Co mają wspólnego gołębie i jastrzębie z twoją ratą kredytu hipotecznego?

Mówi się, że tylko dwie kwestie w życiu każdego człowieka są pewne – śmierć i podatki. Trudno nie przyznać tej sentencji pewnego upiornego wręcz sensu. Myślę, iż w przypadku osób obciążonych kredytem hipotecznym do grona wymienionych już dwóch niezbyt przyjemnych faktów można byłoby dołożyć jeszcze jeden – pewne jest, że jeżeli zaciągniemy kredyt hipoteczny, będzie trzeba go spłacić.

Nie ma kredytu bez rat

Gdy myślimy o kredycie hipotecznym, pewnym nieodłącznym, od razu nasuwającym się skojarzeniem jest rata. W końcu o to właśnie chodzi, żeby najpierw pożyczyć od banku konkretną sumę pieniędzy potrzebnych na zakup domu lub mieszkania, a później spłacić ją w możliwych do pokrycia częściach. Jednak co właściwie składa się na ratę kredytu i od czego zależy jej wysokość?

Skąd bank bierze pieniądze?

Żeby odpowiednio uzmysłowić sobie, w czym tkwi sekret kredytu, trzeba pojąć, iż bank nie ma w swoim skarbcu jakichś nieskończonych źródeł gotówkisztabek złota czy basenu wypełnionego monetami. W istocie tylko niewielka część środków, które są w obrocie, znajduje swoje odzwierciedlenie w rezerwach. Można więc śmiało rzec, że pieniądze udostępnione nam w formie kredytu hipotecznego są także pożyczone – czy to od klientów, trzymających swoje środki na lokatach, czy od innych banków.

W gospodarce nie ma nic za darmo

Lub - jak też pisał ostatnio redakcyjny kolega Krzysztof Krzemień - w finansach nie ma darmowego obiadu.

Pieniądze, które bank pożycza, żeby udzielić konsumentowi kredytu hipotecznego, też są w jakiś sposób oprocentowane. Wskaźnik, który pokazuje, jakie jest oprocentowanie środków pożyczanych pomiędzy bankami, to WIBOR – Warsaw Interbank Offered Rate. Stanowi on pierwszy element składowy raty kredytu, czyli cenę, jaką nasz bank musi zapłacić za pieniądze, które nam udostępnia.

Oczywiście WIBOR to nie jedyny element, który determinuje wysokość raty kredytu – w końcu jest on kosztem dla kredytodawcy. Następna jej część to marża, czyli zarobek naszego banku. Zazwyczaj jest ona stała, ze względu na fakt, iż WIBOR jest zmienny. Gdyby cała rata kredytu hipotecznego była stała, to bank w sytuacji wzrostu wskaźnika WIBOR poniósłby stratę – zmienność ta zmniejszałby marżę banku, która stanowi dla niego zysk.

Całkowity koszt kredytu = WIBOR (zmienny) + marża (stała)

Oczywiście do raty kredytu hipotecznego doliczane są pewne dodatkowe opłaty, jednak na potrzeby tego uproszczonego przykładu założymy, że ich suma zawarta jest w marży. To oznacza, że jedynym co może istotnie wpłynąć na wysokość naszej raty jest WIBOR. W takim razie od czego zależy jego zmienność?

Tu pojawiają się te tajemnicze gołębie i jastrzębie

Jednym z trzech głównych organów Narodowego Banku Polskiego jest Rada Polityki Pieniężnej. Jej zadanie to m. in. cykliczne ustalanie stóp procentowych, w oparciu o które funkcjonuje sektor bankowy. Jedną z podstawowych stóp ustalanych przez RPP jest stopa referencyjna, która pokazuje oprocentowanie bonów pieniężnych, czyli podstawowych papierów wartościowych emitowanych przez NBP. To właśnie ta wielkość zazwyczaj determinuje, jakie oprocentowanie pożyczek międzybankowych będzie najbardziej odpowiednie.

Można więc powiedzieć, że bezpośrednim skutkiem decyzji Rady Polityki Pieniężnej jest cykliczne ustalanie wysokości stóp procentowych, które mają z kolei przełożenie na wysokość WIBOR, który w istotny sposób wpływa na ratę naszego kredytu hipotecznego. Dziennikarze ekonomiczni zwykli nazywać członków rady, którzy chcą, aby stopy procentowe obniżać - gołębiami, a tych, dla których priorytetem jest zwiększanie stóp procentowych - jastrzębiami. Można więc powiedzieć, że decyzje tych dziesięciu osób, które zasiadają w RPP mają ogromny wpływ na życie całego społeczeństwa – zależnie od tego, ile jest wśród nich gołębi, a ile jastrzębi, sytuacja osób korzystających z kredytów hipotecznych może się diametralnie zmienić.

Aktualnie stopy procentowe wyznaczane przez Radę Polityki Pieniężnej są na historycznie niskim, bliskim zera poziomie. Dzięki temu możliwe jest zwiększanie ilości pieniądza w gospodarce – nisko oprocentowane kredyty sprawiają, że chętniej decydujemy się na korzystanie z kapitału obcego. Niestety, w ostatnim czasie inflacja wzrosła dość dynamicznie, a to z kolei naturalnie wymaga podniesienia stóp procentowych. Władze banku centralnego powinny w ten sposób uczynić kredyt droższym, zmniejszając ilość pieniądza w gospodarce i spowalniając wzrost cen. Czy jednak współcześni kredytobiorcy są tego świadomi?

fot. Kdsphotos, pixabay.com, CC0

Wojciech Czekaj