Srebro dołączyło do złotego marszu na północ

Wczoraj cena złota wzrosła do 1 860 USD za uncję, czego można się było spodziewać, na podstawie licznych przesłanek. Tym, co w obecnej chwili w większym stopniu elektryzuje osoby zainteresowane metalami jest fakt, że cena srebra przebiła poziom 22 USD, osiągając tym samym cenę, jaką mogliśmy obserwować w 2013 roku.

Sytuacja ta nie powinna być zaskoczeniem dla wszystkich tych, którzy rynkiem metali interesują się od dłuższego czasu. Podobne relacje pomiędzy złotem i srebrem obserwować mogliśmy przy okazji kryzysu z 2008 roku.

Relacja cen obu metali (gold/silver ratio) w marcu i kwietniu pozostawała na rekordowo wysokich poziomach ponad 100:1, co oznaczało, że cena złota była ponad stukrotnie wyższa od ceny srebra. Z uwagi na fakt występowania dość silnej korelacji pomiędzy obydwoma metalami, spodziewaliśmy się, że cena srebra w niedługiej przyszłości zacznie nadganiać stratę – szczególnie, że jest ono niezwykle atrakcyjne dla inwestorów. Niedawno fundusz Sprott Silver Trust zakupił srebro o wartości 1,5 mld USD (75 mln uncji).

Srebro w większym stopniu niż złoto, wykorzystywane jest w przemyśle i technologii. Dlatego lockdown i recesja trzymały ten metal nisko przy ziemi. Obecnie wracający do normalnego trybu pracy przemysł wznawia zamówienia. Wzmożony popyt zmniejsza oddziaływanie siły, która ciągnęła cenę srebra w dół. Tym samym przeważa siła wzrostowa, wynikająca z ogólnej tendencji wzrostowej metali, będących bezpieczną alternatywą dla coraz bardziej niepewnych akcji i drukowanego na potęgę dolara.

Marsz srebra spowolnić może drugi lockdown, który miałby miejsce przy okazji drugiej fali pandemii. Jednak wydaje się mało prawdopodobne, aby rządzący pozwolili na ponowne zamknięcie gospodarek, z uwagi na wysokie koszty. Druga fala byłaby też dużo mniejszym szokiem niż pierwsza, ponieważ spodziewamy się jej. A gdyby jednak doszło do drugiego lockdownu, to pójdzie on w parze z kolejnymi interwencjami banków centralnych, co jeszcze mocniej wybije metale w górę.