Kończy się program MdM. Jak dostać kredyt bez rządowego wsparcia?

Planujesz zakup mieszkania na kredyt, ale nie uda Ci się zdobyć dofinansowania w ramach programu "Mieszkanie dla Młodych"? Sprawdź, o czym powinieneś pamiętać.

Początek 2018 roku to ostatni moment, w którym będzie można starać się o dofinansowanie w ramach rządowego programu "Mieszkanie dla Młodych". Wnioskując na podstawie dotychczasowego, bardzo dużego zainteresowania MdM, można przypuszczać, że środki wyczerpią się w zaledwie kilka dni.

Ci, którzy nie "załapią się" na dopłatę, będą zmuszeni spełnić "tradycyjne" wymagania przy składaniu wniosku o kredyt mieszkaniowy. Z czym trzeba się liczyć, planując zakup nowego lokum?

Przygotuj wkład własny

"Mieszkanie dla Młodych" umożliwiało wielu osobom otrzymanie kredytu, nawet jeśli nie miały pieniędzy na wkład własny. Po wyczerpaniu puli środków, kredytobiorcy będą jednak musieli sami zadbać o zebranie odpowiedniej kwoty.

Większość banków zgadza się na obniżenie wkładu własnego do 10 proc. wartości nieruchomości. Jednak, zgodnie z rekomendacją Komisji Nadzoru Finansowego, standardowy udział, wnoszony przez kredytobiorcę, powinien wynosić 20 procent.

Goldenmark

 

A to oznacza, że starając się o kredyt hipoteczny w wysokości 300 tys. złotych, trzeba dysponować sumą od 30 do 60 tys. złotych. Dla wielu osób, zwłaszcza na początku drogi zawodowej, może to być warunek nie do spełnienia.

- Jeżeli będziemy chcieli złożyć wniosek o kredyt z wkładem własnym na poziomie 10 proc., bank będzie wymagał od nas zabezpieczenia brakującej kwoty, w związku z ryzykiem oferowania finansowania przy obniżonym wkładzie. Może zdarzyć się, że kredytodawca przedstawi szereg warunków, które musi spełnić nabywana przez nas nieruchomość. Niektóre banki bowiem patrzą nieprzychylnym okiem na zaciąganie kredytu na tzw. dziurę w ziemi, czyli na lokum dopiero w powstającej inwestycji mieszkaniowej. Inną formą zabezpieczenia jest blokada środków kredytobiorcy zdeponowanych na koncie osobistym, bądź ulokowanych na IKE lub IKZE – tłumaczy Michał Krajkowski z Notus Finanse, ekspert Związku Firm Pośrednictwa  Finansowego.

Wkładem własnym nie musi być jednak wyłącznie gotówka. Jego rolę, w przypadku niektórych banków, może pełnić inna nieruchomość, którą posiadamy. Albo odpowiednio udokumentowane koszty, które ponieśliśmy w związku z budową domu.

Przed złożeniem wniosku kredytowego, warto przeanalizować posiadany przez nas majątek i ocenić, które z jego elementów będą mogły zostać zabezpieczeniem naszego kredytu. Oceńmy również inne, posiadane przez nas składniki finansowe. Takie jak np. obligacje, udziały w przedsiębiorstwach czy polisy oszczędnościowe, które mogą zostać uznane za część wkładu własnego w inwestycję. Nie mogą nim być jednak środki trwałe, takie jak samochód, ze względu na potencjalnie szybką utratę swojej wartości – radzi Leszek Zięba z mFinance.

Pozbądź się długów

Przeszkodą na drodze od uzyskania kredytu hipotecznego może być też brak odpowiedniej zdolności kredytowej. Wpływa bowiem na nią kilka czynników, m.in. uzyskiwane dochody czy posiadane zobowiązania kredytowe. Choć na wysokość wynagrodzenia często nie jesteśmy w stanie zbyt mocno wpłynąć, możemy za to zredukować nasze długi. Warto więc - w miarę możliwość - spłacić dotychczasowe zobowiązania.

- Nawet drobne zobowiązania, takie jak zakup laptopa czy pralki na raty, mogą skutecznie obniżyć naszą zdolność kredytową. Tak samo jak karta z aktywnym limitem kredytowym, nawet jeżeli nie planujemy z niej skorzystać.  Jeżeli wynosi on np. 20 tys. złotych, to bank zakłada, że nasze konto jest obciążone taką właśnie sumą, ponieważ kredyt w każdym momencie może zostać uruchomiony. Dlatego jako miesięczne obciążenie przyjmowane jest około 5 proc. limitu, gdyż w przypadku skorzystania z limitu, taką minimalną kwotę z reguły musimy spłacać - wyjaśnia Michał Krajkowski.

Zanim zdecydujemy się na zaciągnięcie zobowiązania, prześledźmy również naszą historię kredytową. Upewnijmy się, czy naszej wiarygodności finansowej nie obciążają długi, o których spłacie zapomnieliśmy. Może to być zaległy rachunek telefoniczny czy rata za zakupy.

Z drugiej strony, jeżeli w ogóle nie posiadamy udokumentowanej historii kredytowej, to w oczach wierzyciela możemy być niewiarygodnym kredytobiorcą. A to dlatego, że bank nie ma możliwości sprawdzenia, jak radziliśmy sobie ze spłatą długów w przeszłości. Dlatego czasami warto odłożyć zakup nieruchomości w czasie, aby zbudować pozytywną historię kredytową. Może być to zakup sprzętu AGD/RTV na raty, które spłacimy bez żadnych przeszkód do czasu złożenia wniosku o kredyt mieszkaniowy.

Podkreślmy jednak, że brak historii kredytowej nie oznacza, że kredytu mieszkaniowego na pewno nie otrzymamy. Może to utrudnić uzyskanie środków, ale nie przekreśla całkowicie szans.

A może wspólny kredyt?

Jednym ze sposobów na zwiększenie zdolności kredytowej jest złożenie wniosku wspólnie z  partnerem, rodzicami czy rodzeństwem. W takim przypadku pod uwagę zostaną wzięte dochody, ale także zobowiązania wszystkich kredytobiorców. Często także w takim przypadku zostaną policzone wyższe koszty związane z utrzymaniem dwóch gospodarstw domowych.

- Staranie się o kredyt wspólnie z partnerem, z którym prowadzimy gospodarstwo domowe, posiada jednak tę przewagę, że koszty utrzymania i wydatki, które są brane pod uwagę przez bank przy ocenie zdolności, będą liczone tylko raz. Może się więc okazać, że ten element pomoże nam w uzyskaniu środków – dodaje Leszek Zięba.

fot. congerdesign, pixabay.com, CC0

Tomasz Matejuk