Noworoczne postanowienia czyli stop konsumpcjonizmowi (video)

Schudnę, będę biegał, przestanę palić, przestanę pić... Może też zacznę planować swoje finanse? Czy warto robić noworoczne postanowienia w odniesieniu do finansów? No pewnie, że warto. Tylko pytanie, jak skutecznie? Bo z noworocznymi postanowieniami bywa różnie.

To prawda, że konsumpcjonizm napędza gospodarkę. Rzeczywiście, im więcej wydajemy, tym nasza gospodarka rośnie, wszyscy mamy się lepiej, publikowane są lepsze dane makro i ogólnie jest weselej. Pytanie tylko, w jak dużym stopniu mamy angażować się w ten konsumpcyjny wyścig? To, że wydawać pieniądze musimy, jest oczywiste. Ale na pewno nie musimy wydawać wszystkich zarabianych pieniędzy. I nad tym, w kontekście zbliżającego się roku, warto się zastanowić.

Zaplanujmy zbliżający się rok. Mamy dwanaście miesięcy. Mniej więcej wiemy – zakładając, że nie zostaniemy zwolnieni z pracy – ile w tym czasie zarobimy pieniędzy. Zastanówmy się trochę nad naszymi wydatkami i spiszmy je. Pomyślmy, jakie nieprzewidziane okoliczności mogą się wydarzyć (np. awarie sprzętu AGD). Zastanówmy się nad tym, czy nasza praca jest stabilna i pewna. Czy jesteśmy zabezpieczeni na wypadek jej utraty? Czy mamy zgromadzoną poduszkę finansową?

Planujmy wydatki z górką, a przychody z dołkiem. Co to oznacza w praktyce? Załóżmy, że wydamy więcej, starając się jednocześnie szukać oszczędności. Załóżmy, że zarobimy mniej, byśmy mieli większe pole manewru w rasie, jeśli wydarzy się coś nieprzewidzianego.

Zachęcam, abyście w kontekście finansowym, złożyli sobie jeden, dwa, trzy realne do osiągnięcia cele i trzymali się ich pamiętając przy tym, że o ile wydatki zawsze można w ciągu roku zwiększać, o tyle gorzej może być z przychodami.

Z całego serca życzę wam wytrwałości i konsekwencji, a także wszystkiego dobrego w zbliżającym się 2017 roku.

Szymon Matuszyński