Ile kosztuje nas lenistwo?

Lenistwo to odwieczna skaza człowieka. Walczymy z nim od pokoleń, ale szczepionki na nie ciągle nie możemy znaleźć. Przeklęte "nie chce mi się" zaklina nam dzień i nasze samopoczucie. Czasami jest utajone, objawiające się w powolności lub przewlekłości ale zazwyczaj prowadzi do niekorzystnych następstw. Jak "nie chce mi się" wpływa na nasze finanse?

Lenistwo i przyzwyczajenia

Trzymamy się jednego banku. Nie porównujemy ofert konkurencji. W skali roku oszczędności poniesione z optymalizacji konta i jego możliwości płatniczych mogą owocować nową parą butów lub torebką. Warto uruchomić stałe polecenia zapłaty (za czynsz, podatek od nieruchomości itp.). Zapominalstwo jest kuzynem lenistwa.

Podobnie sprawy się mają z usługami telekomunikacyjnymi. W domu wszystko możemy mieć w jednym pakiecie telewizję, telefony, interenet, usługi dodatkowe jak VOD lub platformy muzyczne, a nawet domowe rozwiązania smart. Tylko musi nam się chcieć poświęcić trochę czasu na porównywanie ofert.

Warto po zakupie pralki, kuchenki czy elektrycznej szczoteczki do zębów zarejestrować produkt na stronie producenta. Dzięki temu można uzyskać wszystkie informacje, które pozwolą zapewnić wsparcie techniczne. Często można dostać także gratisy w postaci np. zapasu proszku do prania.

Reorganizacja dnia

Bardzo często zaczynamy dzień z myślą "nie chce mi się". Na początku "nie chce się" nam wstać, Budzik dzwoni co pięć minut zamiast wstać o 6:00 wstajemy o 6:30. Nie pościelimy łóżka, nie zjemy spokojnie śniadania, nie nałożymy maseczki na twarz, nie pozmywamy naczyń. Wszystko to zostanie na później. Ale też nie przygotujemy sobie drugiego śniadania do pracy. Te nie pozorne czynności systematycznie pomijane lub odwlekane w przyszłości zaowocują dodatkowymi kosztami.

W pracy poczujemy głód i będziemy musieli kupić coś do jedzenia. Nie dbając systematycznie o siebie będziemy musieli częściej korzystać z nietanich usług salonów piękności (to coraz rzadziej tylko damska domena). Pośpieszne zmywanie naczyń zazwyczaj wiąże się z zużywaniem większej ilości wody i detergentów, co też więcej kosztuje. Starając się nie spóźnić do pracy często jedziemy szybciej, gwałtownie co przekłada się również na bardziej intensywną eksploatację i częstsze wizyty w warsztacie samochodowym.

Codzienne lenistwo i 10 minutowe opóźnienia mogą kosztować nas w skali roku naprawdę sporo. A po za tym "co się odwlecze to nie uciecze" i poranne obowiązki będzie trzeba zrobić po powrocie do domu.

Przerwa na papieroska

Nasze pieniądze czasem uciekają z dymem. W pracy robimy przerwę na papieroska, co nie jest dobre dla naszego zdrowia ale i portfela. Do tego pochłania to nasz czas na pracę. Owszem przyjemnie jest sobie zrobić chwilę przerwy ale czy nie lepiej popatrzeć w okno w dal (co jest dobre dla naszego wzroku) lub przejść się po schodach lub wokół budynku.

Wygoda w kuchni

Przywykliśmy do dań gotowych - sałatek, mieszanek śniadaniowych i innych. Polegamy na gotowym jedzeniu ze sklepu, płacąc wysoką cenę za zmieszanie kilku składników. A przecież możemy samemu to robić. W ogóle powinniśmy postawić na częstsze, samodzielne przygotowywanie posiłków. Wpłynie to nie tylko na zasoby naszego portfela ale również pobudzi naszą kreatywność i pozwoli na wspólne spędzanie czasu z rodziną w kuchni a nie na Facebooku lub Instagramie.

Nasz świat jest pełen ulepszeń. Jednak bardzo często płacimy za pozorną wygodę. Pośpiech i lenistwo kosztują nie tylko pieniądze ale również nasze relacje z innymi lub zdrowie. W konsekwencji musimy dopłacać za leki lub suplementy diety czy „antydepresyjne” pralinki. Warto nad tym pracować.

fot. Alexas_Fotos, pixabay.com, CC0

enEnglish (angielski)