Polska nie jest gotowa na spowolnienie

W piątkowym programie #RZECZOBIZNESIE Paweł Rożyński rozmawiał z byłym wicepremierem i ministrem gospodarki, profesorem Jerzym Hausnerem. Tematem rozmowy były zagrożenia dla światowej gospodarki, ale także i to, jak Polska przygotowana jest na ewentualny wstrząs. Zdaniem profesora Hausnera nie jest.

Czytaj także: Świat jest dziś dużo bardziej kruchy, niż w 2007 roku

Na pytanie o to, czy jesteśmy przygotowani na zawirowania na światowych rynkach, profesor odparł, że istnieją dwa bufory, które mogłyby zadziałać w sytuacji szoku zewnętrznego, który spowodowałby wyraźne spowolnienie dynamiki wzrostu.

– Jeden z tych buforów to jest możliwość obniżenia stóp procentowych. My tego buforu nie mamy, ponieważ nasze stopy procentowe są ujemne – powiedział Jerzy Hausner.My je utrzymujemy na niskim poziomie, a jednocześnie zapowiedzi ze strony NBP są takie, że te stopy może nawet do 2020 roku zostaną utrzymane.

Czytaj także: Czy Polska zbankrutuje podczas kolejnego kryzysu?

Jako drugi bufor, profesor wymienia nadwyżkę w budżecie pierwotnym, która wraz ze stopami procentowymi umożliwia uruchomienie bardziej ekspansywnej polityki fiskalnej, którą jednak, zdaniem profesora, prowadzimy już od dawna. Zatem oba naturalne elementy polityki antycyklicznej, które miałyby chronić naszą gospodarkę przed wstrząsami, są w ogóle nie przygotowane.

– Mówiąc inaczej, te urządzenia nie są naładowane – podsumowuje.

W dalszej części rozmowy profesor zwraca uwagę na niski deficyt budżetowy sugerując jednak, że w warunkach tak długiej i dobrej koniunktury, deficyt powinien być na dużo niższym poziomie.

Czytaj także: Jak przygotować się na kryzys?

– Zwróćmy też uwagę na strukturę wzrostu gospodarczego – kontynuuje Jerzy Hausner. – Nasza struktura wzrostu to 3/4, a nawet w niektórych kwartałach znacznie więcej, czyli 4/5 to konsumpcja. A w związku z tym, jest pytanie, jak długo można utrzymywać wzrost gospodarczy na relatywnie wysokim poziomie za pomocą konsumpcji, nie inwestując w sektorze prywatnym, czyli nie podnosząc produktu potencjalnego.

Zdaniem profesora, już teraz widoczne jest hamowanie wzrostu gospodarczego, a kiedy dojdą do tego czynniki zewnętrzne, takie jak wojna handlowa czy pękanie baniek giełdowych, hamowanie będzie dużo mocniejsze, a wszystkie problemy, które teraz wydają się błahe, staną się dużo bardziej wyraziste.

Czytaj także: Hiperinflacja w Wenezueli

Photo by Kamil Gliwiński on Unsplash

Bartosz Adamiak