James Rickards: Rozpoczęło się odliczanie do kryzysu

Chiny uderzyły w ścianę, którą ekonomiści nazywają pułapką średniego dochodu – pisze James Rickards, amerykański prawnik i ekspert w dziedzinie finansów i metali szlachetnych. Jednocześnie zwraca uwagę na szereg innych problemów, m.in. konsekwencji nadmiernego zadłużenia.

Czytaj także: Chińczycy są w stanie zatopić Stany Zjednoczone

Rickards zauważa, że przejście do statusu wysokiego dochodu wymaga znacznie więcej, niż tworzenia miejsc pracy w fabrykach dla mieszkańców wsi przenoszących się do dużych miast. Konieczny jest także rozwój zaawansowanych technologii, które umożliwią tworzenie wysokiej jakości produktów, oferujących wysoką wartość dodaną.

Przystąp do Klubu Goldenmark

Choć jakość produktów dostarczanych przez chińskich producentów jest coraz wyższa, nie wykazali oni zbyt dużej zdolności do samodzielnego rozwoju wysokich technologii. Za to udało im się dość skutecznie wykradać te technologie, co niebawem może zostać ukrócone z uwagi na kroki podejmowane przez Stany Zjednoczone oraz ich sojuszników, takich jak Kanada czy Unia Europejska.

Czytaj także: PKO BP: kryzys na skalę 2008 r. zacznie się w Chinach

Problem nadmiernego zadłużenia

„Chiński cud” – jak zauważa Rickards – był zasługą inwestycji i eksportu netto, przy minimalnych wydatkach konsumpcyjnych. Inwestycje zaś finansowane były długiem, który obecnie jest tak duży, że dalsze zadłużanie spowolni gospodarkę i podważy zdolność Chin do obsługi istniejącego zadłużenia. Rosnące zadłużenie sprawia, że chińska zdolność kredytowa jest kwestionowana przez międzynarodowe banki i bezpośrednich inwestorów zagranicznych.

Kronika Galla Anonima z darmową przesyłką za pobraniem

Czytaj także: Chińskie miasta-widma

Pozostałe linie ratunkowe Chin to eksport netto i duże nadwyżki na rachunkach obrotów bieżących. Było to zasługą dużej ilości taniej siły roboczej, subwencji rządowych i manipulacjami na walucie, jednak te czynniki wzrostu zanikają obecnie z uwagi na niekorzystną demografię. Konkurencją dla Chin staje się tańsza siła robocza z Wietnamu i Indonezji, zaś nadwyżki handlowe są niwelowane przez wojnę handlową i cła nakładane przez USA.

Dług publiczny do PKB


source: tradingeconomics.com

Wojna handlowa

Zdaniem Jima Rickardsa Chiny nie przypuszczały, że wojna handlowa, którą rozpętał Trump przybierze taki obrót. Rząd Państwa Środka spodziewał się raczej kontynuacji pozorowanych działań, które miały miejsce w czasach administracji Clintona, potem Busha i w końcu Obamy. Tymczasem Donald Trump okazał się przeciwnikiem dużo bardziej zawziętym i cierpliwym w swoich postanowieniach. Wpływ wojny handlowej na Stany Zjednoczone był niewielki, zaś na Chiny – przytłaczający.

Czytaj także: Ludowy Bank Chin kupił złoto po raz pierwszy od dwóch lat

Taryfy nałożone przez USA na Chiny już teraz dramatycznie spowolniły chińską gospodarkę. Jednak – zdaniem Rickardsa – najcięższe działa jeszcze nie zostały wytoczone. Co więcej, żądania USA – zwłaszcza w zakresie możliwych do zweryfikowania ograniczeń kradzieży własności intelektualnej – nie są możliwe do spełnienia przez Chiny, ponieważ od kradzieży zależy rozwój własnych ambicji ekonomicznych chińczyków. Jest wysoce nieprawdopodobne, by te kwestie zostały rozwiązane w najbliższym czasie.

– Uważam, że kryzys w Chinach jest nieunikniony z powodu chińskiego modelu wzrostu, międzynarodowe otoczenie oraz nadmierne zadłużenie – pisze James Rickards. – Pogląd ten podziela wielu ekonomistów na całym świecie. Rozpoczęło się odliczanie do kryzysu.

Czytaj także: Czy dedolaryzacja w najbliższym czasie jest realna?

Opracowane na podstawie: https://dailyreckoning.com/the-crumbling-chinese-market/

Photo by Li Yang on Unsplash

Bartosz Adamiak