Jak naprawić system emerytalny?

Polski system emerytalny funkcjonuje źle. Dokonywane w nim ciągłe zmiany, determinowane wyłącznie politycznymi decyzjami, zamiast cokolwiek poprawiać, jeszcze bardziej go destabilizują. Co musiałoby się stać w najbliższej przyszłości, aby poprawić fatalną perspektywę przede wszystkim dla przyszłych emerytów?

O pilnej potrzebie gruntownej przebudowy funkcjonującego w Polsce systemu wypłat rent i emerytur dyskutuje się od lat. Co zaskakujące, właściwie wszyscy są zgodni - przyszłe emerytury Polaków będą niskie, a sam system jest nieefektywny i bez radykalnej jego modyfikacji absolutnie nic nie ma szansy się poprawić. Widmo demograficznego kryzysu i coraz większej liczby osób pobierających świadczenia, będzie z każdym rokiem tylko deficyt pogłębiać.

Jakie warunki musiałyby zostać spełnione, aby cokolwiek w tym źle naoliwionym i nieefektywnym mechanizmie się poprawiło? Dziś już nie chodzi o zmiany kosmetyczne, a o rewolucję. Pytanie dotyczy jednak tego, kto jej przeprowadzenia się podejmie.

Ponadczasowe porozumienie ponad politycznymi podziałami

Jest to pierwszy, najważniejszy i absolutnie konieczny warunek, bez którego spełnienia wszystkie kolejne nie mają szansy realizacji. Nie chodzi w tym przypadku o te czy inne szczegóły, ale o spójną nić porozumienia, która zagwarantuje realizację przyjętej strategii w długim terminie. Czy w dzisiejszej politycznej rzeczywistości jest to w ogóle możliwe?

Niestety temat emerytur bywa bardzo często świadomie, a czasem nawet z premedytacją wykorzystywany w politycznej walce. Taka sytuacja powoduje, że każda zmiana ekipy rządzącej przychodzi z nowymi, własnymi pomysłami, które te wprowadzone wcześniej podważa, zmienia lub wręcz likwiduje. Jeśli tak ma wyglądać to w kolejnych latach, nawet najdoskonalszy i oddający możliwie najbardziej realne potrzeby dzisiejszej sytuacji plan nie będzie miał szansy realizacji. Kolejni ministrowie czy premierzy stwierdzą, że projekt nie jest ich autorstwa, więc jest przez to projektem złym.

Plan naprawy systemu emerytalnego musi zostać rozłożony na lata i być później konsekwentnie realizowany przez kolejne zasiadające na Wiejskiej ekipy. W dzisiejszej politycznej rzeczywistości brzmi to niestety jak science fiction - podział wśród polityków, ale także i społeczeństwa jest coraz głębszy, więc na porozumienie w sprawie emerytur szanse są mniejsze, niż na to, że reprezentacja Polski zostanie w lipcu Mistrzem Świata w piłce nożnej.

Zmiany muszą być wprowadzone nie tylko w samym systemie emerytalnym

- System emerytalny nie działa w próżni - jest istotnym elementem polityki zdrowotnej państwa, polityki rynku pracy i polityki edukacji. Innymi słowy, nie wolno w żadnym wypadku podejmować prób reformy systemu emerytalnego z pominięciem istotnych zmian, jakie muszą zajść w pozostałych dziedzinach, które na ten system oddziałują - mówi Łukasz Piechowiak, ekonomista, dyrektor zarządzający Fintek.pl i prezes Fundacji Krakowskie Przedmieście.

- W każdym innym wypadku dyskusja musi zakończyć się niezadowoleniem społecznym, w krótkim lub długim okresie oraz irrelewantnością w stosunku do realiów budżetowych i finansowych - dodaje Łukasz Piechowiak.

Zmiana form wypłaty świadczeń i system zachęt do wydłużania płatności składek

- Model systemu emerytalnego ściśle związany jest współcześnie coraz bardziej z możliwościami finansowymi państwa i nie jest to tylko problem Polski. W takich realiach niezbędne wydaje się przemyślenie sposobu i form wypłaty świadczeń. Niewątpliwie konieczne jest stworzenie większych zachęt do wydłużania okresu płatności składek ubezpieczeń emerytalnych - mówi z kolei dr hab. Bogusław Półtorak, profesor wrocławskiego Uniwersytetu Ekonomicznego.

- W szerszej perspektywie być może warto zastanowić się nad integracją składek ubezpieczeniowych z podatkami od dochodów osobistych i w ten sposób przeniesienie ciężaru obsługi świadczeń emerytalnych na budżet państwa. Nim to by jednak nastąpiło, należałoby rozważyć samą formę świadczeń emerytalnych. Dyskusja o gwarantowanym minimalnym dochodzie wywołuje hasło emerytury obywatelskiej, która miałaby jeden poziom dla wszystkich ubezpieczonych. W modelu redystrybucyjnym takie rozwiązanie byłoby lepsze pod względem kontrolowania wydatków budżetowych. W takim systemie osoby zamożniejsze, które chciałyby uzyskać wyższe świadczenia emerytalne w przyszłości, w większym zakresie musiałyby samodzielnie inwestować pieniądze na dodatkową emeryturę - dodaje Bogusław Półtorak

Ulgi podatkowe i wzmocnienie części kapitałowej

- W Polsce nigdy nie było wystarczającej determinacji ze strony rządzących do tego, aby zreformować system emerytalny - twierdzi Maciej Rogala, ekonomista, autor książek dotyczących rynku finansowego i systemu emerytalnego.

- Takim przełomem nie będą też PPK ze względu na wadliwy model podatkowy. Aktualna ekipa chce sfinansować reformę z pieniędzy pracodawców, nie dając żadnej złotówki. Coroczna dopłata z budżetu ma być finansowana z nadwyżek w Funduszu Pracy, do którego składki opłacają przecież pracodawcy. Dodatkowo do budżetu wpłynie podatek PIT, płacony przez pracownika od składki finansowanej przez pracodawcę. Prawdziwa reforma powinna polegać na bieżących ulgach podatkowych i wbrew pozorom największym sukcesem może okazać się przekształcenie OFE w fundusze inwestycyjne w opakowaniu IKZE - analizuje Maciej Rogala.

System nie może być prosty!

Kolejną kluczową sprawą jest obalenie mitu, że system musi być prosty. A to nieprawda.

- Konstrukt zabezpieczenia emerytalnego nie może być porównywany do rozwiązań sprzed 100 lat, bo świat poszedł do przodu. Zmieniły się stosunki społeczne, oczekiwania życiowe i sposoby wykonywania pracy. Zwiększyła się różnorodność zawodów, sposobów osiągania dochodów, relacje gospodarcze i rodzinne - analizuje bieżącą sytuację i rzeczywistość Łukasz Piechowiak. - Stąd apel, by unikać rozwiązań maksymalnie prostych, a w to miejsce wybierać finezyjne instrumenty o dużej efektywności, nawet jeżeli wiązałoby się to z dużym skomplikowaniem systemu wypłaty i poboru świadczeń, jak również różnicowania ich w zależności od potrzeb - dodaje.

- Nie ma sensu też na siłę trzymać się twierdzenia, że system musi się równoważyć. Z finansowego punktu widzenia jest to postulat słuszny, ale też łatwo nim manipulować w sytuacji wystąpienia znacznych deficytów, które niekoniecznie muszą stanowić zagrożenie do wypłacalności świadczeń. Biorąc pod uwagę, że zarządzanie ekonomiczne niekoniecznie wiąże się tylko z przepływami kapitałowymi, ale efektywnym wykorzystaniem wszystkich zasobów, w tym czasu, ujęcie finansowe ma znaczenie drugorzędne. Istota sprowadza się do tego, by system polityki zabezpieczenia społecznego był stymulantem rozwoju gospodarczego i społecznego, a nie jego blokerem. Wówczas kapitał finansowy nie tylko się znajdzie, ale także będzie się stale powiększać, tym samym poprawiając parametry finansowe - podsumowuje Łukasz Piechowiak.

Według Łukasza Piechowiaka wcale nie jest też koniecznie formowanie obowiązkowej części składkowej w ramach polskiego rynku kapitałowego. W tym wypadku problem stanowi nie wartość inwestycyjna, ale inwestycje same w sobie:

- To, co w teorii wygląda dobrze na papierze i być może sprawdza się na innych, bardziej rozwiniętych rynkach, w Polsce może być przeciwskuteczne i nie przynosić korzyści emerytalnych - twierdzi Łukasz Piechowiak. - W tym wypadku, bez kompleksowej reformy ogólnych zasad funkcjonowania przedmiotu inwestycji, sytuacja prawdopodobnie prowadzić będzie do znacznego i niebezpiecznego przewartościowania niektórych podmiotów, co tworzy więcej problemów niż rozwiązuje - dodaje na zakończenie Piechowiak.

Dziś system emerytalny w Polsce stoi przed wyzwaniem obniżenia wieku emerytalnego i oczekuje doprecyzowanej koncepcji odnośnie do Pracowniczych Planów Kapitałowych. Na horyzoncie czai się tykająca bomba w postaci demograficznego kryzysu.

Biorąc więc pod uwagę powyższe opinie ekspertów widać, że zarówno koncepcja PPK, jak i manipulowanie momentem przechodzenia Polaków na emeryturę na pewno kondycji całego systemu nie poprawi, będąc raczej zmianą dla samej zmiany, a nie gruntowną reformą, na której pozytywne efekty mogliby liczyć przyszli emeryci.

Photo by Aron Visuals on Unsplash

Szymon Matuszyński