Kanadyjska gorączka złota

Niedawno zastanawialiśmy się na jak długo wystarczy światowych zasobów złota. Okazuje się, że nadzieją dla rynku żółtego kruszcu jest nie tylko poszukiwanie nowych złóż, ale również te zasoby, o których dawno już zapomniano. 

Obecne ceny złota pozwalają poważnie myśleć o wydobyciu i poszukiwaniu złota nie tylko w biedniejszych krajach. Gorączka królewskiego kruszcu wraca również tam gdzie dawno jej nie widziano.

W niewielkiej, zapomnianej miejscowości w kanadyjskim stanie Ontario właśnie rozpoczyna się jeden z największych projektów wydobywczych na świecie. Detour Lake – bo tak nazywa się projekt – to typowy przykład na odkrywanie zapomnianych złóż i kopalni. Miejscowość, która kiedyś tętniła życiem, przez ostatnie 15 lat nadawała się co najwyżej na scenerię dla niskobudżetowych horrorów. Wraz z powracającą gorączką złota znalazł się inwestor skłonny wydać blisko 1,5 miliarda dolarów na reaktywację kopalni i uruchomienie wydobycia z nowych złóż.

Biznes ma się opłacać. Detour Gold z Toronto szacuje, że pod ziemią czeka na wydobycie 15,6 miliona uncji złota. Możliwości produkcyjne mają sięgnąć 650 tysięcy uncji rocznie, co wystarczy na 20 lat wydobycia. Przy kosztach rzędu 650-700 dolarów za uncję biznes powinien być rentowny, a inwestycja może zwrócić się po kilku latach.

Przykąłd Detour Lake pokazuje jak zaraźliwa jest złota gorączka, ale w dzisiejszych czasach trudno uwierzyć, że takie inwestycje nie są poprzedzone chłodną biznesową kalkulacją i optymistycznymi prognozami dla całego rynku złota.

Goldenmark

 

Więcej o inwestycji pisze serwis The Globe and Mail