Srebrne monety inwestycyjno-kolekcjonerskie

Pobierz PDF i czytaj gdzie chcesz

Srebro ma swoje plusy i minusy. Największym minusem jest oczywiście VAT. Jednak plusów jest znacznie więcej np. niski próg wejścia czy szerokie zastosowanie srebra w przemyśle, które gwarantuje utrzymanie ceny kruszcu na pewnym poziomie. Jakimi monetami warto zainteresować się, chociażby w kontekście dywersyfikacji samego srebra?

1. Monety bulionowe

Srebrny Krugerrand

fot. Rand Refinery

Absolutną podstawą są monety bulionowe: filharmonicy, orzeł, liść, kangur czy srebrny Krugerrand – właściwie nie ma to znaczenia. Kupujemy kruszec. Kupujemy go, gdy jest tani (np. teraz) by sprzedać, gdy zdrożeje na tyle, byśmy zarobili. Lub kupujemy go długoterminowo, regularnie, uśredniając cenę (czyli kupujemy regularnie małe ilości, bez względu na cenę), by żyć za nie na emeryturze lub przekazać dzieciom.

Jest to jedna z najmniej skomplikowanych form inwestycji. Nie wymaga od nas praktycznie żadnej wiedzy ani umiejętności. Idziemy do sklepu i kupujemy, jak chleb.

2. Monety bilionowe o nakładzie ograniczonym rocznikowo

Najlepszym przykładem takiej monety jest Kookaburra. Jej wzór co roku jest nieco inny, więc teoretycznie Kookaburra z 2006 r. to inna moneta, niż Kookaburra z rocznika bieżącego. Jednocześnie monety nowe sprzedawane są w cenie bardzo zbliżonej do najtańszych monet bulionowych. W odróżnieniu od np. Wiedeńskich Filharmoników, cena Kookaburry z 2006 roku będzie wyższa, ponieważ istnieje na nią także pewien popyt kolekcjonerski.

Ten mechanizm nie zadziała w przypadku każdej monety i każdego rocznika. Akurat lata 2004-2006 to okres, kiedy ze względu na mały popyt realny nakład Kookaburry wynosił mniej, niż 100 tys. sztuk. Jak pamiętamy, ludzi wtedy ogarnęła gorączka nieruchomości. Kontrarianie, którzy wtedy kupowali Kookaburrę na tuby zapewne zrobili niezły interes.

3. Wersje proof i inne limitowane

W teorii działa to podobnie, jak monety z ograniczonym nakładem, jednak zwykle wersje proof są dużo droższe od standardowych. Są to więc raczej monety stricte kolekcjonerskie, a ich nakład jest kwestią absolutnie kluczową. Przykładowo: standardową Kookaburrę kupimy za 20 dolarów, zaś wersję proof z wysokim reliefem za 75 dolarów. Jednak nakład tej drugiej wynosi 5000 sztuk, zatem jest to typowa moneta kolekcjonerska.

POTRÓJNE KORZYŚCI GOLDENMARK

Podobnie, jak w przypadku innych monet kolekcjonerskich, dobre wyjście z takiej inwestycji wymaga znalezienie nabywcy.

Rok małpy wysoki relief

4. Monety kolekcjonerskie NBP

U zarania dziejów srebrne monety kolekcjonerskie NBP cieszyły się dużym powodzeniem. Swego czasu zaistniała nawet na tym runku bańka spekulacyjna. Później jednak rynek został nieco zepsuty poprzez zwiększanie nakładów oraz ilości emisji w roku. Nastąpiło przesycenie, a wielu kolekcjonerów przerzuciło swoje zainteresowanie w kierunku innych monet. Sytuacja jednak w ostatnich latach ulega zmianie – nakłady są zmniejszane, podobnie jak ilość emisji w roku, zaś tematy i serie są coraz ciekawsze.

Plusem lokowania kapitału w monetach z NBP jest to, że rynek zbytu mamy pod ręką. Sprzedaż monety bardzo egzotycznej może wymagać od nas uczestnictwa w rynkach zagranicznych. Z monetami NBP jest łatwiej, choć wymaga to nieco większego zaangażowania, niż inwestowanie w monety bulionowe (chociażby śledzenia planu emisyjnego).

5. Zagraniczne monety kolekcjonerskie

Inwestowanie w monety kolekcjonerskie z mennic zagranicznych ma swoje blaski i cienie. Z pewnością jest to sprawa dużo bardziej skomplikowana, niż kolekcjonowanie monet NBP, i trzeba zdać sobie sprawę z tego, że nie zawsze będziemy w stanie odsprzedać monetę z zyskiem. Czasem będzie wymagało to od nas znalezienia kupca, również z uwzględnieniem zagranicy. Dobra nowina jest taka, że mamy XXI wiek, internet, serwisy aukcyjne i usługi kurierskie. Nie jest to niewykonalne, aczkolwiek trzeba oddać kolekcjonerstwu kawałek siebie.

Jeżeli ktoś planuje zainwestować w jakąś serię monet, z uwzględnieniem późniejszej sprzedaży i zarobienia, to powinien zacząć od zorientowania się w tym, na ile dana seria ma szansę „wypłynąć”. Wbrew pozorom nie jest to proste, a czasem wręcz przypomina wróżenie z fusów. Każda inwestycja łączy się z ryzykiem, a im większy potencjalny zysk, tym większe ryzyko. I nie inaczej jest z monetami kolekcjonerskimi – jedna seria stanie się szalenie popularna, inną będziemy mogli odsprzedać ze stratą, za cenę kruszcu. Aczkolwiek nie musimy tego robić. Możemy czekać, aż coś się zmieni lub uda nam się znaleźć kupca gotowego zapłacić więcej.

6. Monety upominkowe

Moneta Ślubna - 1 uncja srebra

Istnieje specjalna kategoria monet, które wyglądają jak kolekcjonerskie i choć nakłady mają niewielkie, to jednak ilość rozmaitych wariantów, wariacji i monet w serii w ogólnym rozrachunku sprawia, że ich podaż jest naprawdę duża. Mowa tutaj o monetach upominkowych, prezentowych, okazjonalnych.

Istnieje bardzo niewielkie prawdopodobieństwo, że monety tego rodzaju okażą się doskonałą inwestycją. Jednak ich przeznaczenie jest zupełnie inne – mają być prezentem. W równym stopniu dobrą inwestycją nie okaże się perfum czy książka (chociaż tutaj wszystko zależy od tego, jaka to książka). Zresztą prezentów z zasady się nie sprzedaje. Ich wartość tkwi raczej w sentymencie czy symbolice. Jeżeli chcemy ofiarować komuś bliskiemu jakąś ładną monetę srebrną, niekoniecznie ważne jest dla nas potencjalny zwrot.

Zatem w jakie monety inwestować?

Tutaj nie ma łatwej odpowiedzi. Wszystko zależy od tego, czego właściwie oczekujemy oraz tego, jak bardzo chcemy się zaangażować. Jeżeli chcemy mieć inwestycję, przy której „nie trzeba robić”, a która ma nam dać proste zabezpieczenie emerytalne lub dla dzieci, wybór jest jeden: monety bulionowe.

Jeżeli chcemy rozpocząć prawdziwą, kolekcjonerską przygodę, uwzględniającą poszerzanie wiedzy, poznawanie historii, poznawanie ludzi ze środowiska, wymienianie się doświadczeniami, wówczas trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy interesuje nas wyłącznie rynek krajowy, czy również zagranica. W tym pierwszym przypadku strzałem w dziesiątkę będą monety NBP (obecne, ale także te stare, z lat 90-tych), w drugim mamy bardzo szeroki wybór. I tutaj – niestety – należy zdecydować się na jakiś klucz: kraj, temat, mennica itp.

Można także z powodzeniem łączyć oba typy inwestowania np. kupować monety bulionowe oraz ich wersje proof.

Zupełnie osobną kwestią jest zbieranie starych monet np. z okresu II RP. Wówczas wchodzimy na teren numizmatyki, i tak naprawdę jest to bardziej hobby niż inwestycja. A hobby od inwestycji różni to, że raczej więcej pieniędzy wydajemy niż zarabiamy.

fot. FuFu Wolf, flickr.comCC BY 2.0

Bartosz Adamiak