Pieniądz fiducjarny - daj wiarę walucie

Masz przy sobie gotówkę? Ile jest warta? Zapewne teraz w myślach podajesz jakąś liczbę. Jednak tak naprawdę to tylko kilka skrawków papieru i kilkanaście gramów pospolitych metali. Cała ich wartość wynika z powszechnej wiary, że mają one tą wartość. To właśnie pieniądz fiducjarny.

CIA World Factbook szacuje światowe PKB w 2017 r. na 127 bilionów (127*10^12) międzynarodowych dolarów. Ten gigantyczny organizm gospodarczy obsługują niemal wyłącznie pieniądze nie mające żadnej wewnętrznej wartości. Krążące po świecie pieniądze opierają się wyłącznie na umowie pomiędzy uczestnikami rynku, którzy przyznają im pewną określoną wartość oraz zaufaniu do emitentów, głównie państw lub związków państw.

NBP podaje, że pieniądz fiducjarny (ang. fiat money) to:

waluta nie mająca oparcia w dobrach materialnych (jak np. kruszce), której wartość ma źródło z reguły w dekretowanym prawnie monopolu w wykorzystaniu go na danym obszarze jako legalny środek płatniczy oraz na popycie generowanym przez instytucje państwowe, głównie przez pobór podatków. Wartość pieniądza fiducjarnego opiera się na zaufaniu do emitenta.

Większość definicji skupia się na kwestii państwowo-rządowej. I słusznie, bo historycznie tylko władza polityczna pozwalała na skuteczne wprowadzenie pieniądza fiducjarnego do gospodarki. Jednak w dobie kryptowalut nie jest to wystarczające. Bitcoin, etherum i inne formy elektronicznego pieniądza to nic innego jak pieniądz fiducjarny, tyle że emitentem nie jest konkretne państwo, a rozproszony system komputerowy w technologii blokchain.

Czytaj także: Kryzys zaufania na polskim rynku kapitałowym

Pieniądz towarowy

Pieniądz fiducjarny nie jest nowym wynalazkiem, ale jego powszechne użycie to dopiero druga połowa XX wieku. Wcześniej pieniądzem było konkretne dobro, w stosunku do którego ustalano ceny innych dóbr. Taki pieniądz nazywano pieniądzem towarowym lub płacidłem (ang. commodity money).

Barter

Początkowo w gospodarce dominował barter, czyli wymiana towar za towar. Jaskiniowiec wytwarzający oszczepy pobierał od myśliwych wynagrodzenie w mięsie. Średniowieczny chłop płacił rycerzowi czynsz w pracy (pańszczyzna) i plonach. Jednak już w starożytności pojawiła się konieczność wprowadzenia pieniądza. Przecież nie zawsze nasz kontrahent posiada towar, który chcielibyśmy uzyskać za nasz produkt. Stąd pewne dobra, które akceptowano powszechnie jako zapłatę.

Płacidło

W historii płacidło przyjmowało wiele najróżniejszych postaci. Od żywności, przez towary luksusowe jak muszle czy szklane paciorki, po sól, ziarna kakaowca czy egzotyczne przyprawy. Do dziś w wielu krajach Afryki bydło i wielbłądy stanowią cenną alternatywną walutę, w której wycenia się np. panny na wydaniu. W strefach konfliktu rolę pieniądza często przejmuje broń i amunicja. Jednak większość cywilizacji prędzej czy później przyjmowało jako waluty dwa rzadkie, piękne i cenione metale - złoto i srebro. Srebro stanowiło odpowiednik "drobnych" używanych w codziennych transakcjach. Złoto służyło do zakupów "hurtowych".

Władcy na całym świecie próbowali jakoś obejść ten system. "Psuli pieniądz", dodając do monet mniej wartościowych metali, zmniejszali masę monet w kolejnych emisjach czy wypuszczali cieniutkie blaszki ze sztucznie przypisaną wartością. Jednak przez wieki waluty swobodnie konkurowały ze sobą. Te "uczciwe" były trzymane jako lokata, te "zepsute" jak najszybciej wypychane na rynek. Ekonomia zna to jako prawo Kopernika-Greshama.

Prawo Kopernika-Greshama – zasada mówiąca, że jeśli jednocześnie istnieją dwa rodzaje pieniądza, pod względem prawnym równowartościowe, ale jeden z nich jest postrzegany jako lepszy (np. o wyższej zawartości kruszcu), ten „lepszy” pieniądz będzie gromadzony (tezauryzowany), a w obiegu pozostanie głównie ten „gorszy”. Krótko mówiąc, gorszy pieniądz wypiera lepszy.

Źródło: Wikipedia

Pieniądz zabezpieczony

W XIX w. do powszechnego użytku wszedł nowy typ pieniądza. Był to pieniądz zabezpieczony (ang. representative money). Było to coś pomiędzy pieniądzem kruszcowym, a dzisiejszą walutą fiducjarną.

Już od XVIII w. wiele instytucji finansowych, a potem także przedsiębiorców, zaczęło wydawać weksle lub podobne dokumenty na okaziciela. Zobowiązywali się w nich do zwrotu określonej kwoty właścicielowi dokumentu lub wymiany dokumentu na żądanie na określoną ilość kruszcu. Jeśli zaufanie do emitenta było duże, takie dokumenty często krążyły między uczestnikami rynku jako równoważne dla tradycyjnego pieniądza. Były to pierwsze banknoty (ang. banknote można przetłumaczyć jako "dokument bankowy").

Wartość tych weksli i banknotów opierała się na tradycyjnym pieniądzu kruszcowym, to było zabezpieczenie. Jednak wymagane było także zaufanie do emitenta. W przypadku bankructwa banku czy przedsiębiorcy, o co w XIX w. nie było trudno, posiadacz banknotu zostawał z bezwartościowym skrawkiem papieru.

Banknoty pożyczkowe

Niektóre stany młodego USA poszły o krok dalej. Regulowały zobowiązania w "bills of credit" co można przetłumaczyć jako "banknoty pożyczkowe". Było to coś pomiędzy banknotem i obligacją. Z jednej strony były to papierowe dokumenty podobne do banknotów, które krążyły w obiegu i którymi można było regulować podatki, z drugiej strony wystawca często zobowiązywał się do odkupienia ich po określonym czasie z procentem. Dziś ich wydawania przez stany zakazuje konstytucja USA, a ostatnie bills of credit Fed wydał w 1934 r. i wciąż są one legalnym środkiem płatniczym w USA, na równi z dolarem (choć ich wartość kolekcjonerska znacząco przewyższa nominalną).

Początkowo tego typu waluty były w pełni pokryte. Jeśli bank miał 1 mln dolarów w złocie, emitował banknoty za 1 mln dolarów. Jednak szybko zaczęło to przypominać dzisiejszy system rezerw obowiązkowych. Banki czy nawet państwa, miały pokrycie jedynie dla części swojej waluty. Innymi słowy można było przyjść i wymienić dolara na złoto, ale gdyby zrobili to wszyscy na raz, złota by zabrakło. Zwłaszcza uboższe kraje (np. II Rzeczpospolita) nie mogły sobie pozwolić na pełne pokrycie waluty, jednak z reguły wystarczało to do stabilizacji pieniądza.

Bretton Woods

Tak działał ustanowiony po II wojnie światowej system z Bretton Woods. Dolar był bezpośrednio wymienny na złoto w stosunku 35$ za uncję złota, a inne waluty były wymienne na dolara. Wciąż była to waluta zabezpieczona, choć zabezpieczona w znacznie mniejszym stopniu (nieco ponad 20% dolarów miało pokrycie w 1966 r.). Gwałtownie rosnąca gospodarka światowa i nierównowaga w bilansach płatniczych spowodowały, że w 1971 r. prezydent Richard Nixon zdecydował o zaprzestaniu wymieniania dolara na złoto, co przeszło do historii jako "Nixon Shock". Kurs złota wystrzelił w kosmos, dolar gwałtownie osłabił się w stosunku do innych walut, a na świecie zaczęła się epoka pieniądza fiducjarnego.

Pieniądz fiducjarny

Dzisiejsze waluty nie mają oparcia w żadnym kruszcu ani innej formie towaru. Można oczywiście coś za nie kupić lub wymienić na inną walutę, ale nie po stałych, powszechnie akceptowanych cenach. Ceny stały się płynne, a relacje między walutami zależą od wielu skomplikowanych czynników. Ich wartość zależy tak naprawdę od wartości, którą przypisuje im rynek i zaufania do emitenta. Stąd gwałtowne tąpnięcia na rynkach walutowych, jak hiperinflacja w Zimbabwe czy Czarny Czwartek.

Ułatwia to handel międzynarodowy, bo pozwala na płynne regulowanie zaburzeń w bilansach handlowych i płatniczych. Jednak z drugiej strony zwiększa podatność na inflację, bo wystarczy zbyt wysoka podaż pieniądza (dodruk) lub załamanie zaufania do państwa i ceny strzelają gwałtownie w górę.

Dlaczego pieniądz fiducjarny jest powszechnie akceptowany?

Z jednej strony to kwestia monopolu państwa. Państwo wprowadza do obiegu walutę, regulując nią swoje zobowiązania, np. wobec lekarzy, nauczycieli, urzędników czy innych pracowników sektora publicznego. Zobowiązania wobec państwa (podatki) można regulować jedynie w akceptowanej walucie. Przedsiębiorcy z reguły taniej i łatwiej prowadzić operacje w oficjalnej walucie niż stosować jakąś inną, a tą oficjalną ściągać z rynku.

Czasami monopol przyjmuje postać faktyczną. Przez znaczną część istnienia PRL obywateli Polski obowiązywał zakaz posiadania zagranicznych walut i złota. Złoto zdelegalizował również prezydent Roosevelt podczas Wielkiego Kryzysu.

Z drugiej strony nikt nie wymyślił sensownej alternatywy

Powrót do systemu pełnego, czy choćby częściowego pokrycia w złocie, przy rosnącej światowej gospodarce, spowodowałby sporą deflację (zwiększanie wartości pieniądza), co na dłuższą metę nie jest korzystne dla gospodarki.

Kryptowaluty, wbrew twierdzeniom ich zwolenników, również są pieniądzem fiducjarnym. Tylko że emitentem jest rozproszony system komputerowy. W przypadku państwa emitowany przez nie pieniądz pozwoli przynajmniej na pokrycie kosztów państwowych usług, takich jak bezpieczeństwo czy ochrona zdrowia. Kryptowaluta warta jest tylko tyle, ile ktoś zechce za nią zapłacić.

Czy nam się to podoba czy nie, pieniądz fiducjarny pozostanie dominującym systemem na świecie w najbliższych latach.

Photo by Marco Xu on Unsplash

enEnglish (angielski) etEesti (estoński) ruРусский (rosyjski)

Krzysztof Krzemień