Spready walutowe pod lupą UOKiK. Są postępowania przeciw kolejnym bankom

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowania przeciwko bankom BPH, PKO BP i Pekao. Chodzi o uznanie za niedozwolone klauzul zawartych we wzorcach umów, aneksach do umów kredytowych i pożyczek hipotecznych, wyrażonych w walutach obcych.

- Wątpliwości urzędu budzą niejasne zasady ustalania kursów walut. W efekcie - mogą być nieprecyzyjne i ustalane dowolnie. Ponadto, banki odsyłają konsumentów do płatnego serwisu Reutersa oraz do tabel, które same sporządzają. Jednak nie wskazują, kiedy, ile razy dziennie będą opracowywane i publikowane. W rezultacie konsument nie może sam oszacować kursu, po którym bank przeliczy ratę - tłumaczy Marek Niechciał, prezes UOKiK.

Ten brak precyzji i dowolność w sposobie określania wysokości kursów walut - zdaniem UOKiK - wyraża się m.in. przez zapisy w stylu "dodanie/odjęcie marży o nie więcej niż 5 proc." (PKO BP), "kurs średni NBP minus marża kupna ustalana decyzją banku" (BPH).

Jednocześnie, jak tłumaczą przedstawiciele urzędu, marża banków jest wyznaczana dowolnie i arbitralnie oraz w oparciu o niemożliwe do weryfikacji kryteria.

- W rezultacie kredytobiorca nie może zweryfikować, czy została wyliczona prawidłowo. Pekao określa kursy walut na podstawie „rynkowych kursów kupna i sprzedaży”, nie precyzując, gdzie konsument może je znaleźć - wyjaśnia UOKiK.

Ponadto, jak zaznacza urząd, PKO BP przyznaje sobie prawo do jednostronnej zmiany wysokości spreadu. Bank uzależnia ją m.in. od zmiany spreadów stosowanych przez „przynajmniej 2 z 10 największych pod względem sumy aktywów banków o co najmniej 0,5 proc.”

- BPH dodaje do kursów NBP marżę, jednak jej ustalenie może być trudne dla konsumenta, ponieważ wyznaczana jest „raz na miesiąc, decyzją banku”. Co więcej, bank zastrzega, że może się zmienić. Takie warunki mogą być trudne dla konsumenta do zweryfikowania, a wysokości kursów walut mogą być uzależnione od arbitralnej decyzji przedsiębiorców - tłumaczy UOKiK.

10 banków na celowniku UOKiK

To już kolejne postępowania UOKiK, dotyczące spreadów. Łącznie urząd wziął pod lupę 10 banków.

- Działania podjęliśmy po sygnałach od konsumentów. Postępowania mogą zakończyć się wydaniem decyzji, w której możemy zakazać dalszego wykorzystywania danego wzorca umowy. Możemy także nałożyć karę finansową do wysokości 10 procent obrotu banku. Możemy też określić środki usunięcia trwających skutków naruszenia - wyjaśnia Marek Niechciał.

Urząd dotychczas postawił zarzuty: BGŻ BNP Paribas, BZ WBK, Bankowi Millennium, Deutsche Bankowi, Getin Noble Bankowi, Raiffeisen Bankowi Polska, PKO BP, Pekao i BPH.

Prezes UOKiK badał także praktyki mBanku.

- Toczyło się w tej sprawie postępowanie wyjaśniające. Sąd Apelacyjny zajmuje się już klauzulami, które wzbudziły wątpliwości prezesa urzędu, dlatego dalsze prowadzenie postępowania w tej sprawie nie jest konieczne - wyjaśnia urząd.

Przed Sądem Apelacyjnym toczy się postępowanie odwoławcze od wyroku Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Konsumenci domagają się uznania za niedozwolone klauzul, które nieprecyzyjnie określają wysokość kursów walut.

- Sprawa nie została jeszcze rozstrzygnięta. Prezes UOKiK wydał w tej sprawie istotny pogląd. Zgodził się z powodami, że klauzule stosowane przez mBank są niedozwolone, ponieważ konsument nie może oszacować wysokości kursów walut - dodają przedstawiciele UOKiK.

fot. stevepb, pixabay.com, CC0

Tomasz Matejuk