Ponad pół miliona Polaków wciąż ma kredyt we frankach. Raty znów zaczną rosnąć?

Ponad 118 mld złotych wynosi łączne zadłużenie z tytułu kredytów mieszkaniowych we frankach - wynika z danych Związku Banków Polskich. Czynnych umów kredytowych w CHF jest ponad 500 tysięcy. Prognozy wskazują, że raty w najbliższym czasie jeszcze spadną, ale w dalszej perspektywie - mogą zacząć znów rosnąć.

W styczniu 2015 roku Szwajcarski Bank Narodowy uwolnił kurs franka, który poszybował w górę, a wraz z nim wzrosły obciążenia kredytobiorców, posiadających kredyty denominowane lub indeksowane do CHF.

- Jednocześnie, zdecydowano o obniżeniu poziomu stóp procentowych w Szwajcarii, co częściowo zamortyzowało wzrost rat polskich kredytobiorców. Polskie banki, które udzielały kredytów mieszkaniowych w CHF wdrożyły rozwiązania - m.in. wciąż działający tzw. „sześciopak” - mające na celu złagodzenie skutków uwolnienia kursu franka - tłumaczą przedstawiciele Związku Banków Polskich.

Ponad 500 tys. kredytów na 118 mld złotych

Związek Banków Polskich właśnie podzielił się danymi, dotyczącymi portfela kredytów frankowych. Jak informuje ZBP, na koniec września 2017 roku łączne zadłużenie z tytułu kredytów mieszkaniowych we frankach wnosiło 118,04 mld złotych. W okresie I 2015 - IX 2017, zmniejszyło się ono o 28,75 mld złotych.

Banki obsługiwały 502 tys. czynnych umów kredytów mieszkaniowych w CHF, a ich liczba od stycznia 2015 do września 2017 zmniejszyła się o około 60 tys. sztuk (czyli o średnio 20 tys. rocznie), w zdecydowanej większości w wyniku spłaty kredytów.

Goldenmark

 

- Odsetek kredytów zagrożonych - opóźnionych w spłacie powyżej 90 dni - wynosił 1,4%, co stanowiło 6,9 tys. umów i dotyczyło 2,8% wartości portfela. Zdecydowana większość przypadków przewalutowań kredytów na złote przez banki z powodu niewywiązywania się kredytobiorców z umowy dotyczyła właśnie kredytów opóźnionych w spłacie powyżej 90 dni - tłumaczą przedstawiciele ZBP.

Od stycznia 2015 do września 2017 roku przewalutowano w ten sposób około 1400 umów kredytów w CHF.

Jak wylicza ZBP, średni miesięczny kurs CHF w grudniu 2014 roku wynosił 3,51 zł, a w grudniu 2017 roku 3,60 zł. Z kolei średni miesięczny poziom LIBOR 3M w grudniu 2014 roku wynosił -0,02%, a w grudniu 2017 r. -0,755.

- W ciągu 36 ostatnich miesięcy oprocentowanie kredytów w CHF zmniejszyło się o 0,735 punktu procentowego - tłumaczą bankowcy.

Podkreślają, że wysokość raty kredytu walutowego jest wypadkową kursu CHF i poziomu stóp procentowych.

- W ciągu dotychczasowego okresu spłaty wzrost kursu był w dużej mierze amortyzowany przez spadek poziomu stóp procentowych, które obniżały się równolegle do skokowych wzrostów franka w latach 2008 i 2015, osiągając ujemne wartości. W efekcie, przy zbliżonym poziomie kursu franka, dzisiejszy poziom rat kredytu w CHF jest niższy niż bezpośrednio przed 15 stycznia 2015 roku - zaznaczają w ZBP.

fot. ZBP

Kurs franka będzie spadał. A co z ratami?

Jak prognozuje mBank, w tym roku kurs franka wyniesie średnio 3,51 zł, a w kolejnych latach będzie dalej spadał. W 2021 roku ma wynieść 3,22 złotych. Z kolei stawka LIBOR CHF 3M, od której zależy wysokość oprocentowania większości kredytów we frankach, w tym roku ma pozostać mniej więcej na dotychczasowym poziomie.

W przyszłym roku ma jednak zacząć rosnąć i za 3 lata wynosić 1,09%. To oznacza, że oprocentowanie kredytu z marżą 1,4% wzrośnie z 0,67% obecnie do 2,49%.

- Jeśli prognoza się sprawdzi, to raty kredytów we frankach początkowo będą spadać. Najniższy poziom osiągną w przyszłym roku, kiedy będą o 33 zł niższe niż obecnie. Później zaczną jednak rosnąć, ze względu na coraz wyższe oprocentowanie. Z obecnego poziomu 1611 zł mają dojść do 1710 zł w 2021 roku, czyli wzrosną o 100 zł. Na pocieszenie warto dodać, że wciąż będzie to dużo mniej niż w grudniu 2016 r, kiedy rata wynosiła prawie 1900 złotych - komentuje Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors.

Sadowski dodaje, że tak istotny spadek kursu przełoży się oczywiście na zmniejszenie zadłużenia wyrażonego w złotych.

- Na koniec 2021 r. przy kursie 3,22 zł wyniesie ono około 270 000 zł. Obecnie jest to 360 000 zł, a więc spadnie o 90 000 zł. Warto jednak dodać, że częściowo odpowiedzialne za to będą również spłaty rat, dokonane na przestrzeni prawie 4 lat, czyli do końca 2021 roku - wylicza Jarosław Sadowski.

fot. Expander

Problemów frankowiczom nie ubywa

Tymczasem biuro Rzecznika Finansowego odnotowało w zeszłym roku około trzykrotny wzrost różnego rodzaju wniosków dotyczących kredytów walutowych. Według wstępnych danych w 2017 roku było ich ponad 2300, podczas gdy w 2016 roku - 727 wniosków.

Rzecznik Finansowy Aleksandra Wiktorow podkreśla, że problem z kredytami "frankowymi" nie znika, mimo spadku kursu franka szwajcarskiego.

- Przeciętny kredytobiorca identyfikuje głównie - najłatwiejszy do zaobserwowania - problem wzrostu salda zadłużenia, wynikający ze stosowania mechanizmu indeksowania lub denominowania kredytu do waluty obcej. Tymczasem te umowy zawierają inne postanowienia powodujące, że klienci płacą wyższe raty niż powinni, a które można uznać za abuzywne, czyli niedozwolone postanowienia umowne - mówi Aleksandra Wiktorow.

Rzecznik przypomina, że do takich można zaliczyć postanowienia dotyczące np. uznaniowego ustalania oprocentowania przez bank, stosowania tzw. spreadów czy wprowadzające obowiązek wykupienia tzw. ubezpieczenia niskiego wkładu własnego.

- Na dziś najbardziej skutecznym sposobem wspierania posiadaczy kredytów "frankowych" są tzw. istotne poglądy wydawane na etapie sporu sądowego. Liczę, że w ten sposób przyczynimy się do ukształtowania korzystnej dla klientów linii orzeczniczej. Otworzy to drogę do polubownego rozwiązywania tego typu sporów, bo niestety na dziś ta ścieżka postępowania rzadko kończy się sukcesem - dodaje Aleksandra Wiktorow.

fot. Rzecznik Finansowy

foto główne: cosmix, pixabay.com, CC0

Złote ciekawostki i tajemnice - SPRAWDŹ
Tomasz Matejuk