Nasze państwo wydało 21,5 tys. zł na mieszkańca

Pobierz PDF i czytaj gdzie chcesz

Fundacja Forum Obywatelskiego Rozwoju przedstawiła coroczny „Rachunek od państwa”. Każdy z nas wydał na funkcjonowanie instytucji publicznych niemal 21,5 tys. zł. Najwięcej, niezmiennie, na emerytury i renty, edukację i służbę zdrowia.

Wydatki państwa to nie tylko to, co widzimy zapisane w ustawie budżetowej. To również ZUS, KRUS, NFZ, samorządy i cała masa innych instytucji. FOR co roku liczy wszystkie wydatki, dzieli przez liczbę mieszkańców w Polsce, a następnie wystawia nam symboliczny „Rachunek od państwa”, w którym każdy z nas może zobaczyć ile składa się na poszczególne jego elementy. Oczywiście ci z nas, którzy zarabiają więcej, mają również większy udział, ale średnia dość dobrze obrazuje poziom wydatków.

Zobacz: Rachunek od państwa za 2017 r.

Rachunek od państwa

Wydatki rosną

Wydatki w 2017 r. wyniosły 21 491 zł na mieszkańca i w porównaniu z 2016 r. wzrosły o 1338 zł. To żadna niespodzianka. Rzadko zdarza się, by sfera publiczna się „zwijała”. Jednak w tym roku po raz pierwszy od 2010 r. wydatki zwiększyły się w stosunku do PKB. Oznacza to, że państwo wydało większą część tego co my, jako mieszkańcy, wyprodukowaliśmy.

Wzrost wydatków w stosunku do PKB oznacza nieuchronny wzrost podatków. Przy niezmiennym poziomie podatków można co najwyżej utrzymywać stały poziom wydatków do PKB, bo wzrost wydatków zostaje pokryty z wzrostu dochodów krajowych podmiotów i płaconego od nich podatku.

Co gorsza wydatki rosną w niemal każdej z głównych badanych przez FOR kategorii. Wyjątkiem jest edukacja i obsługa długu publicznego. Ta ostatnia jest tańsza nie dzięki działaniom rządu, a umocnieniu złotego, które ułatwiło obsługę zadłużenia w walutach zagranicznych. Także wzrost wydatków na administrację nie przekracza 0,5%, co przy inflacji na poziomie 2% oznacza realny spadek.

WZBOGAĆ SWOJĄ PRYWATNĄ KOLEKCJĘ

Jak przedstawiało się to w najważniejszych kategoriach?

  • Emerytury i renty +2,7%
  • Edukacja -1,7%
  • Opieka zdrowotna +4,7%
  • Pomoc społeczna (w tym „Rodzina 500+”) +13,5%
  • Transport +7%
  • Wojsko, policja, więzienia, sądy +3,5%
  • Administracja +0,4%
  • Odsetki od długu publicznego -1,7%

Nie urzędnicy, a emeryci

W badaniach przeprowadzonych przez FOR w 2017 r. najwięcej, ponad 1/4 badanych, wskazało na administrację jako największy segment wydatków państwowych, co pokrywa się z mitem o „urzędnikach darmozjadach”. Jednak w rzeczywistości wydajemy na nią tylko ok. 5% wydatków państwa.

Ponad połowę pochłaniają wydatki w trzech kategoriach: renty i emerytury, opieka zdrowotna i edukacja. Co trzecia złotówka wydawana przez państwo idzie na emerytów i rencistów! Dla zobrazowania: na emerytury i renty wydajemy więcej niż na edukację, ochronę zdrowia i inwestycje transportowe razem wzięte!

Można mówić, że emeryci i renciści po prostu korzystają z tego co odłożyli w ZUS-ie. Tyle że w ZUS ich pieniędzy dawno już nie ma, bo są wydawane na bieżąco. System emerytalno-rentowy utrzymują na bieżąco pracujący z podatków i składek celowych. Przeciętnie każdy z nas wydał na to w zeszłym roku 6516 zł. Co gorsza wydatki na emerytury rosną i będą rosły, bo rząd ponownie obniżył wiek emerytalny, co oznacza więcej emerytów, którzy będą dłużej pobierali świadczenia.

Ile kosztuje „Rodzina 500+”?

Najsłynniejszy program obecnej ekipy rządowej wcale nie jest tak drogi, jak mogłoby się wydawać. W pierwszym pełnym roku działania „Rodziny 500+” każdy z nas wydał na to 619 zł, czyli nieco ponad 50 zł miesięcznie. Czy to dużo? Odpowiada to 2,88% wydatków państwa i stanowi ok. 1/3 wydatków na pomoc socjalną w kraju (przypominam, nie ma w tej kwocie rent i emerytur).

Jest to kwota mniejsza niż koszty obsługi długu publicznego, które wynoszą 804 zł na osobę. Innymi słowy gdybyśmy nie mieli zadłużenia, można by sfinansować cały program „Rodzina 500+” i jeszcze by zostało.

Z drugiej strony to właśnie ten program odpowiada za 1/3 wzrostu wydatków państwa w ostatnich dwóch latach, czyli za rządów PiS. Widać więc, że o ile wydatki te, w kontekście całościowych wydatków sfery publicznej, nie są zbyt wysokie, o tyle dość poważnie zmieniły równowagę w publicznym budżecie.

„Szlachetne zdrowie…”

Publiczne wydatki na ochronę zdrowia wzrosły o niemal 5%. Publiczne, to znaczy nie zawierają się w tym koszty poniesione na leczenie prywatne, w tym prywatne ubezpieczenia medyczne. Wydajemy na nią 2310 zł rocznie na mieszkańca, czyli 10,75% całych wydatków publicznych.

Może się wydawać to znaczną kwotą, jednak nowoczesna opieka zdrowotna jest niezmiernie kosztowna. Z krajów OECD mniej publicznych środków na służbę zdrowia wydają tylko Meksyk, Turcja, Łotwa i Chile. Na przykład Czesi, mający porównywalny do nas poziom rozwoju gospodarczego, wydają z budżetu na ochronę zdrowia niemal 70% więcej w przeliczeniu na mieszkańca.

„Czego Jaś się nie nauczy…”

Choć nakłady na edukację zmalały w zeszłym roku, wciąż pozostaje to druga największa pozycja w zestawieniu. Przeznaczmy na nią 2324 zł na mieszkańca. Większość z tego pochłania system szkół. Przedszkola, podstawówki, gimnazja i licea kosztują każdego z nas 1815 zł rocznie, podczas gdy szkolnictwo wyższe otrzymuje 509 zł.

Drobne wydatki

Poza głównymi kategoriami, FOR przedstawia również wydatki w innych kategoriach. Tu szczególną uwagę zwraca pozycja „Informatyzacja”. W czasie gdy świat coraz bardziej się digitalizuje, a ci, którzy nie pójdą z tym trendem zostaną z tyłu, Polska przeznacza na informatyzację… 50 gr na mieszkańca miesięcznie. Wydajemy dwa razy więcej dziennie na renty i emerytury niż rocznie na informatyzację.

Warto również wiedzieć, że każdy z nas dołożył w 2017 r. 414 zł do budżetu Unii Europejskiej. To niemal tyle samo co wydatki na ochronę środowiska, choć wciąż znacznie więcej z budżetu UE otrzymujemy, niż do niego wpłacamy.

fot. Kancelaria Premiera, flickr.com, Public Domain

Krzysztof Krzemień