Nad Polskę nadciąga widmo recesji? Najpierw spowolni gospodarka w USA

Na przełomie 2019 i 2020 roku możemy oczekiwać początku kolejnej recesji w USA - prognozuje główny analityk Centralnego Domu Maklerskiego Pekao. Z kolei wiosną 2020 roku może (ale nie musi) dojść do kulminacji spowolnienia gospodarczego w Polsce.

Wojciech Białek, główny analityk CDM Pekao SA, na swoim blogu poruszył ostatnio temat sytuacji gospodarczej w Stanach Zjednoczonych. Białek wylicza, że obecna faza ożywienia gospodarczego w USA rozpoczęła się w czerwcu 2009 roku i liczy sobie już 103 miesiące.

Czytaj także: Kryzys Subprime, czyli jak zadłużenie ubogich Amerykanów wstrząsnęło światem

- W okresie powojennym jedynie dwa ożywienia (okresy pomiędzy końcem jednej recesji gospodarczej a początkiem następnej) trwały dłużej: 106 miesięcy w latach 60-tych (od lutego 1961 do listopada 1969) oraz 120 miesięcy w latach 90-tych (od marca 1991 do lutego 2001) - podkreśla analityk.

Jak prognozuje ekonomista, gdyby obecne ożywienie miało dorównać tym z lat 60-tych i 90-tych, to następna recesja w gospodarce USA powinna rozpocząć się - odpowiednio - w kwietniu 2018 lub czerwcu 2019. Czyli uśredniając - w listopadzie 2018.

fot. wojciechbialek.blox.pl

Z kolei, biorąc pod uwagę obecny poziom stopy bezrobocia w USA i porównując go z przełomem XX i XXI wieku, a także z drugą połową lat 60-tych ubiegłego wieku, spowolnienie za oceanem rozpocznie się za około 2,5 roku.

- Pomiędzy osiągnięciem obecnego poziomu bezrobocia w USA w latach 60-tych i 90-tych a początkiem recesji gospodarczej w tym kraju upływało - odpowiednio - 49 miesięcy oraz 17 miesięcy. Średnio 33 miesiące, co dawałoby oczekiwany początek recesji gospodarczej w USA w okolicach lipca 2020 - podkreśla Wojciech Białek.

Czytaj także: Czy Polska zbankrutuje podczas kolejnego kryzysu?

fot. wojciechbialek.blox.pl

Jednak, jak zaznacza Białek, najlepiej znanym sygnałem ostrzegającym przed zbliżaniem się gospodarczej recesji w USA jest inwersja tamtejszej krzywej rentowności. Czyli sytuacja, w której krótkoterminowe stopy procentowe zaczynają być wyższe niż stopy długoterminowe.

Analityk proponuje, by za taki sygnał traktować zejście różnicy pomiędzy rentownością 10-latek rządu USA i rentownością obligacji 2-letnich poniżej poziomu -0,08 pkt. proc. Jak wylicza ekonomista, w okresie minionego pokolenia taki sygnał z rynku obligacji wyprzedzał początek recesji o kolejno 16 miesięcy, 18 miesięcy, 13 miesięcy oraz 22 miesiące (czyli średnio o 17 miesięcy).

Czytaj także: "Zielona wyspa" - Kryzys Subprime w Polsce

- Obecny poziom tego wskaźnika to +0,53 pkt. proc. W okresie minionego pokolenia mediana okresu pomiędzy momentami osiągnięcia przez ten spread obecnego poziomu a pojawieniem się znaczącej inwersji (poniżej -0,08 pkt. proc.) wynosiła około 11 miesięcy. Można więc szacować, że początek następnej recesji w gospodarce USA odległy jest o 11 + 17 = 28 miesięcy. To sugeruje początek tej recesji w okolicach kwietnia 2020 roku - prognozuje ekspert.

fot. wojciechbialek.blox.pl

Jak wylicza Wojciech Białek, trzy powyższe, prymitywne metody szacowania początku recesji gospodarczej w USA dały odpowiednio listopad 2018, lipiec 2020 oraz kwiecień 2020 roku. Uśrednienie tych dat daje więc grudzień 2019.

- Na podstawie powyższej pobieżnej analizy można oczekiwać początku następnej recesji w gospodarce USA dopiero na przełomie 2019 i 2020 roku - prognozuje analityk.

Silniejsze spowolnienie w Polsce w 2020?

Białek porównuje te wyliczenia z przedstawioną przez siebie w czerwcu zeszłego roku i opartą na cyklu Kitchina (to krótkie, trwające 3-4 lata cykle koniunkturalne, związane ze zmianami zapasów, cen hurtowych, jak również z rozliczaniem operacji bankowych) projekcją dynamiki PKB w Polsce.

Projekcja zakłada, że średnie tempo wzrostu gospodarczego w 2018 i 2019 roku wyniesie +4,3 proc.

- Silniejsze spowolnienie przyszłoby dopiero w drugiej połowie 2019 roku i kulminowałoby w okolicach maja 2020 roku na - niespecjalnie groźnie wyglądającym poziomie +1,9 proc. Później rozpoczęłoby się nowe ożywienie, a cały 2020 roku zamknąłby się średnim wzrostem na poziomie 3 proc. - wylicza Wojciech Białek.

fot. wojciechbialek.blox.pl

Czeka nas Chinageddon?

Jednak, jak zaznacza Białek, tę projekcję należy traktować jedynie jako scenariusz bazowy, w którym nie zostały uwzględniona żadne specyficzne dla obecnego cyklu czynniki.

- Przykładowo "zawsze" oczekiwałem przed końcem tej dekady Chinageddonu. Można sobie wyobrazić, że gdyby taki scenariusz się zmaterializował, to ścieżka dynamiki polskiego PKB w latach 2019-2020 okazałaby się niższa niż "bazowa" (chociaż kto to może na pewno wiedzieć?). Jeśli Chiny wytrzymają presję FED stopniowo zaciskającego pętle restrykcji monetarnych, a dla odmiany pęknie prawdopodobnie tworząca się jak 17 lat temu "bańka" inwestycyjna w segmencie spółek FANG-opodobnych, to zapewne wpływ tego wydarzenia na tempo wzrostu gospodarczego w naszym kraju będzie odmienny. Z drugiej strony, optymista mógłby argumentować, że nie ruszyły jeszcze na poważnie inwestycje w polskiej gospodarce, więc tempo wzrostu jest niedoszacowane - podkreśla analityk.

Ekspert tłumaczy jednak, że ponieważ oszacowanie skali wpływu tych - i wszystkich innych - hipotetycznych wydarzeń na nasz PKB jest bardzo trudne, proponuje na razie zadowolić się powyższą projekcją i ewentualnie modyfikować ją w miarę pojawiania się jakichś systematycznych dewiacji rzeczywistości od scenariusza bazowego.

- Gdyby zachowanie tempa wzrostu w polskiej gospodarce w obecnym cyklu Kitchina okazało się zbliżone do średniego przebiegu z 5 poprzednich cykli (co się jednak zapewne nie stanie z powodu wystąpienia jakichś specyficznych dla obecnego cyklu czynników), to relatywnie wysokie tempo wzrostu gospodarczego oscylujące wokół poziomu 4,3-4,6 proc. (historycznie spójne z 20-25 proc. roczną dynamiką WIG-u) utrzymałoby się do drugiej połowy 2019 roku, a kulminacja późniejszego spowolnienia nastąpiłaby w okolicach wiosny 2020 roku - podsumowuje Wojciech Białek.

fot. geralt, pixabay.com, CC0

Tomasz Matejuk