Korekta okazją zakupową

W ciągu ostatnich dni złoto potaniało o prawie 4 proc., zaś srebro o 7,4 proc. Choć jest to korekta stosunkowo głęboka, w perspektywie roku oba metale zarobiły odpowiednio 32,2 proc. i 36 proc. i – zdaniem analityków – nie jest to ich ostatnie słowo. Inwestorzy korzystają z okazji.

Mysaver poleca:

O tym, że rajd metali jeszcze się nie zakończył, świadczą silne fundamenty. W dalszym ciągu nierozstrzygnięte zostały kwestie związane z globalnymi problemami, takimi jak wojna handlowa, brexit czy globalna recesja.

Przystąp do Klubu Goldenmark

Obecna korekta na rynku metali związana jest z przypływem optymizmu na Wall Street, po publikacji negatywnych danych gospodarczych w USA w ubiegłym tygodniu. Choć brzmi to absurdalnie, inwestorzy akcyjni cieszą się na złe dane, ponieważ wiedzą, że mogą liczyć na pomoc FED. To z kolei oznacza, że mogą jeszcze chwilę zwlekać z przesunięciem swojego kapitału z akcji na dolara, więc być może zarobić jeszcze trochę. Złe dane to większa szansa na obniżkę stóp procentowych we wrześniu (najbardziej prawdopodobny obecnie scenariusz to 25 p.b. 18 września).

Kronika Galla Anonima z darmową przesyłką za pobraniem

Oczywiście taki stan nie może trwać w nieskończoność, choćby z uwagi na bardzo silnego dolara, który negatywnie wpływa chociażby na eksport. Dlatego Biały Dom prędzej czy później podejmie kroki w celu osłabienia swojej waluty, a to z kolei spowoduje kolejną fazę wzrostu kruszców, które staną się kuszącą alternatywą dla przegrzanej giełdy.

Z okazji korzystają inwestorzy.

– Obserwujemy wzmożone zainteresowanie złotem oraz srebrem – mówi Michał Tekliński, Grupa Goldenmark. – Metale w ostatnim czasie odnotowały duże wzrosty i obecna korekta wywołała zauważalny wzrost ilości zamówień.

W Polsce dodatkowym czynnikiem ryzyka są budzące niepokój obietnice wyborcze. Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło 7 września plany podniesienia minimalnego wynagrodzenia do 2600 zł w 2020 r., do 3000 zł w 2021, a do końca 2023 r. do 4000 zł. Zdaniem wielu ekspertów jest to sytuacja stanowiąca duże zagrożenie dla polskiej gospodarki oraz waluty.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców skomentował zapowiedzi w swoim oficjalnym stanowisku następująco:

Wydaje się niestety, że ryzyka związane z realizacją pomysłu tak radykalnego wzrostu minimalnego wynagrodzenia – a są one ogromne – nie zostały w odpowiedni sposób przeanalizowane przed zakomunikowaniem propozycji. Pouczający powinien być przykład Węgier, gdzie po podwyżce wynagrodzenia minimalnego o ok. 60 proc., zmaterializowały się w zasadzie wszystkie zagrożenia, o których piszemy. Ceny wzrosły o nawet 11 proc., w rezultacie czego koszty podwyżek w 75 proc. obciążyły konsumentów, a w 25 proc. pracodawców. Poważnie obawiamy się realizacji jeszcze gorszego scenariusza w Polsce – wzrost cen stymulowany jest już przez programy redystrybucyjne i presję płacową wśród grup średnio i wysoko wykwalifikowanych pracowników.

Jak zatem widać, niezależnie od korekty i sytuacji globalnej, w Polsce dochodzi nowy czynnik ryzyka, który napędza popyt na złoto, jako bezpieczną przystań, chroniącą kapitał przed rozmaitymi zawirowaniami.

Szymon Lenartowicz