Polska gospodarka rośnie w siłę. Ale nic za darmo

Może nie jesteśmy na mapie Europy zieloną pod tym względem wyspą. Są przecież tacy (np. Rumunia – wzrost PKB o ponad 8%), którym wiedzie się jeszcze lepiej. Jednak opublikowane w tym tygodniu dane, dotyczące wzrostu gospodarczego w Polsce, napawają optymizmem. Żeby jednak zrównoważyć hurra optymizm, należy dodać, że na horyzoncie czai się zagrożenie. O co chodzi?

PKB niewyrównany sezonowo (w cenach stałych średniorocznych roku poprzedniego) wzrósł realnie o 4,7% w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. To wynik lepszy od prognoz większości analityków rynkowych. Średnia oczekiwań zakładała wzrost o 4,5 proc.

PKB niewyrównany sezonowo, ceny stałe średnioroczne roku poprzedniego (źródło: GUS)

PKB niewyrównany sezonowo, ceny stałe średnioroczne roku poprzedniego (źródło: GUS)

Co to właściwie oznacza? Mimo że w odniesieniu do tego wskaźnika, wciąż wiele jest wątpliwości (że nie oddaje w pełni rzeczywistego obrazu sytuacji), nikt na razie nie wymyślił dla niego lepszej alternatywy. Takie a nie inne wyniki dla Polski oznaczają jednak, że bez dwóch zdań gospodarka ma się u nas bardzo dobrze. I co niezwykle ważne, w krótkim terminie sytuacja ta dalej będzie dobra i stabilna. Zgodnie z opublikowaną w tym tygodniu projekcją makroekonomiczną Narodowego Banku Polskiego, wzrost gospodarczy w Polsce będzie dalej rósł i to szybciej, niż do tej pory sądzono.

Czytaj także: Czy Polska zbankrutuje podczas kolejnego kryzysu?

W tym roku PKB przyspieszy do 4,2% (z 2,9% w ub.r.), a następnie spowolni do 3,6% w 2018 r. i do 3,3% w 2019 r., – wynika z danych opublikowanych w "Raporcie o inflacji” (NBP). W lipcowym raporcie bank centralny zakładał wzrost gospodarczy Polski na poziomie 4% w 2017 r. oraz 3,5% w 2018 r. i 3,3% w 2019 r.

Skąd zatem tak dobre wyniki, ale i poprawa prognoz na najbliższą przyszłość? Czynniki wpływające na taki a nie inny stan rzeczy, są przede wszystkim dwa – sytuacja zewnętrzna i dość dobra sytuacja gospodarcza na całym kontynencie, ale przede wszystkim mocne wsparcie wewnętrzne, ze szczególnym uwzględnieniem wyższej dynamiki konsumpcji (rachunki narodowe za II kw. oraz korzystniejsze odczyty i perspektywy wzrostu wynagrodzeń i zatrudnienia), wyższy wkład do wzrostu eksportu netto oraz wyższy wzrost inwestycji (w związku z przesunięciem z br. części wydatków sektora publicznego).

– Głównym czynnikiem wzrostu PKB w horyzoncie projekcji jest spożycie indywidualne, stymulowane przez korzystną sytuację na rynku pracy oraz – w krótkim okresie – przez transfery z tytułu świadczeń rodzinnych i wychowawczych – czytamy w raporcie „Projekcja inflacji i wzrostu gospodarczego Narodowego Banku Polskiego na podstawie modelu NECMOD”.

Jednak w kolejny latach tempo wzrostu – przede wszystkim z powodu spowolnienia w Europie – również w Polsce być nieco niższe, jednak zachować bardzo przyzwoity poziom.

Projekcja wzrostu gospodarczego w kolejnych latach (źródło: NBP)

Dziś dynamika PKB jest u nas w dużym stopniu napędzana efektem programu 500+. Polacy wciąż na potęgę kupują, a efekt ten wzmocniony jest również poprawą sytuacji polskich gospodarstw w ogóle. Warto podkreślić też rekordowo niskie bezrobocie i rosnące płace, co wszystko składa się na to, że żyje się nam po prostu lepiej.

Zawsze jednak jest tak, że na horyzoncie pojawić się musi równoważnik optymistycznych nastrojów dynamika PKB nie bierze się znikąd, co oznacza, że i negatywne efekty takiej sytuacji prędzej czy później będą musiały się pojawić. W tym przypadku jednym z nich jest inflacja. Dodajmy jednak, że mimo nieco wyższych poziomów i prognoz, jej poziom pozostanie bezpieczny.

Inflacja CPI r/r i prognoza na kolejne lata (źródło: NBP)

– Inflacja cen konsumenta w horyzoncie projekcji stopniowo wzrośnie i w 2019 r. ukształtuje się nieznacznie powyżej 2,5%. W porównaniu do projekcji lipcowej presja inflacyjna narasta nieco szybciej, co jest związane z rewizją w górę ścieżki krajowego wzrostu gospodarczego oraz prognozowanej skali poprawy sytuacji na rynku pracy w Polsce – czytamy w raporcie o inflacji Narodowego Banku Polskiego.

W odniesieniu do tego, jak w rzeczywistości potoczy się sytuacja, na realizację scenariusza wpływ będzie miało tempo ożywienia w światowej gospodarce. Autorzy raportu wskazują przede wszystkim na Stany Zjednoczone:

– Jednym z głównych źródeł niepewności projekcji jest przyszła kondycja gospodarki amerykańskiej, w tym trudny do określenia obecnie kształt polityki fiskalnej i pieniężnej.

To prawda, że gospodarczo Polska, Europa, jak i wiele innych krajów na świecie znajduje się w dobrej lub bardzo dobrej sytuacji. Tym bardziej jako społeczeństwo powinniśmy wykorzystywać bieżącą koniunkturę i może nieco mniej mimo wszystko wydawać, za to znacznie więcej odkładać.
Pamiętajmy, że obecny stan nie jest dany raz na zawsze. Po pierwsze, świat zmienia się dziś niezwykle dynamicznie. Liczba punktów zapalnych, w których wybuchnąć może jakiś konflikt lub kryzys, jest największa na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Do tego dochodzi mimo wszystko niepewność w odniesieniu do kondycji gospodarki amerykańskiej, a także widoczne „przegrzanie” niektórych rynków, choćby amerykańskiego rynku akcji. Cały świat jest też obciążony gigantycznym długiem, a na horyzoncie nie widać na razie przesłanek w kierunku jego spłacania.

Podobnie sprawa dotyczy sytuacji w państwowej kasie nad Wisłą. Koszty programu 500+, innych programów i zmian, przede wszystkim reformy emerytalnej, które skutecznie wprowadza obecna ekipa rządząca, są już dziś bardzo wysokie, a w przyszłości będą jeszcze wyższe. I jeśli zarówno czynniki zewnętrzne, jak i wewnętrzne wystawią nasz kraj na próbę w jednym czasie, może to w znaczącym stopniu wpłynąć nie tylko na kondycję krajowego budżetu, ale i na sytuację wszystkich polskich gospodarstw domowych.

fot. jarmoluk, pixabay.com, CC0

 

Szymon Matuszyński