Polscy producenci gier na GPW i NewConnect

W ostatnich latach polscy twórcy gier znaleźli się w centrum zainteresowania inwestorów giełdowych. I bynajmniej nie chodzi o to, że lubią sobie oni w przerwie śniadaniowej pomachać wiedźmińskim mieczem. Chodzi o pieniądze.

CD Projekt

Trudno zacząć inaczej, niż od warszawskiej spółki CD Projekt. Założona w 1994 roku firma z początku zajmowała się dystrybucją i lokalizacji gier wydawanych przez Acclaim, Blizzard, Blue Byte, Interplay czy Psygnosis. Jedną z ówczesnych perełek CDP jest spektakularna lokalizacja Baldur`s Gate z udziałem takich aktorów jak Piotr Fronczewski, Krzysztof Kowalewski, Gabriela Kownacka czy Wiktor Zborowski. Dziś może nie robi to aż takiego wrażenia, ale w latach 90-tych tłumaczenie z dubbingiem na takim poziomie, to była prawdziwa rzadkość.

W 2002 do życia powołane zostaje studio CD Project Red, i z miejsca rozpoczęło pracę nad pierwszą grą z cyklu Wiedźmińskiego, który ostatecznie zaprowadził CD Projekt niemalże na szczyty (w sumie nie tylko CDP, bo w projekcie brał udział także Tomasz Bagiński, którego Platige Image SA jest obecnie bardzo interesującą spółką na NewConnect).

W ciągu ostatnich 10 lat akcje CD Projekt (CDR) dały inwestorom całkiem dobrze zarobić. Choć nie zawsze było tak różowo, bo gdyby spojrzeć na wcześniejszą dekadę, tendencja była raczej spadkowa. Do sukcesu giełdowego niewątpliwie przyczynił się światowy sukces komercyjny drugiej i trzeciej części Wiedźmina. Wyobraźnię inwestorów rozpalają także obietnice i oczekiwania związane z zapowiedzianą w 2012 roku grą Cyberpunk 2077.

CD Projekt (CDR).

Kapitalizacja spółki: 11 mld zł

Dywidenda: po raz pierwszy w 2017 – 1,05 zł na akcję

Notowania CD Projekt w latach 2008-2017, Źródło: stooq.pl

11 Bit Studios

Jako 11 Bit Studios firma istnieje od 2009 roku, jednak założone ono zostało przez ludzi związanych wcześniej Metropolis Software (data założenia 1992). Na NewConnect firma zadebiutowała w 2010 roku, a w 2015 jej akcje trafiły na główny parkiet.

Największe sukcesy przyniosła firmie seria gier Anomaly oraz This War of Mine, a także wydany w ubiegłym roku Beat Cop, nawiązujący w swojej stylistyce do gier z lat 80-tych (tzw. „pixel art”), za którym stało małe, niezależne studio Pixel Crow.

W 2017 inwestorzy żyją kolejnymi zapowiedziami, screenami i informacjami na temat gry Frostpunk, której premiera chwilowo została przesunięta na przełom 2017 i 2018 roku. Oczekiwania są spore i widać to po notowaniach.

10 Bit Studios (11B)

Kapitalizacja spółki: 395,4 mln zł

Notowania 11 Bit Studios, źródło: stooq.pl

CI Games

Firma powstała w Warszawie, w 2002 roku jako City Interactive, na bazie wydawcy Lemon Interactive oraz studiów developerskich We Open Eyes i Tatanka. Na GPW zadebiutowała w 2007 roku, a w sierpniu 2013 zmieniła nazwę z City Interactive na CI Games.

W odróżnieniu od CD Projekt, losy CI Games potoczyły się dużo bardziej krętymi ścieżkami. Przez lata firma zajmowała się produkcją gier, które nie zdołały zapisać się na stałe w świadomości graczy (z pojedynczymi wyjątkami, które wspominane są z wielkim sentymentem przez dzisiejsze pokolenie trzydziestoparolatków).

Akcje CI Games (wówczas jeszcze City Interactive) zaliczyły bardzo spektakularny skok w 2010 roku, kiedy pojawiła się pierwsza gra z cyklu Sniper: Ghost Warrior. Odbiór w branży nie był aż tak ciepły, jednak produkcja ta pokazała, że firmie drzemie jakiś potencjał.

W tym roku CI Games nie miało szczęścia. Premiera Sniper: Ghost Warrior 3 zorganizowana była z dużą pompą. Twórcy nastawiali się na sukces, giełda od pewnego czasu też. Niestety – z dniem premiery akcje runęły w dół.

CI Games (CIG).

Kapitalizacja spółki: 162,9 mln zł

Notowania CI Games, źródło: Stooq.pl

Inne

Lista polskich producentów gier na giełdzie nie kończy się na trzech powyższych. Jest jeszcze cała masa większych lub mniejszych producentów, wśród których coraz szerszą reprezentację ma sekcja twórców gier mobilnych: Vivid Games (VVD), T-Bull (TBL) czy PlayWay (PLW).

Jednak największą ciekawostką jest firma, której na giełdzie próżno szukać. A jest to wrocławski Techland, który dzięki takim tytułom jak Call of Juarez, Dead Island czy Dying Light, śmiało konkuruje na rynku międzynarodowym. Ale skoro nie ma, to z pewnością warto obserwować i wyczekiwać wieści o IPO.

Polskim producentom gier warto się przyglądać w kontekście giełdy. Poziom produkowanych u nas gier jest coraz wyższy, każdy kolejny sukces otwiera nam furtkę do rynków światowych (w latach 90-tych jedynie nielicznym się to udawało), a postępy w walce z piractwem oraz rozwój różnorakich form dystrybucji cyfrowej, takich jak platformy Steam czy Gog.com, sprawiają, że sprzedaż gier jest również dużo skuteczniejsza niż dawniej.

fot. Sergey Galyonkin, flickr.comCC BY-SA 2.0

Bartosz Adamiak