Czy młodzi ludzie powinni oszczędzać - TOP 7 mitów

Mam jeszcze czas, nie mam z czego, potrzebuję inwestować w siebie, łatwo spłacę. To najpopularniejsze wymówki młodych ludzi, którzy wolą zaciągać pożyczki, zamiast oszczędzać. Tymczasem coraz więcej Polaków wchodzi w dorosłe życie z bagażem długów.

152 tys. Polaków w wieku 18-25 lat figuruje w bazie Krajowego Rejestru Długów jako dłużnicy. To nie znaczy, że tyle młodych osób ma długi. To nie znaczy nawet, że tyle młodych osób ma problemy z ich spłatą. Zgłoszenie do KRD jest możliwe dopiero, gdy wierzyciel ma już tytuł wykonawczy. W pewnym uproszczeniu te 152 tys. to osoby posiadające zobowiązania przeterminowane tak poważnie, że sprawa przynajmniej otarła się o sądowe postępowanie egzekucyjne.

Wg GUS w Polsce żyje ok. 3 354 tys. osób w wieku 18-25 lat. To szacunki i to zapewne zawyżone. Opierają się na danych z ostatniego spisu powszechnego z 2011 r. Wówczas dzisiejsi 25-latkowie byli jeszcze przed maturą. Zapewne część tych osób wyjechało za granicę. Jednak nawet jeśli przyjmiemy szacunki GUS, to w bazie KRD znajduje się ok. 4,5% populacji w tym wieku.

Czytaj także: Inflacja i niskie stopy procentowe - jak chronić oszczędności?

Co dwudziesty Polak wchodzi w dorosłe życie obciążony tytułem wykonawczym!

Skala "zwykłego" zadłużenie i problemów z jego spłatą jest zapewne znacznie większa. Co gorsza długi przyrastają lawinowo.

- Zadłużenie 18-latków to tylko 1 mln złotych, zadłużenie 22-latków to 65 mln złotych, a zadłużenie 25-latków sięga ponad 167 mln złotych. 55 proc. długu w tej kategorii wiekowej przypada na osoby w wieku 24-25 lat. Rekordzistką w niepłaceniu jest 24-latka z Wrocławia, która ma do oddania 625 tys. złotych - wylicza Adam Łącki, prezes KRD.

Skąd bierze się to niefrasobliwe podejście młodych Polaków do pieniędzy? Na pewno znajdą się osoby narzekające na "dzisiejszą młodzież" oraz wspominające, że "kiedyś to były czasy". Faktycznie, pokolenie wchodzące w dorosłość w obecnej dekadzie ma możliwości, o jakich nie śniło się ich rodzicom. Jednak stawia to przed nimi nowe zagrożenia. Tak naprawdę największym problemem jest brak wiedzy o finansach i powielane mity. Fajna jest konsumpcja, a nie oszczędzanie. Co prawda Polacy uważają się za ekspertów finansowych, ale gdy zbadamy rzeczywisty, a nie deklarowany stan świadomości finansowej, to ciągniemy się w ogonie OECD.

Jakie mity i wymówki stosują młodzi ludzie, by "rozgrzeszyć się" z nadmiernych wydatków w stosunku do możliwości finansowych?

Czytaj także: Problem młodych polaków: brak problemu z pożyczaniem pieniędzy

1. Młodość jest po to, żeby szaleć, a nie oszczędzać

To bardzo popularne podejście. "Mam czas", "jeszcze zdążę", "jak będę starszy", "teraz muszę korzystać z życia". To tylko niektóre komentarze młodych ludzi, pojawiające się pod naszymi (i nie tylko naszymi) tekstami o oszczędzaniu.

Co gorsza taką postawę często umacniają starsze pokolenia, czyli rodzice i dziadkowie. Skoro oni nie mogli, to niech dzieci korzystają. I nawet trudno ich winić za taką postawę, bo przecież każdy rodzic chce dla dzieci jak najlepiej. Jednak brak wiedzy finansowej powoduje, że to "jak najlepiej" prowadzi do poważnych problemów.

Naturalnie szeroko rozumiany "okres studencki" to fantastyczny moment na zbieranie doświadczeń, zawieranie znajomości i podróże. Tyle że robienie tego na kredyt to prosta droga do poważnych problemów w przyszłości.

Zadłużanie się na "szaleństwa młodości" powoduje, że kolejne kilka-kilkanaście lat trzeba spędzić pracując na wierzyciela niczym chłop feudalny przykuty do ziemi. Tymczasem mądre gospodarowanie pieniędzmi pozwala czerpać z życia pełnymi garściami znacznie dłużej niż do 25 roku życia. W miarę rozwoju kariery zawodowej rosną zarobki. Można jeździć w dalsze podróże, przeżywać kolejne przygody. Oczywiście pod warunkiem, że znacząca część wydatków nie idzie na spłatę "szaleństw młodości".

2. Nie lubię martwić się o pieniądze

Pieniądze to w naszym społeczeństwie często temat tabu. Nie przekazujemy wiedzy na ich temat międzypokoleniowo, nie rozmawiamy o nich z przyjaciółmi, a problemy finansowe są problemem bardziej wstydliwym, niż choroba psychiczna.

W efekcie wielu młodych ludzi zachowuje się jak struś. Chowają głowę w piasek i myślą, że skoro nie widzą problemu, to problemu nie ma.

Cały sens mądrego gospodarowania pieniędzmi to właśnie uniknięcie związanych z nimi zmartwień. Jeśli finanse się spinają, śpisz spokojnie. W przeciwnym wypadku prędzej czy później zaczniesz się martwić pieniędzmi i to w sytuacji podbramkowej. Życie jest dużo przyjemniejsze, gdy nie musisz się pytać jak przeżyć do pierwszego.

3. Nie mam z czego odkładać/nie wiem jak odkładać

To wymówka typowa dla Polaków jako takich, nie tylko najmłodszego pokolenia. Jak już wspominałem, nie mamy wiedzy o finansach i nie czujemy się pewnie w tym obszarze. Jednak mamy narzędzie niedostępne wcześniejszym pokoleniom, czyli internet. A w nim masa wartościowych treści o tym jak oszczędzać. Zacznij od poradnika "Jak zaplanować oszczędzanie". Jeśli masz jakieś długi zacznij od pozbycia się zadłużenia. Dowiedz się jak posługiwać się niebezpiecznym narzędziem, jakim jest karta kredytowa. Sporządź budżet domowy (możesz pobrać wzór budżetu). Zobacz jakie najczęstsze błędy popełniasz przy oszczędzaniu. I wreszcie sprawdź jakie masz możliwości regularnego oszczędzania pieniędzy.

W sieci znajdziesz też wiele innych solidnych źródeł na temat oszczędzania i finansów osobistych.

Co jednak, jeśli z trudem starcza na życie i po prostu musisz pożyczać, by starczyło do pierwszego? Zacznij od przeglądu własnych wydatków. Są proste sposoby na oszczędności w domowym budżecie, które nie wymagają dużych wyrzeczeń. A jeśli z pieniędzmi dalej jest kiepsko warto rozejrzeć się za dodatkową lub lepiej płatną pracą. W Polsce jeszcze nigdy sytuacja na rynku pracy nie była tak korzystna dla pracowników jak obecnie.

4. Inwestuję w siebie

To akurat bardzo dobry pomysł, pod warunkiem, że faktycznie inwestujesz, a nie jedynie udajesz. Zaoczne kulturoznawstwo to nie inwestycja, tylko sztuczne przedłużanie młodości. Podobnie jak wiele szkoleń o efektownych nazwach, które nie dają żadnych konkretnych umiejętności ani uprawnień.

Bądź uczciwy wobec samego (samej) siebie. Czy faktycznie inwestujesz we własne kompetencje, czy to jedynie wymówka? Czy przyczyni się to do poprawy twojej sytuacji osobistej lub zawodowej? Czy tych kompetencji nie można pozyskać dzięki bezpłatnym kursom internetowym i samodzielnej pracy?

5. To drobne kwoty

Kilka złotych tu, kilka tam. Niektórzy dłużnicy w bazie KRD posiadają jedynie mandat za jazdę tramwajem na gapę, mały debet na koncie bankowym czy nieopłacony rachunek za telefon komórkowy.

Niestety takie długi potrafią urosnąć do przerażających rozmiarów. Co miesiąc przyrastają odsetki, a następnie odsetki od odsetek. Dodatkowo wiele banków liczy sobie opłaty za monity. 10 zł za monit SMS-owy, 15 zł za monit telefoniczny, 50 zł za monit pocztą tradycyjną. Każdorazowo kwota doliczana jest do zobowiązania i od niej też naliczane są odsetki. I po kilku latach z kilkudziesięciu złotych długu robi się kilka tysięcy.

Reguluj zobowiązania na bieżąco, żeby drobne przeoczenie nie zabrało ci miesięcznej pensji.

6. Pojadę za granicę, tam mnie nie znajdą albo zarobię na spłatę

Wyjazd za granicę to mityczne panaceum na wszystkie problemy finansowe. Jak w każdym micie jest w nim odrobina prawdy, ale z każdym rokiem coraz mniej.

Kraje Europy zachodniej coraz zazdrośniej strzegą swoich rynków pracy (Niemcy, Francja, Beneluks), same mają problemy z bezrobociem (Hiszpania, Włochy), wychodzą z UE (Wielka Brytania) albo mają nasycony rynek pracy (Norwegia). Dla młodych Hiszpanów to Polska staje się celem migracji ekonomicznej, bo choć płacą gorzej niż w ojczyźnie, to przynajmniej można znaleźć pracę. Dodatkowo Polacy muszę liczyć się z konkurencją jeszcze tańszych migrantów z Rumunii, Ukrainy czy Afryki i Bliskiego Wschodu.

Jeśli nie masz poszukiwanego zawodu, jak lekarz czy programista, wyjazd "na saksy" nie jest taki prosty jak dekadę temu.

Kraje na świecie zacieśniają współpracę w zakresie przepływów finansowych. Celem jest oczywiście przeciwdziałanie praniu brudnych pieniędzy, finansowaniu terroryzmu i agresywnej optymalizacji podatkowej, ale i dłużnicy tak łatwo się nie ukryją.

7. Przecież wcale nie biorę pożyczek

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak sprytnie instytucje finansowe manipulują klientami, by ukryć pożyczki. Raty 0%, "bezpłatne" karty kredytowe, debety w rachunku. To wszystko kosztuje, a już zwłaszcza gdy spóźnisz się ze spłatą choćby o jeden dzień. Dokładnie czytaj wszystkie podpisywane umowy i nie pakuj się w niepotrzebne, drogie raty. Pamiętaj, że zaległości w opłatach różnych abonamentów to też zadłużenie i od niego również naliczane są odsetki, nieraz bardzo wysokie, bo "wzbogacone" o karne opłaty i prowizje.

Nie wchodź w życie z debetem

Dorosły człowiek odpowiada za swoje czyny. Także finansowo. Dług i problemy finansowe to jedna z najbardziej stresujących sytuacji w życiu i druga najczęstsza, po zdradzie, przyczyna rozwodów. Odrobina zdrowego rozsądku i lekkie powściągnięcie konsumpcyjnych zapędów może stanowić różnicę między światowym 30-latkiem jeżdżącym po świecie, a znerwicowanym, przedwcześnie posiwiałym 30-latkiem pracującym na swoich wierzycieli.
Nie bądź głupi, nie daj się zadłużyć.

Photo by Levi Elizaga on Unsplash

Krzysztof Krzemień