Rośnie popyt na srebro. US Mint nie wyrabia się z produkcją

Przez ostatnie miesiące srebro nie lśniło tak jasno jak złoto, co zrzucić można na karb spadającego popytu przemysłowego, spowodowany koronawirusem. Jednak wraz ze wzrostem ceny złota oraz z napływającymi, niepokojącymi informacjami, inwestorzy pomału zaczynają zwracać swoją uwagę ku srebru.

Mysaver poleca:

W komunikacje prasowym US Mint przeczytać możemy, że w pierwszej połowie marca, sprzedane zostało o 300 proc. więcej srebrnych monet American Eagle, niż w całym lutym. W tym miesiącu sprzedano już 2,32 mln uncji srebra i obecnie sprzedaż została czasowo zawieszona. Jednocześnie mennica informuje, że oddział w West Point pracuje na pełnych obrotach, by uzupełnić stany.

Analitycy zauważają, że srebro, które do tej pory było mocno niedoszacowane, zaczyna być bardzo atrakcyjne dla inwestorów. W zestawieniu ze złotem wydaje się być bardzo tanie. Współczynnik gold/silver ratio znajduje się na historycznych maksimach, powyżej 100 punktów. Przeważnie współczynnik ten znajduje się bliżej poziomu 50-60. Ostatnim razem, kiedy w czasie kryzysu z 2008 roku obserwowaliśmy podobne wskazania, srebro podrożało w ciągu trzech lat pięciokrotnie, podczas, gdy złoto, „zaledwie” dwuipółkrotnie. Czy i tym razem będzie podobnie? Sympatycy srebra są przekonani, że tak – w sytuacjach kryzysowych, srebro jest w stanie zalśnić równie jasnym blaskiem, jak złoto.

Nagły wzrost zainteresowania wynika nie tylko z niskiej ceny, ale także ze wzrostu niepokojów wywołanych pandemią koronawirusa SARS-CoV-2. W ubiegłym tygodniu w całych Stanach Zjednoczonych po zasiłki dla bezrobotnych zgłosiło się 3,28 mln Amerykanów. To gigantyczna liczba, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że tydzień wcześniej było to 281 tys. Nawet w najgorszych okresach kryzysu z 2008 roku, liczba ta nie przekroczyła 700 tysięcy. Mamy więc pełne prawo przypuszczać, że recesja to optymistyczny wariant najbliższej przyszłości.