Monety. Hobby czy inwestycja?

Jeśli chcemy zacząć inwestować w monety musimy zrozumieć podstawowe rozróżnienie między monetami kolekcjonerskimi a tzw. monetami bulionowymi. W pierwszym przypadku decydujące znaczenie ma wartość kolekcjonerska. Z kolei monety bulionowe bite są przede wszystkim z myślą o lokacie w kruszec. Tyle teoria, w praktyce wiele monet kolekcjonerskich, początkujący kolekcjonerzy kupują głównie ze względu na atrakcyjny wygląd. I nie ma w tym nic dziwnego, pod warunkiem, że faktycznie mamy do czynienia z prawdziwymi monetami…

Polska, Wyspy Cooka i Śródziemie

Podstawowym rozróżnieniem dla kolekcjonera, nawet początkującego powinno być rozpoznanie czy faktycznie mamy do czynienia z monetą. Na rynku pojawia się wiele medali i numizmatów, które wyglądają jak monety ale ocena ich wartości kolekcjonerskiej jest bardzo trudna. Często to po prostu okrągłe przedmioty platerowane srebrem lub złotem, tylko podobne do monet.

Jeśli mamy do czynienia z monetą kolekcjonerską, to jednym z warunków jest wybity na niej nominał, czyli będzie ona pełnoprawnym środkiem płatniczym w jakimś kraju. Przykładowo współczesne monety kolekcjonerskie, które jednocześnie są oficjalnymi środkami płatniczymi w Polsce bije Narodowy Bank Polski. Zasadniczo dzielą się one na monety złote o nominałach 100 i 200 złotowych, monety srebrne o nominałach 10 i 20 złotych oraz monety z Nordic Gold, zwykle dwuzłotowe.

Dość łatwo dostępne są również monety z innych krajów, w tym tak egzotycznych jak Wyspy Cooka, Tuvalu czy Palau. Wielu kolekcjonerów traktuje je dość podejrzliwie, lecz fakt jest taki, że są to pełnoprawne monety kolekcjonerskie. Należy zatem dokładnie sprawdzać oferty, które często otrzymujemy pocztą lub telefonicznie. Ostatnio szczególnie popularne są oferty medali i numizmatów z wizerunkiem Jana Pawła II. Często oferowane pocztą „monety” są zaledwie pokryte srebrem lub śladową ilością złota i nie są warte nawet swojej promocyjnej ceny.

Kolekcja czy inwestycja?

Co pewien czas pojawiają się na polskim rynku monety z serii okolicznościowych o nietypowych nominałach. W 2010 roku słynny był przypadek monety z okazji beatyfikacji Jana Pawła II. Moneta była bita w kilku wersjach, w tym jako nominał 1000 zł. Przy nakładzie 5 tysięcy sztuk i najwyższej próbie złota cena emisyjna wyniosła 30 tysięcy złotych. Po roku moneta osiągnęła wartość ok. 50 tysięcy złotych. Dziś „papieskich” monet jest na rynku znacznie więcej. W tym z takich krajów jak wspomniane Wyspy Cooka czy Andora.

W przypadku monet kolekcjonerskich o cenie w pierwszej kolejności decydują rodzaj stopu, próba i nakład. W dłuższej perspektywie wymienione czynniki decydują też o wartości kolekcjonerskiej, do której dochodzi jeszcze wiek monety. Choć są przypadki gdzie moneta srebrna z 2004 roku osiągnie gorszą cenę niż moneta z podobnej serii i o podobnym nakładzie np. z roku 2006. W takiej sytuacji decydująca może być próba stopu.

Istotna jest również rzadkość kolekcji. W przypadku monet emitowanych przez NBP niektóre kolekcje cieszą się większym powodzeniem wśród kolekcjonerów. W takiej sytuacji nawet monety z Nordic Gold o nominałach 2 zł mogą po kilku latach osiągnąć cenę kilkuset złotych.

Jeśli chcemy rozpocząć inwestowanie w monety kolekcjonerskie lub po prostu zacząć przygodę z numizmatyką przede wszystkim należy skoncentrować się na zdobywaniu wiedzy. Trzeba być na bieżąco z planami emisyjnymi NBP, orientować się w najbardziej popularnych kolekcjach polskich i zagranicznych. Dzięki temu łatwiej będzie dobrze ulokować swoje pieniądze i przewidzieć możliwe zmiany cen. Choć wiele osób traktuje numizmatykę w pierwszej kolejności jako pasję a nie sposób inwestowania pieniędzy, który wiązałby się z częstszą wymianą części monet.

Warto interesować się światowym rynkiem numizmatycznym, gdyż emisje z takich krajów jak Nowa Zelandia są często dostępne również w Polsce. Przykładem jest seria poczty nowozelandzkiej, która prowadzi dystrybucję niezwykłych monet. Chodzi o oficjalny środek płatniczy z krainy znanej fanom prozy Tolkiena i filmów z cyklu „Władca Pierścienia”. W ten sposób złote monety z Śródziemia pojawiły się w naszym świecie.

Wszystko ma związek z kolejnym filmem Petera Jacksona, nakręconego na podstawie jednej z pierwszych powieści J.R.R. Tolkiena – „Hobbit”. Podobnie jak w przypadku ekranizacji słynnej trylogii, również „Hobbit” powstawała w zapierających dech plenerach Nowej Zelandii. To właśnie ten kraj, występuje w roli Śródziemia i bije monety z wizerunkami bohaterów filmu.

Oferta monet jest dość bogata, ale najsmaczniejszym kąskiem dla kolekcjonerów był komplet 3 jedno-uncjowych monet wykonanych z najwyższej próby złota. Taki komplet to koszt ok. 10 tys. dolarów. Pojedyncza monetę można było nabyć za 3,6 tys. dolarów. Z kolei najtańsze monety w kolekcji, można nabyć już za niecałe 24 dolary.

Tego typu serie tematyczne w świecie numizmatyki to norma. W Polsce dostępna jest seria monet z wizerunkami obrazów Jana Matejki wybita z nominałem wspomnianych już Wysp Cooka.

Zostać bulionerem

Od monet kolekcjonerskich wyraźnie należy odróżnić monety bulionowe, czyli inaczej monety lokacyjne. Obecnie są bite właśnie w celach inwestycyjnych. W ten sposób zamiast np. zwykłej uncji złota lub srebra możemy zakupić jedną z monet lokacyjnych. Zamiast nominału na takich monetach widnieje zwykle zawartość kruszcu (np. jedna uncja). Może to być złoto, srebro lub platyna.

Najstarszą bitą do dziś monetą bulionową jest południowoafrykański Krugerrand, który emitowany jest od 3 lipca 1967 roku. Na przykładzie jego przykładzie najłatwiej prześledzić historię monet bulionowych. Do roku 1980 Krugerrandy były bite jedynie w wersji z zawartością jednej uncji trojańskiej (aptekarskiej), czyli 31,1035 gram czystego złota. Następnie mennica RPA zaczęła emitować również monety z zawartością 1/2, 1/4 i 1/10 uncji złota. Co ciekawe w Republice Południowej Afryki Krugerrandy mają status środka płatniczego czyli mają cechę monety kolekcjonerskiej, choć nie są używane jako waluta. Obecnie Krugerrandy są jednymi z najbardziej popularnych monet lokacyjnych na świecie, choć przez pewien czas w wielu krajach były zabronione z uwagi na politykę apartheidu stosowaną w RPA.

Również nazwa monety podkreśla tradycję wydobycia złota w RPA. Moneta nawiązuje do postaci Paula Krugera, prezydenta historycznego państwa burskiego pod koniec XIX w. W tym czasie głównie w okolicach Johannesburga rozwinęła się sieć kopalni złota. Do dziś z tego rejonu świata pochodzi ponad 40 procent złota wydobytego w historii.

Krugerrandy od innych monet lokacyjnych odróżnia nie tylko historia. Do uncji złota stosowana jest niewielka domieszka miedzi (3 g.) co powoduje, że moneta jest bardziej odporna na uszkodzenia. Krugerrand domieszce zawdzięcza też swoją bardziej intensywną barwę.

Inne znane monety lokacyjne to między innymi Wiedeńscy Filharmonicy prawdopodobnie najbardziej rozpowszechniona na świecie moneta lokacyjna pochodząca z Europy. Münze Österreich emituje tą monetę z nominałem 100 euro. Innym przykładem powszechnie znanej monety lokacyjnej jest Australijski Kangur emitowany przez słynną mennicę Perth Mint. W Polsce monetą lokacyjną emitowaną przez NBP jest „Orzeł Bielik”.

Dlaczego rozpoznawalność monety jest tak ważna? Decydująca jest tutaj zbywalność monety. Najłatwiej sprzedać monety lokacyjne, które są rozpoznawalne, a mennice, które je emitują cieszą się zaufaniem. To właśnie jeden z najczęściej podkreślanych atutów monet bulionowych. Rozpoznawalna moneta to praktycznie gwarancja sprzedaży po odpowiedniej cenie i w dodatku pewna wartość kolekcjonerska, której złoto w sztabkach jest praktycznie pozbawione. W ten sposób możemy pogodzić chęć posiadania ładnych przedmiotów, charakterystyczną dla kolekcjonerów, z chęcią inwestycji w złoto lub srebro. Zatem jak widać hobby można pogodzić z dobrą inwestycją i to na kilka sposobów.

 

Kaplica Sykstyńska - perła renesansu w sasięgu ręki - SPRAWDŹ