Miniony tydzień z przewagą po stronie dolara

Ubiegły tydzień upłynął pod znakiem umacniającego się dolara, co przełożyło się na spadek ceny złota. Póki co, odbicie na Wall Street, które miało rozpocząć się na początku listopada, nie znalazło kontynuacji w drugiej połowie tygodnia. Zatem inwestorzy najprawdopodobniej kumulują gotówkę.

Korekta na Wall Street trwa już od miesiąca. Jest ona na tyle poważna, że ceny najważniejszych indeksów – Nasdaq Composite, S&P500 oraz Dow Jones Industrial Average – osiągnęły poziomy z początku roku. I jest to chyba, jak na razie, najpoważniejsze zakłócenie hossy, która trwa od 2009 roku. Nieco mniejsze korekty obserwowaliśmy w 2010, 2011, 2012 oraz 2015 roku. Możliwe zatem, że tegoroczna seria dwóch korekt zakończy się zmianą trendu, i dalszym marszem do góry.

Cena złota

Cena złota, US Dollar Index, Nasdaq, S&P500 i Dow Jones, źródło: stooq.pl

Sytuacja ta jednak nie powinna napawać przesadnym optymizmem. Główne powody do obaw związane są z dwoma czynnikami: giełdy są mocno przegrzane, i bardzo wysoki jest poziom zadłużenia – również w sektorze przedsiębiorstw. Zdaniem wielu ekspertów możemy mieć do czynienia ze wzrostem napędzanym długiem (debt-driven growth) oraz polityką procykliczną, czyli sztucznym wzmacnianiem hossy, która pojawiłaby się, ale byłaby nieco mniejsza, gdyby w rynek nie pompowano taniego pieniądza. To musi się kiedyś skończyć, a im mocniej odgięta będzie sprężyna, tym mocniej później „strzeli”.

Spadki obserwowaliśmy także na rynkach europejskich i azjatyckich. W górę za to poszła ropa naftowa oraz dolar, który chwilowo przez inwestorów postrzegany jest jako bezpieczna przystań. Jednak przynajmniej do momentu, w którym nie rozstrzygnie się kwestia dalszych losów Wall Street, dolar jest bardzo płynną formą przechowywania kapitału. Inwestorzy zapewne zastanawiają się, czy jeszcze będzie można coś uszczknąć z hossy, czy może nastąpił już ten moment, w którym warto ulokować część pieniędzy w aktywa defensywne (obligacje, metale szlachetne).

Na złocie w obecnej sytuacji trudno spodziewać się kontynuacji trendu spadkowego. Wydaje się, że dołek minęliśmy w sierpniu.

Photo by Thought Catalog on Unsplash

Michał Tekliński