Przed nami rok podwyżek?

Poziom bezrobocia w Polsce niewiele już odbiega od amerykańskiego 5-6 proc., który przez wielu ekonomistów uznawany jest za wzorcowy i optymalny. Pracy jest tak dużo, że bez trudu zapewniliśmy ją setkom tysięcy osób zza wschodniej granicy.

- Gdy mam chwilę wolnego czasu korzystam z możliwości dorobienia jako kierowca ciężarówki – mówi Jacek z Wrocławia, na co dzień pracujący w firmie prawniczej. Za dzień pracy otrzymuje 400-500 zł na rękę, a dodatkowe zajęcie traktuje również jako odskocznię od pracy za biurkiem. Takie stawki śmiało mogą konkurować z tym, co na co mogą liczyć Polacy udający się na emigrację. Zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę siłę nabywczą oraz fakt, że za pracą nie trzeba zmieniać miejsca zamieszkania

Wielka zmiana

Ze zbyt dużą ilością wakatów borykają się już nie tylko kadrowi poszukujący informatyków czy inżynierów. Ci już praktycznie wcale nie szukają pracy, a ogłoszenia rekrutacyjne zaczynają tracić swój sens – często pozostają zupełnie bez odzewu. To woda na młyn dla headhunterów, którzy za znalezienie odpowiedniej inkasują wynagrodzenia rzędu kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Na taką sytuację szybko reagują pracodawcy. Amazon niedawno ogłosił podwyżki – liderzy zespołów zarabiają już 20 zł na godzinę. Pomimo tego firma prowadzi intensywne kampanie informacyjne dotyczące możliwości znalezienia zatrudnienia w ich centrach. Poprzez ogłoszenia prasowe oraz kampanie na środkach komunikacji miejskiej starają się jak mogą zwrócić uwagę na możliwości związane z pracą w ich koncernie. A konkurencja jest spora. Bezrobocie jest najniższe od 25 lat.

Co mi dasz?

Do łask wracają umowy o pracę. Opieka medyczna, bezpłatna nauka języka obcego czy pakiety sportowe nie robią już wrażenia. To za mało. Obowiązujące reguły rynku pracownika dosłownie w kilkanaście miesięcy odeszły do lamusa. Teraz warunki dyktuje pracownik.

- Ostatnio przyjęliśmy do pracy dwie nowe osoby – mówi Andrzej, pracownik firmy produkcyjnej. - Jedna nie dotrwała do śniadania, druga zrezygnowała zaraz po nim – mówi. Głośnym echem odbiła się wypowiedź jednej z najbardziej znanych osób z branży kosmetycznej, która podzieliła się swoim zdziwieniem, że młodzi ludzie pytają dziś bez ogródek już na samym początku o to, ile zarobią na rękę. Faktycznie zmiana ma swoją dynamikę i nawet najbardziej wytrawni menedżerowie jak widać potrzebują trochę czasu, aby odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Bo młodym na rynku pracy jeszcze nigdy nie było tak łatwo. - Wynika to z jednej strony  z najniższego w ostatnich latach bezrobocia, a z drugiej strony niżu demograficznego. Odczuwają go zarówno uczelnie, jak i pracodawcy. Już w ubiegłym roku odnotowano o 64 tysiące mniej studentów, a to oni stanowią pierwszą grupę, która wchodzi na rynek pracy – mówi Krzysztof Inglot,, pełnomocnik Zarządu Work Service S.A.

Lepiej w Polsce

Zmiana szczególnie widoczna jest w dużych ośrodkach. - Niech pan napisze, że mieszkania we Wrocławiu się skończyły – mówi Krystian, właściciel wrocławskiej agencji nieruchomości. O ile jeszcze rok temu na sprzedaż były tysiące mieszkań, to teraz jest ich nawet kilka razy mniej. - Podobnie z lokalami do wynajęcia – dodaje. Sytuację tłumaczy tysiącami osób, które w ostatnim czasie znajdują zatrudnienie w stolicy Dolnego Śląska. To dotyczy głównie Polaków, ale nie tylko. Oprócz masowo napływających Ukraińców pracę znajdują w Polsce także Włosi, Hiszpanie, Portugalczycy czy Francuzi. - Co z tego, że w ich krajach zarabia się więcej, skoro trudno tam znaleźć pracę, a coraz więcej firm decyduje się przenieść swoje oddziały do nas? – pyta retorycznie.

Pracodawcy niepewni

Według firmy Work Service już co trzeci pracodawca obawia się, że sytuację pogorszy program 500+. Największe obawy występują w firmach średnich (39% obawiających się) oraz w produkcji i handlu – odpowiednio 42% i 41%. – Warto zwrócić uwagę, że istnieje związek między odsetkiem pracowników deklarujących chęć odejścia z pracy w związku z programem 500+ zarabiających 2-3 tys. zł, a niepewnością pracodawców w branży produkcyjnej i handlu. To właśnie w tych sektorach mediana zarobków kształtuje się na tym poziomie, co może uzasadniać obawy pracodawców. Co więcej, właśnie w tych branżach widoczne są dziś wzmożone trudności z pozyskaniem kandydatów – mówi Krzysztof Inglot.

Wzmożony popyt na pracę nie przekuł się jednak wciąż we wzrost wynagrodzeń. Przez ostatnie dwa kwartały przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło co prawda o 3,65 proc., ale to wciąż niewiele w porównaniu ze skalą zmian, jaka zaszła w ostatnim roku. Na pewno wpływ na to miał intensywny przyrost pracowników z Ukrainy, którzy są skłonni pracować na mniej. Czy będzie to tendencja stała czy może pracodawcy, również w kontekście Programu 500+, płacić więcej? O tym przekonamy się w ciągu dwóch najbliższych kwartałów. Bardzo możliwe, że od nowego roku będziemy mogli więcej przeznaczyć na oszczędzanie.

Artur Heliak

fot. geralt, pixabay.com, CC0