Pucz wojskowy w Zimbabwe sprzyja cenom platyny. Na jak długo?

Ponad 10 dolarów na uncji zyskała w środę platyna, wynosząc na koniec dnia niemal 940 dolarów za uncję. To najwyższy poziom od miesiąca. Rynek reaguje w ten sposób na pucz wojskowy w Zimbabwe, trzeciego pod względem wielkości producenta tego metalu na świecie. Czy wzrostowy trend się utrzyma?

93-letni prezydent Zimbabwe Robert Mugabe od środowego poranka przebywa w areszcie domowym, państwowa stacja telewizyjna jest okupowana przez armię, a na ulicach największych miast słychać wybuchy. Sytuacja w Zimbabwe przypomina książkowy zamach stanu, jednak przedstawiciele armii dementują:

– Naszym celem są wyłącznie kryminaliści z otoczenia prezydenta. Popełniają przestępstwa doprowadzające do cierpienia społecznego i gospodarczego kraju – powiedział agencji Reutersa Sibusisi Moyo, dowódca armii.

Póki co, pucz przebiega prawdopodobnie bez rozlewu krwi. Korespondenci donoszą, że Mugabe przebywa bezpiecznie w domu, a na ulicach tylko sporadycznie słychać wystrzały, dobiegające z osiedli zamieszkiwanych przez urzędników państwowych.

Rozwój sytuacji w Zimbabwe śledzą również inwestorzy. Kraj jest trzecim co do wielkości producentem platyny na świecie. W 2016 roku wyniosła 490 tysięcy uncji, o ponad 20 procent więcej niż rok wcześniej. Zdaniem analityków, w tym 2017 produkcja również powinna wynieść blisko 500 tysięcy uncji. Powinna, pod warunkiem, że środowy pucz nie przerodzi się w nic poważniejszego.

Nawet jeśli spełnią się bardziej pesymistyczne scenariusze, czy ograniczenie produkcji w Zimbabwe mogłoby mocniej wpłynąć na globalne ceny metalu? Wydaje się, że potencjał do dalszych wzrostów jest ograniczony. Niezależnie od wysokiej pozycji kraju na liście największych producentów, Zimbabwe odpowiada za około 10 procent światowego wydobycia. Na szczycie listy jest Republika Południowej Afryki, która w 2016 roku wyprodukowała 4,3 mln uncji, czyli 9-krotnie więcej niż państwo Mugabe’go. Na drugim miejscu z kolei znajduje się Rosja z wynikiem 715 tysięcy uncji.

10 procent udziału w globalnym torcie mogłoby jeszcze zrobić wrażenie, gdyby nie struktura popytu i podaży. Z raportu World Platinum Investment Council: Platinum Quarterly Q2 wynika, że deficyt w 2017 roku ma wynieść zaledwie 15 tysięcy uncji. Niedobór w poprzednich latach był dużo większy i sięgał ponad 700 tysięcy uncji. Dodatkowo światowe rezerwy wydobytej już platyny nadal są imponujące. Z raportu wynika, że na koniec 2017 roku wyniosą blisko 2 miliony uncji. To tyle samo, ile wynosi 3-letnia produkcja metalu tylko w Rosji.

Produkcja platyny na świecie

w tys. uncji 2013 2014 2015 2016 2017*
RPA 4,355 3,115 4,465 4,255 4,240
Zimbabwe 405 405 405 490 445
Ameryka Północna 355 400 485 395 405
Rosja 740 740 715 715 705
Pozostałe 215 220 180 180 175
Łącznie 6,070 4,880 6,150 6,035 5,970

Źródło: WPIC: Platinium Quarterly Q2, * - prognoza

Dodatkowo podaż platyny wspierana jest przez źródła nad powierzchnią ziemi, czyli recykling. W 2016 roku odzyskano niemal 1,9 miliona uncji, podobnie jak w ciągu ostatnich czterech lat. Głównym źródłem platyny jest przemysł motoryzacyjny, a w następnej kolejności jubilerski.

10-procentowy udział Zimbabwe w produkcji platyny na świecie, a także niewielki deficyt globalnej produkcji metalu oraz duże zapasy naziemne sprawiają, że kryzys w afrykańskim państwie nie powinien mieć przełożenia na ceny na światowych rynkach. Analogii można doszukać się również na rynku produkowanego w Zimbabwe palladu – udział tego kraju w światowym torcie jest jeszcze mniejszy i wynosi w granicach 5-8 procent.

fot. GovernmentZA, flickr.com, CC BY-ND 2.0

Robert Śniegocki