Polacy otwarci na robodoradców. Komputer zdecyduje, w co inwestować?

Prawie 2/3 Polaków wysłuchałoby porady inwestycyjnej od robodoradcy, a jeden na trzech pozwoliłby mu zdecydować, w jakie instrumenty finansowe warto zainwestować oszczędności. Pod względem zaufania do programów komputerowych, jesteśmy w czołówce Europy.

Jak tłumaczą autorzy badania "Finansowy Barometr ING", robodoradca to program komputerowy, poznający preferencje użytkownika i dokonujący w jego imieniu inwestycji finansowych, które uznaje za optymalne w danej sytuacji.

- Rozwój sztucznej inteligencji w ostatnich latach umożliwił automatyzację wielu pracochłonnych usług. Doradztwo finansowe jest kolejnym zajęciem, które przynajmniej częściowo można zautomatyzować i przenieść do internetu. Pytanie, czy jesteśmy gotowi zaufać robodoradcom, czy też pozostaniemy lojalni wobec tradycyjnych doradców finansowych? - tłumaczy Karol Pogorzelski, ekonomista ING Banku Śląskiego.

Z badania wynika, że 63 proc. Polaków, zainteresowanych inwestowaniem pieniędzy, wysłuchałoby porady inwestycyjnej od robodoradcy. 33 proc. pozwoliłoby mu podejmować decyzje inwestycyjne, pod warunkiem że mieliby ostatnie słowo przy ich akceptacji. Zupełny brak zainteresowania taką usługą wyraziło 24 proc. osób.

Goldenmark

 

Tylko w Rumunii i Turcji poziom otwartości na robodoradztwo jest większy. Przeciętnie w Europie odsetek osób, które w ogóle nie chcą korzystać ze zautomatyzowanych usług finansowych, wyniósł 36 procent.

Młodzi odważniej podchodzą do robodoradców

Przeciętnie w Europie najbardziej otwarte na korzystanie ze zautomatyzowanego doradztwa inwestycyjnego są osoby w wieku 25-34 lat. W tej grupie wiekowej zdecydowany brak zainteresowania taką usługą wyraziło 28 proc. respondentów, podczas gdy w całej badanej populacji było ich 36 proc.

- Starsze grupy wiekowe są wyraźnie mniej zainteresowane robodoradztwem. W grupie osób powyżej 65 roku życia, brak zainteresowania tą usługą sięga blisko 50 proc. - wyliczają autorzy badania.

Kobiety podchodzą z większą rezerwą do inwestowania

Z badania wynika także, że kobiety rzadziej rozważają usługi zautomatyzowanego wsparcia decyzji inwestycyjnych.

- Kobiety charakteryzują się większą rezerwą do inwestowania niż mężczyźni. Zainteresowanie inwestycjami w całej Europie deklaruje ok. 77 proc. mężczyzn i 70 proc. kobiet, zaś w Polsce 81 proc. mężczyzn i 68 proc. kobiet. Kobiety częściej deklarują, że nigdy nie zainwestowałyby pieniędzy lub nie wiedzą skąd czerpać wiedzę na ten temat - wyliczają autorzy "Finansowego Barometru ING".

Również kobiety zainteresowane inwestowaniem, w porównaniu do mężczyzn, rzadziej rozważają skorzystanie z usługi zautomatyzowanego wsparcia decyzji inwestycyjnych. Ostrożne "tak" wyraziło tylko 29 proc. kobiet i 37 proc. mężczyzn, zaś zdecydowane "nie" 27 proc. kobiet i 21 proc. mężczyzn.

Oszczędności to wrażliwy obszar

Autorzy badania tłumaczą, że oszczędności i inwestycje to obszar wrażliwy, w którym preferujemy tradycyjne podejście zamiast eksperymentów.

- Nie mamy nic przeciwko, żeby komputer zamawiał za nas brakujące produkty ze sklepu, a nawet wykupił korzystniejsze ubezpieczenie medyczne, ale nie chcemy by samodzielnie decydował o naszych oszczędnościach. Chętnie wysłuchamy porady inwestycyjnej, jakiej nam udzieli, ale ostatnie słowo chcemy jednak mieć dla siebie - wyjaśnia Karol Pogorzelski.

Jak tłumaczy ekspert, można spodziewać się, że robodoradcy upowszechnią się jako miejsce pierwszego kontaktu w kwestiach finansowych.

- Odpowiedzą na pytanie, jak zagospodarować pierwsze oszczędności lub w jakie instrumenty zainwestować. W przypadku bardziej złożonych strategii inwestycyjnych, wymagających dużych oszczędności oraz dostępu do nietypowych rynków, wciąż będziemy preferować kontakt osobisty z doradcą inwestycyjnym – dodaje ekonomista ING.

fot. geralt, pixabay.com, CC0

Tomasz Matejuk