Trzy powody zmartwień dla złota

Po czterech tygodniach wzrostów z rzędu, kurs złota zanotował półtora procentowy spadek. Uncja straciła na wartości około procent i zakończyła piątkową sesję lekko powyżej 1190 dolarów. W tym czasie świetnie radziła sobie amerykańska giełda. Przemysłowy Dow Jones przekroczył poziom 20 tysięcy punktów, po raz pierwszy w historii notowań. Wiele wskazuje, że w najbliższym czasie złoto pozostanie pod presją sprzedających.

Za kontynuacją spadków złota przemawiają trzy czynniki. Pierwszy, to rekordy na Wall Street. Tamtejsze indeksy zakończyły długie tygodnie trendu bocznego i zaatakowały szczyty wszech czasów. Skutecznie. Gwiazdą oczywiście był Dow Jones, który wykreślił pułap 20 tysięcy punktów. Zachowanie inwestorów na Wall Street dało mocny sygnał kupna akcji, co w najbliższym czasie może skutkować spadkiem popularności bezpiecznych przystani.

Po drugie, zbliża się posiedzenie Rezerwy Federalnej. Fed nie zmieni stóp procentowych, ale może nakreślić plan działań na 2017 rok. Kupujący na rynku złota prawdopodobnie wstrzymają się z inwestycjami, aż do publikacji komunikatu z posiedzenia. Ekonomiści nieśmiało spekulują, że Fed może podnieść stopy procentowe już w marcu. Prawdopodobieństwo takiego scenariusza wynosi zaledwie 25 proc., ale jeszcze pod koniec ubiegłego roku było aż o 10 punktów procentowych niżej.

Po trzecie, niekorzystnie wygląda sytuacja z punktu widzenia analizy technicznej. Kupujący w minionym tygodniu utracili psychologiczny poziom 1200 dolarów. Kurs równocześnie wykreślił formację podwójnych szczytów, która zazwyczaj jest wstępem do pogłębienia spadków. Te dwa czynniki w połączeniu mogą sprawić, że złoto w krótkim horyzoncie znajdzie się w okolicach 1180 dolarów za uncję.

Podobny scenariusz prawdopodobnie czeka srebro, które często podąża za notowaniami „brata”. Rynek wycenia obecnie uncję na poziomie ponad 17 dolarów. Co ciekawe, srebro w minionym tygodniu spisywało się dużo lepiej – podczas gdy złoto straciło, jego notowania wyszły na niewielki plus. Stało się to w piątek, po publikacji gorszej od oczekiwań dynamiki PKB w USA. Takie zachowanie jest charakterystyczne dla rynku srebra, który jest dużo mniej płynny i częściej podlega gwałtownym wahaniom. Swój udział mógł mieć również Volkswagen. W tym dniu koncern podał, że zamierza aplikować na przednie szyby cienką warstwę srebra. Powłoka zadziała w zimie jak gorąca mata i szybciej rozmrozi lód.

W nieco dalszym terminie, coraz większą „nadzieją” metali szlachetnych staje się Donald Trump. Prezydent USA rozpoczął wojnę handlową z Meksykiem. Władze nie zgodziły się na współfinansowanie muru na granicy, więc Trump zapowiedział wprowadzenie 20-proc. cła na produkty importowane zza południowej granicy. Pena Nieto, prezydent Meksyku, odwołał wizytę w Białym Domu zaplanowaną na przyszły tydzień.

Robert Śniegocki