Nadchodzi jesień i...

kompletnie nie wiadomo, jak w tym roku interpretować ten fakt. Zwykle jesień kojarzy się z wzmożoną aktywnością inwestorów, wielu sektorów gospodarki, intensywnym końcem roku i rajdem św. Mikołaja w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jedno nie ulega wątpliwości - czeka nas rajd. Ale wszystko wskazuje na to, że będzie on bardziej przypomniał rollercoaster.

Jeszcze na dobre nie skończyło się lato, jeszcze wielu z nas kończy lub wręcz rozpoczyna dopiero wakacyjny wypoczynek. Jednak już teraz widać, że zbliżające się miesiące pełne będą niespodzianek i zwrotów akcji. I nie miejmy złudzeń, możemy być często jedynie tych zmian obserwatorami i biernymi uczestnikami. Świat stoi na kruchych coraz bardziej fundamentach, co jednak wcale nie musi oznaczać apokalipsy.

Oczy świata zwrócone na Stany Zjednoczone

W listopadzie Amerykanie wybiorą nowego prezydenta. Wydarzenie to zawsze budzi ogromne emocje. Ale tym razem sięgną one z pewnością zenitu. Szalony i ekscentryczny miliarder, kontra coraz mniej nieskazitelna Hilary Clinton, która ma szansę zostać pierwszą kobietą sprawującą urząd najpotężniejszego prezydenta na świecie.

I o ile w tym drugim przypadku jest to kandydatura dość przewidywalna, nie można tego powiedzieć o Donaldzie Trumpie, czego oczywiście obawiają się inwestorzy i analitycy. Skala odpowiedzialności za losy świata jest w rękach prezydenta Stanów Zjednoczonych znacząco większa niż jakiegokolwiek innego. Tym bardziej już teraz szczegółowej analizie poddawane są składane w trakcie kampanii wyborczej obietnice.

Jeśli chodzi o Donalda Trumpa to te dotyczące gospodarki budzą, co nie jest specjalnym zaskoczeniem, ogromne kontrowersje. Rewizja układów o wolnym handlu (co ma przede wszystkim być wymierzone przeciwko Chinom) czy obniżenie podatków to tylko niektóre z nich. Jednak kandydat nie wyjaśnia czy planuje także obniżyć gigantyczne wydatki, co jak wiadomo jest sprawą kluczową, jeśli planuje się zmniejszenie obciążeń fiskalnych.

Donald Trump uznaje, że Stany Zjednoczone stoją u progu katastrofy i tylko jego wygrana może ten fatalny trend odwrócić. Czy zgadzają się z tym rynki finansowe, podobnie postrzegając panującą za oceanem sytuację? Raczej nie…

Dowiedz się więcej o Złotym Modlitewniku Papieskim

Będzie podwyżka stóp procentowych. Nie będzie podwyżki stóp procentowych

Te dwa krótkie zdania doskonale opisują panującą aktualnie za oceanem atmosferę. Kiedy już wydaje się, że płynące z gospodarki dane (szczególnie dotyczące rynku pracy), są na tyle zadowalające, że decyzja Fed wydaje się być formalnością, przedstawiciele amerykańskiego banku centralnego nabierają wody w usta. Z drugiej strony, kiedy widać, że rynki ewidentnie są przegrzane, dane makro nie napawają już takim optymizmem, dobiegają sygnały o tym, że podwyżka stóp procentowych jest pewna i to jeszcze w tym roku.

“Rosną argumenty za podwyżkami stóp procentowych przez Rezerwę Federalną, ponieważ gospodarka USA jest bliska osiągnięcia celów wyznaczonych jej przez Fed” - powiedziała pod koniec sierpnia w trakcie wystąpienia Janet Yellen, co wskazywać by mogło na podjęcie kluczowej decyzji już we wrześniu. Ale czy tak się stanie? Inwestorzy po raz kolejny uzbroić się muszą w cierpliwość.

Fatalna atmosfera społeczno-polityczna

Jeśli spojrzeć w bardzo szerokiej perspektywie, to niestety sytuacja na całym globie nie przedstawia się najlepiej. Wymykający się spod kontroli konflikt w Syrii, niezrozumiałe i nieprzewidywalne zachowania Władimira Putina, największy w historii kryzys idei Unii Europejskiej - to tylko najważniejsze punkty zapalne na całym świecie. A do tego dochodzi przecież całe mnóstwo mniejszych, lokalnych, których razem wzięta siła może oddziaływać na globalną gospodarkę w niemal równym stopniu jak na przykład wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Co gorsze, kompletnie nie jesteśmy w stanie przewidzieć, w którą stronę wspomniane konflikty się rozwiną. A co za tym idzie, jakie przyniosą konsekwencje - społeczne i gospodarcze. Jeśli miałoby do tego dość do pogorszenia się koniunktury w światowej gospodarce, która sama nie jest specjalnie w najlepszej kondycji, skutki mogłyby być bardziej odczuwalne niż miało to miejsce w czasie poprzedniego kryzysu.

Polska już nie taka silna

Nie oszukujmy się, nie jesteśmy już zieloną wyspą. Czego niestety dowodem są opublikowane ostatnio dane. I choć nasza gospodarka urosła o 3,1 proc. w II kwartale 2016 roku, to bardzo niepokojąco przedstawiają się informacje odnośnie do inwestycji przedsiębiorstw, które spadły aż o 4,9 proc. (spadek zanotowaliśmy także w I kw. o 1,8 proc.).

Jest to o tyle zaskakujące, że odnotowaliśmy wzrost wskaźnika konsumpcji (3,3 proc), od kwietnia działa też w Polsce program 500+, mamy też najniższy od lat wskaźnik bezrobocia. Wszystko to powinno składać się przynajmniej na niewielki wzrost inwestycji. Stało się niestety dokładnie odwrotnie.

Może złoto przynajmniej wzrośnie…?

W całym tym dość ponurym obrazie rzeczywistości jest jedna dobra wiadomość. Cena złota od początku roku wzrosła o prawie 23 proc. I choć w ciągu ostatniego miesiąca marsz w górę zatrzymał się, istnieje spora szansa, że to jeszcze nie koniec wzrostów w tym roku. Aktualnie złoto kosztuje prawie 1380 dolarów za uncję - przypomnijmy, rok 2015 kończyliśmy na poziomie 1075 USD.

Bardzo wiele zależy w krótkim terminie od decyzji Fed. Podniesienie stóp procentowych z pewnością na dłużej zatrzyma wzrosty na złocie, mocno poprawiając nastroje inwestorów na rynku akcji. Jeśli chodzi jednak o spojrzenie w dłuższym okresie, to fundamenty złota wciąż pozostają aktualne. Jest to walor bezpieczny, który brać należy pod uwagę przy konstruowaniu portfela inwestycyjnego w dłuższym terminie. W ciągu ostatnich 10 lat wartość złota wzrosła o przeszło 110 proc, mimo że przecież w 2012 roku rozpoczęła się wielka korekta. Dziś część z tych strat została już odrobiona i należy się spodziewać, że w kolejnych lata sytuacja jeszcze się poprawi.

Szymon Matuszyński