Król jest nagi: pieniądze uciekają z Wall Street pomimo działań FED

Narasta kryzys wokół pandemii koronawirusa SARS-CoV-2. Zarówno w Polsce, jak i na świecie pojawia się coraz większy niepokój, który wpływa nie tylko na zdrowie, ale także na ekonomię, gospodarkę i rynki finansowe.

Mysaver poleca:

Poniższy komentarz w wersji pogłębionej, możesz otrzymywać dzień przed jego publikacją, bezpośrednio na Twoją skrzynkę mailową. Wystarczy, że zapiszesz się do Klubu Goldenmark. Sprawdź szczegóły

Na całym świecie stwierdzono już ponad 128 tys. (stan na piątek) zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2. W wyniku COVID-19 zmarło już ponad 4,7 tys. osób. Choć liczba nowych zakażeń w Chinach stopniowo spada, pojawiły się nowe ogniska, w których postęp koronawirusa jest obecnie bardzo szybki. Są to Włochy (12,4 tys. zakażonych i 827 zmarłych), Iran (10 tys. zakażonych, 429 zmarłych) i Korea Południowa (7 869 zakażonych i 66 zmarłych). Sytuacja jest bardzo poważna również we Francji, Hiszpanii, w Niemczech i USA – we wszystkich z wymienionych krajów liczba zakażonych przekroczyła już 1000.

We wtorek 10 marca Włochy stały się krajem zamkniętym. Wprowadzono szereg obostrzeń i ograniczeń, w wyniku których 60 milionów obywateli tego kraju musi pozostać w domu. Wprowadzane są także liczne rozwiązania, które mają wesprzeć finansowo włoskie gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa – zawieszenie spłat kredytów oraz zobowiązań podatkowych.

Niepokojący objaw na Wall Street

O tym, że Wall Street jest olbrzymem na glinianych nogach piszemy już od kilku lat. Historyczna hossa napędzana była przez tani pieniądz i niskie stopy procentowe. W czwartek doszło do sytuacji, w której FED wpompował na rynek 1,5 biliona dolarów zapowiadając jednocześnie, że do końca marca będzie wypuszczał do obiegu 500 mld USD w każdy piątek. W normalnej sytuacji taki impuls powinien poprawić humory inwestorom. Tym razem jednak nie zadziałało. Czwartkowa sesja zakończyła się gigantycznymi spadkami, a pieniądze wpuszczone na rynek rozpłynęły się w kieszeniach inwestorów.

Jak słusznie zauważył analityk James Bianco, FED zamierzał uspokoić inwestorów, ale skorzystał z „opcji nuklearnej”, która wzbudziła jedynie jeszcze większy popłoch. Jasno pokazuje to, że dalsze utrzymanie iluzji hossy jest już niemożliwe. Wall Street to dziurawy worek, z którego pieniądze uciekają szerokim strumieniem.

Merchants Feed Error: This is not a valid RSS 2.0 Feed

We wtorek i środę spotka się Federalny Komitet do spraw Operacji Otwartego Rynku (FOMC). Analitycy bankowi spodziewają się cięcia stóp procentowych. I choć opinie co do wysokości cięcia są zróżnicowane, wspólnym mianownikiem wszystkich jest to, że cięcie będzie na pewno. FED już obniżył na początku stopy procentowe o 50 pb., do przedziału 1-1,25 proc. Odbyło się to w trybie nadzwyczajnym, przed zaplanowanym na 17-18 marca spotkaniem.

W ślad za Wall Street podążają praktycznie wszystkie światowe giełdy. Nie inaczej jest na GPW, gdzie mówi się o najgorszych spadkach w historii naszej giełdy.

Sytuacja w Polsce

W piątek liczba potwierdzonych zakażeń w Polsce wynosiła już 61. Z powodu COVID-19 zmarła jedna osoba. W czwartek wprowadzony został stan zagrożenia epidemicznego, na mocy którego, w razie potrzeby wprowadzone mogą zostać czasowe ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się, czasowe ograniczenie funkcjonowania instytucji, zakaz organizowania widowisk i zgromadzeń czy nakaz udostępniania nieruchomości, lokali, terenów czy środków transportu do działań przeciwepidemicznych.

Od poniedziałku 16.03 zamknięte będą wszystkie placówki oświatowe. Wcześniej odwołane zostały zajęcia na uczelniach wyższych. Minister zdrowia apeluje, szczególnie do ludzi młodych, aby pozostali w domu. Pojawiły się także zalecenia dotyczące pracy zdalnej, w przypadku pracowników, którzy mogą w ten sposób realizować swoje obowiązki.

Ministerstwo Rozwoju pracuje nad specustawą zawierającą pakiet osłonowy dla przedsiębiorców, którego celem jest poprawa finansowa polskich firm oraz ochrona pracowników i wsparcie dla rynku pracy.

Złoto i srebro

W obecnej sytuacji złoto cieszy się ogromną popularnością. Choć miniony tydzień przyniósł lekkie spadki, będące konsekwencją wcześniejszych wzrostów, już teraz pojawiają się prognozy sugerujące, że cena złota do końca roku może wzrosnąć do przedziału 1 700-1 800 USD. Strumień gotówki uciekającej z Wall Street znajduje ujście m.in. w cichej, bezpiecznej zatoce funduszy ETF wspieranych złotem. Rekordy biją także transakcje na giełdzie towarowej COMEX. Uwagę mocno przyciąga także srebro, które w dalszym ciągu pozostaje na stosunkowo niskich poziomach.

Jeżeli skala epidemii w Europie i USA będzie podobna, jak w Chinach, jest wysoce prawdopodobne, że znajdujemy się w początkowej fazie kryzysu związanego z koronawirusem, co oznacza, że historyczne maksima ceny złota z 2011 roku mogą nie być już odpowiednim punktem odniesienia do tego, co mogłoby nastąpić w kolejnych miesiącach.

Fot. Maryland GovPics, flickr.com, CC BY 2.0

Michał Tekliński