Co się dzieje z kursem franka?

Frankowicze mogą na razie spać spokojnie. O ile w dzisiejszych czasach można w odniesieniu do finansowych rynków w ogóle mówić o jakimkolwiek spokoju. Szwajcarska waluta wciąż tanieje i na razie nie widać podstaw do tego, aby sytuacja ta miała się diametralne zmienić.

W piątek, 20 października o poranku frank kosztował już poniżej 3,65 zł. Od początku roku stracił w stosunku do złotego ponad 10 procent, podobnie jest względem euro, za które na początku roku trzeba było zapłacić 1,06 franka, natomiast dziś już 1,15. Czy dzieje się zatem coś niedobrego?

Tak z pewnością nie pomyślą wszyscy polscy frankowicze - przypomnijmy, że mamy w Polsce obecnie około 500 tys. takich kredytów, na kwotę około 120 mld złotych. Taniejący frank to prawdziwa ulga dla tej sporej grupy osób - rata kredytu jest dziś niższa nawet o kilkaset złotych w porównaniu z tym, jaka była po czarnym czwartku w styczniu roku 2015.

CHFPLN, źródło: stooq.pl

Co szkodzi CHF?

Aktualny obraz sytuacji w pewnym sensie przypomina to, co w tej chwili dzieje się na rynku złota. Wszystko przez irracjonalne poziomy entuzjazmu przede wszystkim na światowych rynkach akcji, gdzie hossa trwa w najlepsze. Dla walorów będących bezpiecznymi przystaniami oznacza to przeceny, ponieważ znajdują się poza głównym centrum zainteresowania inwestorów.

Nie bez znaczenia jest też polityka prowadzona przez szwajcarski bank centralny, który specjalnie nie kwapi się do umacniania swojej waluty. Przypomnijmy, że stopy procentowe u Helwetów są aktualnie rekordowo ujemne (LIBOR 3M CHF jest obecnie na poziomie -0,73 proc.) i również w tej kwestii nic nie wskazuje na to, żeby sytuacja miała się radykalnie zmienić.

Z drugiej jednak strony, przede wszystkim w kontekście walutowych kredytów, zakładanie, że takie poziomy na parze CHF/PLN utrzymują się w horyzoncie długoterminowym, jest bardzo ryzykowne. Nieprzewidywalność i dynamika wydarzeń w kontekście globalnym, nakazują daleko idącą wstrzemięźliwość w stawianiu tego typu tez. Zawsze gotowi musimy być na scenariusz mniej optymistyczny.

W kwestii pomocy frankowiczom

Złożony ostatnio w sejmie projekt znacząco odbiega od tego, co politycy obiecali Polakom w kampanii. Nikt dziś nie mówi już o przewalutowaniu po kursie, w jakim kredyt był zaciągany, nikt nie wspomina o zwrocie spreadów. Podchodząc zresztą racjonalnie do tych obu kwestii, należy podkreślić, że takie rozwiązania były już w kampanii określane mianem dość kontrowersyjnych.

Sami frankowicze nie odpuszczają, wciąż walcząc o sprawiedliwość i możliwość odzyskania części straconych w wyniku rynkowych zawirowań pieniędzy. Czy złożenie doniesienia do prokuratory zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłego szefa KNF Andrzeja Jakubiaka jest dobrym pomysłem? Wydaje się, że jest to mimo wszystko dość mocno naciągane. Bo o ile można KNF zarzucić komunikacyjną opieszałość, to naprawdę ciężko jej byłego czy obecnego szefa wiązać z tym, co dzieje się aktualnie, czy działo się w przeszłości na rynku walutowym i jak kształtowały się relacje na najważniejszych walutowych parach.

Waluty podlegają presji wydarzeń, decyzji banków centralnych, podatne są na wydarzenia na innych rynkach. Innymi słowy - pomijając fakt, że są środkiem płatniczym w poszczególnych krajach, są także walorami, których cena była, jest i będzie zmienna. Warto o tym pamiętać, szczególnie wyciągając wnioski z sytuacji, z którą mieliśmy do czynienia na początku 2015 roku.

fot. Bitlake, pixabay.com, CC0

Szymon Matuszyński