Prezes NBP: kryptowaluty to jazda bez trzymanki, chętnie bym ich zakazał

- Kryptowaluty to nie jest zwykła forma inwestowania. Wiąże się z nimi ogromne ryzyko - podkreśla prezes Narodowego Banku Polskiego. Dodaje, że sam chętnie by ich zakazał, ale tłumaczy, że NBP musi patrzeć też na to, co robią inne kraje Unii Europejskiej.

W trakcie konferencji prasowej po listopadowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, podczas którego RPP zdecydowała o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian, prezes Narodowego Banku Polskiego odniósł się także do kwestii kryptowalut.

- Wszystkie kryptowaluty są pseudowalutami, bo w Polsce obowiązuje prawo, że tylko bilety Narodowego Banku Polskiego są pełnoprawnym środkiem płatniczym, no i oczywiście karty wszelkiego rodzaju, pieniądz wirtualny, ale nie tego rodzaju - zaznacza Adam Glapiński.

Prezes NBP przyznaje, że kryptowaluty są legalne w Polsce i w krajach Unii Europejskiej. Ale przypomina też, że są kraje na świecie, w których ich używanie jest zakazane.

- My poprzestajemy na ostrzeżeniach. Jakiś czas temu NBP i Komisja Nadzoru Finansowego wydały komunikat ostrzegający potencjalnych uczestników rynku kryptowalutowego, że robią to na własne ryzyko i własną rękę. To nie jest rynek w żaden sposób nadzorowany, regulowany. Ryzyko jest ogromne i przestrzegamy zwykłych obywateli, oszczędzających, którzy chcieliby tzw. wdowi grosz tam angażować - podkreśla Glapiński.

"Ryzyko jest ogromne"

Jak zaznacza prezes banku centralnego, wahania notowań na tym rynku są ogromne. Obserwujemy zarówno wysokie wzloty, jak i gwałtowne upadki.

- W najbliższym czasie uruchomimy akcję informacyjno-ostrzegającą na Youtube'ie, w internecie szeroko, może sięgniemy po ogłoszenia w gazetach, żeby się nie powtórzyła historia, że jacyś "szarzy oszczędzacze" zdeponowali tam swoje pieniądze i będą mieć potem pretensje do instytucji państwowych czy publicznych, że nie byli ostrzeżeni, że nie wiedzieli, że to jest innego rodzaju inwestycja. Osoby, które tam wchodzą, muszą mieć pełną świadomość, że jest ogromne ryzyko. Można się szybko wzbogacić i można szybko wszystko stracić. To nie jest zwykła forma inwestowania. To jest bardzo niebezpieczne - podkreśla Adam Glapiński.

Dodaje, że za kryptowalutami czają się również inne zagrożenia, związane z praniem brudnych pieniędzy, z nieprzejrzystością podatkową itd.

- Ale nas interesuje ostrzeganie społeczeństwa przed bezmyślnym czy pochopnym wycofywaniem środków z lokat bankowych, które są słabo oprocentowane i przerzucaniem w takie ryzykowne miejsca. Już fundusze inwestycyjne są bardzo ryzykowne. A kryptowaluty to jest jazda bez trzymanki - mówi szef NBP.

"Chętnie bym zakazał kryptowalut"

Prezes NBP podkreśla jednak, że zarówno bank, jak i KNF, popierają nowoczesne narzędzia bankowe i finansowe, a tzw. fintech w szczególności.

- To jest przyszłość systemu bankowego i to się bardzo szybko rozwija. Nie wiadomo, jak będzie z kryptowalutami, ale naszym zadaniem jest ostrzegać i stabilizować. I my to robimy - tłumaczy.

Jak zaznacza Glapiński, osobiście chętnie by kryptowalut zakazał.

- Ale to by blokowało rozwój narzędzi, rynku, całego fintechu i musimy patrzeć, jak wyglądają regulacje w krajach Unii Europejskiej. Wszystkie banki centralne to obserwują. Tu się kształtuje gdzieś przyszłość systemu, ale to przyszłość, w którym rola centralnego banku będzie coraz mniejsza, a ryzyko coraz większe(...). Ja bym się kierował w stronę zakazu, ale on też ma szereg złych stron. Będziemy robić tak, jak cała Europa - zapowiada prezes NBP.

fot. flickr.com, Narodowy Bank Polski, CC BY-ND 2.0

Tomasz Matejuk