Polacy coraz więcej oszczędzają w IKE i IKZE. Ale niestety wciąż mało

Na koniec 1 półrocza 2017 roku wartość sektora IKE (Indywidualnych Kont Emerytalnych) wzrosła do poziomu 7,5 mld złotych, co oznacza 24,6 proc. wzrost w porównaniu do roku 2016; rynek IKZE urósł w tym czasie aż o 73 procent – informuje Komisja Nadzoru Finansowego.

IKE

Warto podkreślić, że wzrost wartości aktywów na kontach IKZE wynika przede wszystkim z bardzo niskiego punktu odniesienia – dziś mamy tam jedynie 1,3 mld złotych. Dobrą informacją jest to, że jako społeczeństwo coraz chętniej w ogóle z nich korzystamy, tym bardziej, że niosą one za sobą realne dla oszczędzających korzyści. Skala tego zaangażowania wciąż jest jednak bardzo niewielka. Dla porównania – na kontach bankowych i ROR-ach Polacy na koniec czerwca mieli 564 miliardów złotych.

wartość IKE z podziałem na instytucje (źródło: Komisja Nadzoru Finansowego)

Przypomnijmy, że Indywidualne Konta Emerytalne prowadzić możemy we współpracy z różnymi podmiotami. Może być to fundusz inwestycyjny, dom maklerski, zakład ubezpieczeń, bank lub OFE. Najczęściej wybieranym przez Polaków rozwiązaniem są zakłady ubezpieczeń – odłożyliśmy tam prawie 2,5 mld złotych (33 proc. wartości aktywów w IKE ogółem), znikomą popularnością cieszą się dobrowolne OFE (czyli Otwarte Fundusze Emerytalne).

Wzrost liczby funkcjonujących rachunków IKE względem I połowy roku 2016 zaobserwowano we wszystkich instytucjach finansowych prowadzących IKE, z wyjątkiem zakładów ubezpieczeń (spadek o 1,7 tys.). Najwięcej kont przybyło w funduszach inwestycyjnych (wzrost o 47,5 tys.), a w pozostałych instytucjach, mających 10,8% udział w rynku IKE, wzrost ten wyniósł łącznie 18,9 tys. kont. Inaczej przedstawiają się dane z podziałem na instytucje w odniesieniu do wartości kont – tutaj we wszystkich kategoriach odnotowano wzrost, co uwarunkowane jest przede wszystkim aktualnie panującą na rynkach koniunkturą. I tak w ciągu minionego roku wartość aktywów wzrosła:

  • w funduszach inwestycyjnych o 471,7 mln zł (o 26,4%),
  • w zakładach ubezpieczeń o 397,6 mln zł (o 18,9%),
  • w bankach o 365 mln zł (o 33,1%),
  • w podmiotach prowadzących działalność maklerską o 224,5 mln zł (o 22,8%),
  • w dobrowolnych funduszach inwestycyjnych o 17,9 mln zł (o 62,4%).

To jednak koniec dobrych informacji. Im głębiej analizujemy dostępne dane, tym lepiej widać, że IKE i IKZE nie są popularnym rozwiązaniem, jeśli chodzi o lokowanie czy inwestowanie kapitału. Średnia wartość rachunku w IKE wynosi jedynie 8 tys. złotych, a to i tak wyższa wartości niż w analogicznym okresie rok temu, kiedy było to 6,9 tys. zł. Uwzględniając podział na instytucje finansowe prowadzące IKE, najwyższe kwoty aktywów zgromadziły osoby posiadające rachunki w podmiotach prowadzących działalność maklerską (42,3 tys. zł), zaś najniższe w zakładach ubezpieczeń (4,4 tys. zł).

Spośród wszystkich oszczędzających w IKE w I półroczu 2017 roku znalazły się osoby, które z różnych powodów postanowiły w ratach bądź w całości wypłacić środki. I tak wszystkie zgromadzone w IKE oszczędności wypłaciło 5,3 tys. osób, natomiast w ratach było to jedynie 147 osób. Średnia wartość wypłacanych kwot wyniosła 17,2 tys. złotych. Jeśli spojrzymy na tę kwotę przez pryzmat wypłaty jednorazowej, to 17 tys. złotych jest kwotą, którą trudno wzgardzić. Jednak jeśli przyjmiemy szerszy, na przykład emerytalny punkt widzenia, to sprawa przedstawia się o wiele gorzej. Jak łatwo policzyć, wystarczy to na 1,5 roku dodatkowego świadczenia w wysokości tysiąca złotych.

IKZE

Jeśli chodzi o IKZE, to cieszą się one jeszcze mniejszą popularnością. Zgromadziliśmy w nich jedynie 1,3 mld złotych, a to i tak o 0,5 mld więcej niż rok temu. Najwięcej pieniędzy w IKZE zgromadzili oszczędzający w funduszach inwestycyjnych (524,1 mln zł), natomiast najmniej w podmiotach prowadzących działalność maklerską i bankach (odpowiednio 73,1 mln zł i 77,4 mln zł).

źródło: Komisja Nadzoru Finansowego

Dlaczego zatem, mimo ewidentnych korzyści lokowania środków w IKE lub IKZE, o których szczegółowo nie raz już pisaliśmy, wciąż w niewielkim stopniu korzystamy z tych rozwiązań? Przecież na pewno warto brać je po uwagę w kontekście lokowania części posiadanych czy odkładanych środków, choćby ze względu na podatkowy parasol.

Pierwszym powodem małej popularności IKE i IKZE jest z pewnością niemal nieistniejący marketing tych produktów. Ogranicza się on często jedynie do ulotek bądź plakatów w bankach czy instytucjach finansowych lub reklamach na stronach internetowych. Jest to jednak zbyt mało, żeby zachęcić osoby, które nigdy z tymi produktami nie miały do czynienia.

Kolejną sprawą jest mimo wszystko złożoność tych produktów. Korzystanie z nich ma z jednej strony wiele zalet (bezpieczeństwo, ulgi podatkowe, podlegają dziedziczeniu), ale ma też ograniczenia w postaci limitów czy zamknięcia dostępności środków – pełnego (IKZE do 65 roku życia), bądź częściowego (IKE – nie możemy zlikwidować rachunku przed 60 rokiem życia, jeśli chcemy skorzystać ze zwolnienia z podatku belki). Czynnikiem zniechęcającym są też zapewne limity odnoszące się do wpłat, których możemy w ciągu roku dokonać (IKE – 12 789 zł w ciągu roku, IKZE – 5 115,60 zł).

Co dalej z OFE?

Warto też wspomnieć o planach ministra Morawieckiego w odniesieniu do przyszłości systemu emerytalnego. W szczególności tej jego części, która wiąże się z II i III filarem. Wciąż nie rozwiązana została kwestia tego, co stanie się z OFE. Według jednego z pierwszych pomysłów, to właśnie do IKE miałyby trafić pochodzące z nich środki po likwidacji OFE. Dziś wydaje się, że bliżej jest nam do rozwiązania związanego z pracowniczymi planami kapitałowymi, w ramach których pracodawca odprowadzałby za pracownika z jego pensji dodatkową składkę emerytalną. Ale koncepcja ta wciąż nie jest przez rząd doprecyzowana. Jeszcze w połowie roku zapowiadano, że nowe przepisy wejdą w życie od stycznia 2018 roku. Dziś mowa jest już o roku 2019.

fot. jarmoluk, pixabay.com, CC0

 

Szymon Matuszyński