Amerykańscy sportowcy po zakończeniu kariery: wielcy bankruci

Myślisz, że zarobki w wysokości 250 mln dolarów ustawią cię na całe życie? Bokser Evander Holyfield też tak myślał. Jednak jeszcze przed jego ostatnią walką bank zlicytował mu 109-pokojową posiadłość w Atlancie.

Według "Sports Illustrated" 78% byłych zawodników NFL bankrutuje lub popada w poważne finansowe kłopoty w ciągu dwóch lat od zakończenia kariery. Związek Zawodowy Graczy NBA ogłosił w 2008 r., że 60% ich członków bankrutuje w ciągu pięciu lat od ostatniego sezonu na boisku. Trudniej znaleźć dokładne dane dla baseballu czy sportów indywidualnych, ale w każdej dyscyplinie znajdziemy przypadki spektakularnych bankructw.

To wszystko wydarza się, mimo że amerykański sport płaci najlepiej na świecie (poza piłką nożną, tam najlepiej płaci Europa). Jak dużo? Marcin Gortat zarobił w NBA już ponad 80 mln dolarów, a przyszłym sezonie przygarnie ponad 13,5 mln. Jednak wciąż uważany jest za klasę średnią. Rekordziści przepuszczają setki milionów.

Czytaj także: Jak wyjść z długów?

Spektakularne bankructwa

Nie zawsze możemy dokładnie ocenić ile zarobili sportowcy w czasie kariery. Co prawda stawki w amerykańskich zawodowych ligach są jawne, jednak czołowi zawodnicy zarabiają ogromne pieniądze na kontraktach reklamowych, a w nich liczby często pozostają utajnione. Amerykańskie serwisy potrafią dość dokładnie oszacować całość. To tylko szacunki, ale szacunki szokujące.

Mike Tyson, boks (szacunkowe zarobki w czasie kariery: 300-400 mln dolarów)

Legenda boksu, król wagi ciężkiej w latach 80-tych. Bankructwo ogłosił w 2003 r., gdy w portfelu miał (podobno) 700 dolarów, a jego długi wobec amerykańskiego urzędu skarbowego (IRS) wynosiły 13 mln. Kolejne 9 mln zaległości to niepłacone alimenty. Tyson słynął z rozrzutnego życia. Wydawał na pałace, luksusowe samochody, a nawet na własnego tygrysa.

Tak, twórcy "Kac Vegas" nie zmyślili tej historii.

Evander Holyfield, boks (250-300 mln dolarów)

Wielki rywal Tysona (to jemu "Żelazny Mike" odgryzł kawałek ucha na ringu), w finansach nie radził sobie lepiej. Boksował niemal do 50 roku życia, usiłując spłacić długi. Ostatnią walkę stoczył w 2011 r., ale już w 2008 r. bank zajął jego wartą 10 mln dolarów posiadłość pod Atlantą o powierzchni 5 000 m2. W tym samym roku matka jednego z jego dzieci pozwała go o niepłacone alimenty. Bujne życie erotyczne przyczyniło się do problemów finansowych boksera: ma trzy byłe żony i w sumie jedenaścioro dzieci z sześcioma różnymi kobietami.

Allen Iverson, koszykówka (150-200 mln dolarów)

Jeden z najlepszych "małych" w historii NBA nie radził sobie równie dobrze z finansami. W 2012 r. podczas sprawy rozwodowej, oznajmił, że za swój majątek nie może nawet kupić cheeseburgera. W tym czasie miał też niemal 900 tys. dolarów długu u jubilera. Iverson wszędzie ciągał za sobą 50-osobową świtę, którą obsypywał prezentami. Na dno pociągnął go też hazard i, jak wiele postaci na tej liście, alimenty. Iverson wychodzi na prostą. W nowym kontrakcie reklamowym z Reebokiem otrzymał specjalny fundusz w wysokości 30 mln dolarów, którego nie może tknąć do ukończenia 55 roku życia, co nastąpi w 2030 r.

Michael Vick, futbol amerykański (130 mln dolarów)

Historia Vicka to gotowy scenariusz filmu. Jeden z najlepszych atletów w historii futbolu, czarnoskóry rozgrywający na pozycji tradycyjnie zdominowanej przez białych. Zawodnik Atlanta Falcons, #1 draftu w 2002 r., od samego początku uwielbiany przez czarną społeczność Atlanty. Grał szalenie efektownie i w ciągu pięciu lat zarobił na boisku i poza nim ok. 130 mln dolarów. Jednak w 2007 r. trafił do więzienia, gdy okazało się, że organizował nielegalne walki psów. W tym samym roku okazało się, że ma ok. 50 mln dolarów długu, w tym wobec Falcons, którzy chcieli odzyskać 20 mln dolarów z już wypłaconych zawodnikowi bonusów. Większość spowodowało uzależnienie od hazardu. Vick został skazany na trzy lata, z czego odsiedział trochę ponad rok. Wrócił do NFL i zdołał wskrzesić sportową karierę. Zarobił jeszcze ok. 50 mln dolarów, ale większość trafiła na spłatę wierzycieli.

Scottie Pippen, koszykówka (110 mln dolarów)

Jordan i Pippen. Nieodłączni jak Batman i Robin. Na boisku tworzyli najwybitniejszy duet w historii i fundament mistrzowskiej dynastii Chicago Bulls z lat 90-tych XX wieku. Jednak poza boiskiem Jordan pomnażał majątek, a Pippen go trwonił. Nigdy formalnie nie ogłosił bankructwa, ale pod koniec ubiegłej dekady musiał wyprzedać niemal cały majątek, by zaspokoić wierzycieli, w tym, oczywiście, byłe partnerki i ich dzieci. Część problemów to wynik zaufania złym ludziom: zainwestował 20 mln dolarów za pośrednictwem nieuczciwego doradcy finansowego. Doradca został skazany przez sąd, ale Pippen nie odzyskał pieniędzy. Jednak sam nie miał głowy do interesów. Kiedyś kupił prywatny odrzutowiec za 4 mln dolarów, tyle że ten… nie działał. Doprowadzenie go do stanu używalności kosztowało kolejny milion.

Latrell Spreewell, koszykówka (100 mln dolarów)

Znakomity gracz i trudny charakter. Kłócił się z trenerami i kolegami, wdawał w bójki. Po sezonie 2005-06 Minnesota Timberwolves zaproponowali mu nową trzyletnią umowę na 21 mln dolarów. odrzucił ją, mówiąc że "ma rodzinę do wykarmienia". Nigdy potem nie zagrał w NBA, a 21 mln bardzo by mu się przydało. Już dwa lata po zakończeniu kariery za długi zlicytowano kilka z jego posiadłości oraz jacht, a Spreewell podobno zgodził się przyjąć kilka tysięcy dolarów, by pokazać się na meczu z właścicielem New York Knicks i udawać, że są przyjaciółmi.

Sheryl Swoopes, koszykówka (50 mln dolarów)

Najbardziej spektakularne bankructwo w kobiecym sporcie. Swoopes to "Michael Jordan WNBA", osoba, która mocno przyczyniła się do powstania zawodowej koszykarskiej ligi kobiet w USA, trzykrotna mistrzyni olimpijska, pięciokrotna mistrzyni WNBA i trzykrotna MVP WNBA. Swój majątek roztrwoniła przez "brak kontroli i złe inwestycje".

Czytaj także: Bezpieczne jak w banku? Nie po GetBack

Przyczyny problemów finansowych sportowców

Te historie można mnożyć. Przytoczyłem tylko najbardziej spektakularne. Jednak w większości można znaleźć kilka wspólnych mianowników

1. Brak wiedzy o finansach

"Kiedy chłopaki siadają do finansów, brzmi to dla nich jak japoński, więc chłopaki mówią: spadam stąd. Po prostu się gubią" mówił baseballista Torii Hunter w 2009 r. dla Sports Illustrated. Wielu wybitnych sportowców pochodzi z ubogich rodzin. Nagły przypływ gotówki sprawia, że nie wiedzą co z nią zrobić. Stają się więc łupem naciągaczy. Amerykańskie ligi starają się temu przeciwdziałać. NFL co roku organizuje specjalne sympozjum dla debiutantów dotyczące finansów. poza specjalistami przemawiają tam zawodnicy, którzy splajtowali przez złe decyzje.

2. Rozrzutność

Biżuteria, posiadłości, jachty, imprezy. Kiedy pieniądze płyną szerokim strumieniem, można mieć gest. Kiedy przestają płynąć, okazuje się, że nie było ich aż tak wiele.

3. Rozwiązłość

Evander Hollyfield i jego jedenaścioro dzieci z sześcioma kobietami nie jest niczym niezwykłym. Na sportowców u szczytu sławy na każdym kroku czyhają dziesiątki młodych kobiet, które z radością wskoczą mu do łóżka i dadzą sobie zrobić dziecko, by uzyskać setki tysięcy dolarów alimentów.

Obecnie sportowcy zaczynają się bardziej pilnować, ale nie ze strachu przed niechcianymi dziećmi. Kilka "groupies" pochwaliło się swoimi podbojami w social media, czego zawodnicy boją się jak ognia.

4. "Przyjaciele" i "doradcy"

Wokół zawodników zarabiających wielkie pieniądze nagle pojawia się mnóstwo dawnych przyjaciół, krewnych i doradców. A wszyscy chcą tylko pieniędzy. Niektórzy to zwykli oszuści, inni mają dobre intencje, ale ich pomysły i umiejętności w biznesie pozostawiają sporo do życzenia. Często sami zawodnicy chcą sprawić przyjemność ubogim krewnym, jednak nie zawsze wiedzą, gdzie ustawić granicę.

5. Krótka kariera

To nie dotyczy najwybitniejszych, ale wielu zawodników kończy kariery szybciej niż oczekiwali. W NBA przeciętna kariera to 4,5 roku, w NFL 3 lata, a w MLB 5 lat. Zawodnicy na debiutanckich kontraktach są z reguły słabiej opłacani od weteranów, a następnie tracą pracę. W większości nie myślą o tym i nadmiernie wierzą w siebie. Członek Galerii Sław NFL, Kurt Warner, opowiadał w dokumencie "A Football Life" o swoim pierwszym kontrakcie: „Myślałem, że wszystko jasne. Będę w Packers przez cała karierę. Za bonus (5 tys. dolarów - przyp. KK) kupiłem sobie zielony samochód (w barwach klubu - przyp. KK) i zacząłem szukać domu w Green Bay”. Warner stracił pracę na koniec obozu przygotowawczego. Musiał zarabiać jako sprzedawca w supermarkecie. Po czterech latach udało mu się wrócić na najwyższy poziom, ale nie wszyscy mają tyle szczęścia.

Czy możemy wyciągnąć jakieś wnioski z tych historii?

Przyjcież nikt z nas zapewne nie zarobi w swoim życiu nawet 2 mln dolarów, a co dopiero 100 mln. Jednak, przy zachowaniu odpowiedniej skali, możemy się uczyć na błędach wybitnych sportowców.

Po pierwsze: nic nie trwa wiecznie

Ani sportowy szczyt, ani świetna posada w korporacji, ani znakomite zarobki w nowej firmie. A kiedy się skończą, lądowanie może być bardzo bolesne bez poduszki finansowej.

Po drugie: w dobrych czasach trzeba się szykować na złe

Czytaj także: Jak przygotować się na kryzys w czasie prosperity?

W następnym artykule pokażę przykłady tych sportowców, którzy potrafili zabezpieczyć się finansowo w dobrych czasach, więc nie zbankrutowali, gdy skończyli kariery.

Po trzecie: nikt nie zdecyduje za ciebie w kwestii finansów

Jeśli chowasz głowę w piasek i pozwalasz innym dbać o swój portfel, prędzej czy później staniesz się ofiarą oszustwa. Istnieją dobrzy i rzetelni doradcy finansowi, ale musisz wiedzieć choćby tyle, by odróżnić ich od oszustów.

I wreszcie po czwarte: życie ponad stan źle się kończy

Nie ważne jak dużo zarabiasz.

Czytaj także: GetBack: NIK weźmie pod lupę KNF, UOKiK i GPW

Photo by Nathz Guardia on Unsplash

enEnglish (angielski)

Krzysztof Krzemień