Za przelew w euro zapłacisz tyle samo co za krajowy

Komisja Europejska chce obniżyć stawki za płatności transgraniczne. Jeżeli zmiany wejdą w życie, przelewy w euro będą w całej Unii kosztować tyle samo co transakcje krajowe. - Zamiast płacić około 5 zł, często będziemy mogli wykonywać je bezpłatnie - komentuje ekspert. Poprawić ma się także informacja o kosztach przewalutowania przy płatnościach w różnych walutach na terenie UE.

Obecnie mieszkańcy i przedsiębiorstwa z krajów strefy euro ponoszą takie same koszty transferów pieniężnych - niezależnie czy robią przelewy w obrębie własnego kraju, czy też innego, w którym obowiązuje wspólna waluta. Komisja Europejska proponuje, aby taką samą możliwość mieli mieszkańcy i firmy spoza eurozony.

Jak tłumaczą przedstawiciele KE, wniosek ma umożliwić wszystkim klientom indywidualnym i przedsiębiorstwom, które przesyłają pieniądze, wypłacają gotówkę lub dokonują płatności za granicą, czerpanie pełnych korzyści z jednolitego rynku.

- Wszystkie wewnątrzunijne płatności transgraniczne w euro dokonywane poza strefą euro będą teraz kosztowały tyle samo – z niewielkimi opłatami bądź całkowicie bez opłat – co płatności krajowe w lokalnej walucie urzędowej - podkreślają.

Poza strefą euro tak samo jak w strefie

Jak zaznacza Valdis Dombrovskis, wiceprzewodniczący Komisji, obywatelom i przedsiębiorstwom z krajów spoza strefy euro zostaną stworzone takie same warunki przy dokonywaniu płatności transgranicznych w euro jak mieszkańcom krajów strefy euro.

- Wszyscy Europejczycy będą mogli dokonywać przelewów transgranicznych w euro, płacąc tyle samo, ile zapłaciliby za transakcje krajowe. Wniosek wymaga również pełnej przejrzystości podczas przeliczania walut, gdy konsumenci dokonują płatności kartą w kraju, który nie ma takiej samej waluty, jak ich własna - wyjaśnia Valdis Dombrovskis.

W świetle obecnych przepisów dla mieszkańców i przedsiębiorstw z krajów strefy euro nie stanowi różnicy, czy wykonują transakcje w euro we własnym państwie, czy w innym państwie członkowskim strefy euro.

Wniosek ma na celu rozszerzenie tych korzyści na osoby i przedsiębiorstwa spoza państw strefy euro, kiedy podróżują lub dokonują płatności za granicą. Ma to zakończyć ponoszenie wysokich kosztów przy dokonywaniu wewnątrzunijnych transgranicznych transakcji w euro.

Kaplica Sykstyńska - perła renesansu w sasięgu ręki - SPRAWDŹ

Propozycja KE gwarantuje, że opłaty naliczane za płatności transgraniczne w euro będą takie same jak w przypadku analogicznych płatności krajowych w lokalnej walucie. Pozwoli to na obniżenie opłat do kilku euro, a nawet kilku centów.

Jak tłumaczy Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors, w Polsce przelewy w euro zwykle kosztują około 5 zł, ale zdarzają się banki, w których za taką operacją zapłacimy nawet 20-30 złotych.

- Po zmianach przepisów przelewy w euro mają nas kosztować tyle samo co te w lokalnej walucie. Ponieważ transfery w złotych zlecane przez internet są zwykle bezpłatne, to te w euro zapewne również będą za darmo. Niestety istnieje pewne ryzyko, że banki będą chciały odbić sobie utratę zysków podnosząc np. opłatę za prowadzenie kont walutowych - podkreśla Sadowski.

Co z przelewami w innych walutach?

Jak zaznacza ekspert, nowe regulacje nie będą dotyczyły przelewów walutowych w walutach innych niż euro, a te są niestety najdroższe.

- Sama prowizja za jego zlecenie nierzadko wynosi ok. 0,2% kwoty, ale nie mniej niż 50 zł i nie więcej niż 200 zł. Do tego są doliczane koszty tzw. banków pośredniczących. Nierzadko z taką operację zapłacimy ponad 100 złotych - wylicza Jarosław Sadowski.

Sadowski podkreśla, że na szczęście istnieją sposoby uniknięcia tych kosztów.

- Duża tańsze i szybsze jest zwykle zapłacenie kartą. Np. zamiast wysyłać przelew w dolarach lepiej poprosić o obciążenie taką samą kwotą naszej karty płatniczej. Będzie to szczególnie opłacalne, jeśli mamy konto walutowe z kartą prowadzone właśnie w dolarach. Jeśli będzie to bardziej egzotyczna waluta, najlepiej użyć takiej karty, w której przewalutowanie jest dokonywane po kursie organizacji płatniczej i bez prowizji - radzi ekspert.

Takie karty znajdziemy np. w mBanku (Visa Aquarius Świat) czy Kantorze Walutowym Alior Banku (MasterCard USD). Innym rozwiązaniem może być skorzystanie z usług firm takich jak Revolut, które nie tylko pomagają atrakcyjnie wymienić walutę, ale także szybko i tanio ją przesyłać.

Lepsze informowanie o kosztach przewalutowania

Wniosek Komisji Europejskiej ma doprowadzić także do przejrzystości w płatnościach w różnych walutach stosowanych na terenie UE.

- Obecnie konsumenci zazwyczaj nie są informowani lub świadomi kosztów transakcji, która wymaga dokonania przewalutowania. Wniosek ten wymaga zatem, aby klienci indywidualni byli w pełni poinformowani o kosztach przeliczania walut zanim dokonają takiej płatności (np. używając za granicą swojej karty podczas wypłacania pieniędzy z bankomatu lub dokonując płatności kartą w punkcie sprzedaży bądź online) - wyjaśniają przedstawiciele Komisji.

Jak dodają, to oznacza, że będą oni w stanie porównać koszty różnych przewalutowań, aby dokonać trafnego wyboru.

- Z najnowszych ustaleń wynika, że konsumenci skarżą się na praktyki w zakresie dynamicznego przeliczania walut – między innymi podczas płacenia za granicą w ich walucie krajowej – i chcą ich zakazania, po tym jak okazało się, że w większości zbadanych przypadków konsumenci ponosili straty. Brak niezbędnych informacji do podjęcia najlepszej decyzji często prowadzi do nieuczciwego skłaniania klientów do stosowania droższego przeliczania walut. Zadaniem Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego będzie sporządzenie projektu niezbędnego regulacyjnego standardu technicznego, w celu wdrożenia zwiększonej przejrzystości - zapowiada KE.

Tajemnicze DCC

Jak wyjaśnia Jarosław Sasdowski, koszty przewalutowania to zwykle 5-9% kwoty transakcji.

- W momencie dokonywania płatności często trudno jest jednak ustalić, jaka kwota zostanie pobrana z naszego konta. Część banków stosuje do przeliczeń własny, zawyżony kurs, w którym ukryta jest prowizja. Niektóre naliczają opłatę za przewalutowanie, a samo przeliczenie odbywa się po kursie organizacji płatniczej. Jeszcze inne banki stosują swój kurs i prowizję jednocześnie - tłumaczy Sadowski.

Dodatkowo, przewalutowanie po swoim kursie może zaproponować nam też terminal płatniczy zagranicznego sklepu, czy zagraniczny bankomat. To tzw. usługa DCC - Dynamic Currency Conversion.

- Problem polega więc na tym, że osobie, która od zagranicznego sklepu lub bankomatu otrzyma propozycję przewalutowania, bardzo trudno jest ustalić, czy jej się to opłaca. Nawet jeśli sklep poda dokładny kurs, to zwykle nie wiemy, ile kosztowałoby nas przewalutowanie przez nasz bank - mówi ekspert.

Dodatkowo, jak zaznacza Sadowski, do Komisji Europejskiej dotarły skargi na usługę DCC.

- Klienci byli zachęcani możliwością poznania kwoty płatności od razu, we własnej walucie. Później okazywało się jednak, że koszty przewalutowania wyniosły np. aż o 10% wartości transakcji, a więc były wyższe niż w banku. Dlatego Komisja chce wprowadzić przepisy, które umożliwią nam porównywanie opłacalności dostępnych metod przewalutowania - wyjaśnia.

Jak już teraz obniżyć koszty przewalutowania?

Wniosek ustawodawczy zostanie teraz przedłożony Parlamentowi Europejskiemu i Radzie UE do przyjęcia. A to oznacza, że regulacje najpewniej w życie wejdą dopiero za kilka lat.

- Jeśli ktoś już teraz często płaci w obcej walucie lub planuje wydać w niej większą kwotę, to najlepiej skorzystać z rachunku walutowego z powiązaną z nim kartą. Dzięki temu można bardzo ograniczyć koszty przewalutowania do mniej niż 1%. Wystarczy walutę kupić w kantorze internetowym i przelać ją na konto walutowe w banku. Poza tym niektóre kantory internetowe same wydają karty walutowe - radzi Jarosław Sadowski.

fot. anaterate, pixabay.com, CC0

Inwestycje od A do Z - POBIERZ PDF

Tomasz Matejuk