Na giełdach panuje umiarkowany optymizm. Analitycy przestrzegają

Po marcowym załamaniu światowe giełdy pomału zaczynają odzyskiwać swoje straty. Nasdaq Composite lada moment osiągnie poziom z lutego. Sprzyjają temu informacje na temat postępujących prac nad szczepionkami przeciw COVID-19, plany odmrażania gospodarek, a także pakiety stymulacyjne banków centralnych.

Prognozy dla cen złota:

Poniższy komentarz w wersji pogłębionej, możesz otrzymywać dzień przed jego publikacją, bezpośrednio na Twoją skrzynkę mailową. Wystarczy, że zapiszesz się do Klubu Goldenmark. Sprawdź szczegóły

Czy najgorsze mamy już za sobą? Odpowiedź na to pytanie, jest dziś pewnie warte milion dolarów. Problem w tym, że chyba nikt w tej chwili nie jest w stanie udzielić na nie w stu procentach pewnej odpowiedzi. Prace nad szczepionkami trwają i są obiecujące, a gospodarki rzeczywiście zaczynają być odmrażane. Jednak w przypadku szczepionek, mówi się o roku 2021, zaś odmrażanie jest bardziej koniecznością niż możliwością wynikającą ze spadku nowych zakażeń. Gwałtowny wzrost zachorowań może odwrócić plany odmrażania gospodarki w niwecz.

Najbardziej pewne w tej sytuacji wydaje się to, że banki centralne będą robiły wszystko, by gospodarki ratować. Regularnie pojawiają się informacje, że któryś bank centralny obniżył stopy procentowe (w tym tygodniu Czechy i Norwegia) lub ogłosił kolejny program QE (Amerykański FED ogłosił program skupu obligacji korporacyjnych, również tych, emitowanych przez spółki o najgorszym ratingu).

Warto przy tej okazji zwrócić uwagę na fakt, że amerykański dług publiczny właśnie przekroczył liczbę 25 000 000 000 000 (25 bilionów dolarów). Ta gargantuiczna kwota nie robi żadnego wrażenia na FED i wielu analityków bije na alarm, że to nie może skończyć się dobrze.

„Dr. Doom”, czyli amerykański ekonomista Nouriel Roubini, który przewidział kryzys w 2008 roku, powiedział niedawno w wywiadzie dla Bloomberga, że to, co obserwujemy teraz, jest zaledwie preludium do właściwego kryzysu, który on sam określił jako „śmiertelny” (ang. deadly), zaś doprowadzą do niego trendy, które określa jako „dziesięć śmiertelnych D” –m.in. dług, deficyty, deglobalizacja czy dewaluacja waluty.

W swoich mrocznych wizjach nie jest odosobniony. Od lat tacy ludzie jak Peter Schiff czy Jim Rickards przestrzegają przed rodzajem polityki uprawianej przez FED. I choć Jerome Powell zaczynał swoją kadencję jako „jastrząb” – za jego kadencji stopy procentowe zostały kilkukrotnie podniesione, pomimo ostrej krytyki ze strony Donalda Trumpa – obecnie wydaje się nie mieć najmniejszych skrupułów w byciu tak „gołębim”, jak to tylko możliwe.

Metale szlachetne

Miniony tydzień przyniósł niewielkie wzrosty zarówno na złocie, jak i na srebrze, które w ostatnim czasie pozostaje uśpione. O ile jednak złoto operuje w wyższych rejestrach swoich historycznych cen, srebro wciąż pozostaje relatywnie tanie. Oba metale pokazują jednak swoją siłę w obliczu gigantycznej zmienności spowodowanej wzrostem niepewności.

Złoto jest jednym z nielicznych klas aktywów, które od początku roku zapewniło dodanie stopy zwrotu. Przełożyło się to m.in. na gigantyczne zakupy funduszy ETF opartych o złoto. W kwietniu fundusze w Ameryce Północnej odnotowały napływy netto w wysokości 144 ton (7,8 miliardów dolarów), przy cenie w okolicach 1 700 USD. To obrazuje, jak bardzo amerykańscy inwestorzy poszukują bezpieczeństwa, a także jak bardzo spodziewają się znaleźć to bezpieczeństwo właśnie w złocie. Ponadto globalne napływy do ETF-ów zasilanych złotem wyniosły w kwietniu 170 ton, podczas gdy w całym pierwszym kwartale było to 298 ton (rok wcześniej 42,9 ton). Zatem w samym kwietniu inwestorzy zakupili prawie 2/3 udziałów, które kupili przez pierwsze trzy miesiące 2020 roku.

Z uwagi na pandemię, ograniczenia w wychodzeniu z domu, a także zmniejszoną dostępność, popyt na złoto w formie fizycznej nie wzrósł aż tak gwałtownie. Być może cześć tego popytu przekierowała się właśnie na fundusze ETF, a część została przesunięta w czasie i zostanie zamanifestowana w najbliższej przyszłości.

Najbardziej „bycze” prognozy dotyczące cen złota wahają się w przedziale 1 700 USD – 10 000 USD (Jim Rickards). W razie, gdyby sprawy potoczyły się tokiem prognozowanym przez Nouriela Roubiniego czy Jamesa Rickardsa, realnym wydaje się być scenariusz, w którym cena złota wytycza nowe, historyczne maksimum (aktualne to 1 825 USD w 2011 roku).

Fot. Billie Grace Ward, flickr.com, CC BY 2.0

Michał Tekliński