Rynki żyły… brakiem złych wieści?

Ostatni tydzień upłynął pod znakiem wieści, które nie zdołały wywrzeć ani pozytywnego, ani negatywnego wpływu na rynki. Wprawdzie Donald Trump został postawiony w stan oskarżenia, jednak jego impeachment wydaje się mało prawdopodobny. Na froncie wojny handlowej rzeczywiście jest postęp, a Boris Johnson już zaciera ręce…

Mysaver poleca:

Poniższy komentarz w wersji pogłębionej, możesz otrzymywać dzień przed jego publikacją, bezpośrednio na Twoją skrzynkę mailową. Wystarczy, że zapiszesz się do Klubu Goldenmark. Sprawdź szczegóły

Donald Trump został postawiony w stan oskarżenia jako trzeci prezydent w historii USA (po Andrew Johnsonie i Billu Clintonie). Zarzutem jest nadużycie władzy i utrudnianie pracy parlamentu w związku z „aferą ukraińską” – Trump miał uzależniać pomoc dla Ukrainy od tego, że władze tego państwa rozpoczną śledztwo w sprawie Joe Bidena – głównego przeciwnika Trumpa w nadchodzących wyborach. Izba reprezentantów przegłosowała dwa artykuły oskarżające prezydenta, zachowując przy tym dyscyplinę partyjną – prawie wszyscy demokraci byli „za”, wszyscy republikanie byli „przeciw”. Najprawdopodobniej w styczniu sprawa trafi do senatu, gdzie musi zostać przegłosowana co najmniej 2/3 głosów. Jednak w senacie to republikanie mają większość, więc wynik nie jest trudny do przewidzenia. I widać to także w całkowitym braku reakcji ze strony Wall Street.

Tydzień temu pisaliśmy o nieoczekiwanym zwrocie akcji w sprawie wojny handlowej. Donald Trump ogłosił na twitterze, że „big deal” jest coraz bliżej, mimo iż jeszcze tydzień wcześniej sugerował, że czekanie z zawarciem umowy do wyborów wydaje mu się dobrym pomysłem. Wygląda na to, że w natłoku informacji, akurat ta okazała się prawdziwa. Zarówno chińska, jak i amerykańska strona przekazuje informacje o tym, że podpisany będzie pierwszy etap porozumienia oraz przedstawiły pewne ustępstwa, które zostaną podjęte w najbliższym czasie.

Gabinet Borisa Johnsona przedstawił zmodyfikowany projekt ustawy w sprawie opuszczenia Unii Europejskiej. Najistotniejszą zmianą jest ograniczenie okresu przejściowego, bez możliwości przedłużenia, do 31 grudnia 2020 roku. Nowa wersja projektu daje również rządowi większą swobodę w negocjacjach z EU. Usunięty został zapis zabezpieczający prawa pracownicze, które do tej pory chronione były przez unijne regulacje, po upływie okresu przejściowego. Wszystko zatem wskazuje na to, że w najbliższym czasie nastąpi znaczący spadek niepewności związany z brexitem.

Wobec powyższych wieści, złoto i srebro zachowywały się stosunkowo neutralnie. Oba metale, kwotowane w dolarach, zakończyły tydzień na symbolicznym plusie (a w złotówce na symbolicznym minusie). Ale warto zwrócić także uwagę, że od 2011 roku (z wyjątkiem 2012), w końcówce roku cena złota notowała wzrosty. Czy tak będzie i w tym roku? Trudno powiedzieć. Poza zamieszaniem, jakie wokół swojej osoby robi Donald Trump, nie należy zapominać o amerykańskiej giełdzie, która przypomina już perpetuum mobile. A każdy trzeźwo myślący inwestor wie, że akcje nie mogą rosnąć w nieskończoność.

Fot. Gage Skidmore, flickr.com, CC BY-SA 2.0

Michał Tekliński