraj dostatni. Jeżeli jednak spojrzymy na parametry, takie jak wzrost PKB, to właściwie od połowy lat 90-tych niewiele się tam dzieje.

Przy okazji kryzysu z 2008 roku i wdrożenia operacji luzowania ilościowego (dodruku pieniądza) chociażby w Europejskim Banku Centralnym, zauważono, że skutki takiej operacji nie są szczególnie spektakularne. Wtłaczane na rynek pieniądze nie powodują ożywienia gospodarki na taką skalę, jak można by oczekiwać. Skup zadłużenia przez banki centralne i obniżenie stóp procentowych prowadzi raczej do tego, że masy spekulantów zaczynają się masowo lewarować, a na rynku generują się bańki spekulacyjne (Wall Street 2011-2020). I jest to dobry początek kolejnego kryzysu.

Niskie stopy procentowe, a nasz portfel

W sytuacji, w której bank centralny obniża stopy procentowe i skupuje długi, wypuszczając na rynek nowy pieniądz, oszczędzanie pieniędzy zaczyna być mało opłacalne. Po co oszczędzać, skoro lokaty bankowe przynoszą straty, a kredyty są takie tanie? Lepiej kupić mieszkanie jako formę inwestycji (znamy to, prawda?).

Tylko co się stanie, gdy wszyscy nagle rzucą się po kredyt i kupią mieszkanie jako inwestycję? Staną się trzy rzeczy:

  1. Ceny mieszkań pójdą w górę
  2. Wszyscy będą mieli kredyty do spłacania
  3. Będzie mniej chętnych do wynajęcia mieszkań

(To też skądś znamy, prawda?)

Ostatecznie, w którymś momencie wszystko to zawali się, jak domek z kart, ponieważ niewynajęte mieszkania nie będą się spłacać, a niespłacone kredyty będą destabilizowały system bankowy. W międzyczasie może pojawić się przysłowiowy „czarny łabędź”, czyli zewnętrzny czynnik, który całkowicie zmieni zasady gry – ot, choćby koronawirus.

Jak ratować swoje oszczędności?

W Mysaver od lat piszemy o konieczności dywersyfikacji portfela oszczędności. Mieszkanie to duża inwestycja, która na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo atrakcyjna. Nie brak też na rynku ludzi, którzy zarabiają na pośrednictwie czy kursach „jak zarobić na kupnie i sprzedaży mieszkania”, wmawiających nam na każdym kroku, że nieruchomość to absolutnie NAJLEPSZA inwestycja. Otóż ma ona swoje wady, o których było kilka akapitów wcześniej.

Lokaty bankowe? Obecnie ich oprocentowanie jest nikczemnie niskie, w wielu przypadkach poniżej stopy inflacji. Oznacza to, że nie tylko nie zarobimy, ale wręcz stracimy. Choć nominalnie cyferka na koncie się zwiększy, to jednak siła nabywcza pieniądza będzie mniejsza. No i jeszcze wisienka na torcie – zapłacimy podatek Belki za to, że zarobiliśmy.

Jest cała masa form lokowania i inwestowania pieniędzy, jak choćby giełda, fundusze inwestycyjne czy obligacje. Wszystkie one posiadają swoje wady i zalety, i zapewne część z nich warto rozważysz – pamiętając jednak o tym, aby swój portfel dywersyfikować.

Jednak tym, co w największym stopniu zabezpiecza wartość, od tysięcy lat, od początku trwania cywilizacji, jest złoto. Dlaczego?

  1. Złota nie da się dodrukować. Można je wydobyć, ale moce branży wydobywczej są ograniczone i uzależnione od giełdowej ceny złota (im tańsze złoto, tym większe prawdopodobieństwo, że podaż zostanie ograniczona poprzez zamykanie nierentownych kopalń)
  2. Fizyczne złoto, które przechowujemy u siebie, jest całkowicie niezależne od zewnętrznych instytucji
  3. Złoto bardzo dobrze chroni wartość pieniądza przed skutkami inflacji, a także dobrze trzyma wartość w czasach niepokojów i zawirowań gospodarczych
  4. Jest niezależne od dostaw prądu i internetu (w przeciwieństwie do większości innych form lokowania czy inwestowania)
  5. Złoto nie zbankrutuje

Warto posiadać na czarną godzinę choć trochę złota. W przypadku większego, dobrze zdywersyfikowanego portfela, mówi się o 10-15 proc., ale wszystko tak naprawdę zależy od indywidualnych potrzeb i oczekiwań. Jeżeli zależy nam na bezpieczeństwie, nic nie stoi na przeszkodzie, aby była to większa ilość.

Photo by Tedward Quinn on Unsplash

Szymon Lenartowicz