Czy Chiny planują wprowadzić standard złota?

Wiele wskazuje na to, że pewna forma standardu złota zdecydowanie może zostać przywrócona. Choć dla niektórych ekonomistów to po prostu absurd, dla licznych ekspertów rzecz wydaje się możliwa. Ustalanie i powracanie do standardu złota to w historii absolutnie nic nowego. Poznanie aspektu historycznego w pierwszej kolejności rzuca wiele światła na kwestię przywrócenia złota do roli monetarnej przez Państwo Chińskie w czasach współczesnych. Cofnijmy się zatem wstecz o 200 lat.

Czytaj także: Gdzie zmierzają państwa BRICS?

XIX wiek: Wielka Brytania

Kiedy z końcem XVIII wieku Napoleon rozpoczynał swoją europejską krucjatę, w Hamburgu znajdowała się jedna z największych – o ile nie największa – giełd towarowo-finansowych w Europie. Z początkiem francuskiej inwazji znacząca część jej działalności przeniosła się do Londynu, co miało wpływ na kształtowanie się przyszłego światowego centrum finansowego, bliżej znanego jako The City. Do tego momentu w Anglii nastąpił szereg zmian obyczajowych i gospodarczych, które miały służyć jako podwaliny do rewolucji przemysłowej (np. postęp technologiczny, ułatwiony dostęp do cukru i węgla, niższe koszty energii, rewolucja naukowa etc.).

Tuż przed rozpoczęciem XIX wieku przestano posługiwać się kruszcem na rzecz papieru. Było to spowodowane przystąpieniem do wojny przeciwko Francji. W jej trakcie nadmiernie emitowane banknoty wywołały inflację i niemalże święte oburzenie ze strony tzw. Bulionistów, którzy wychodząc naprzeciw potrzebom społeczeństwa, doprowadzili do przywrócenia stosowania kruszców w roli pieniądza. Odbyło się to tuż po wojnie, a więc w 1816 roku. Srebro stało się jednak jedynie pieniądzem zdawkowym i służyło w transakcjach o wartości do 40 szylingów, podczas gdy faworyzowane złoto nie miało zbyt wielu restrykcji. Tak w skrócie zrodził się tzw. klasyczny standard złota.

Od tamtej pory Bank Anglii skrupulatnie bronił ceny złota – wszak funt był teraz złotem. Wszelkie kryzysy, jakich doświadczali od tamtego momentu Brytyjczycy, były powiązane z nadmierną emisją papierowego funta, a siła nabywcza złotego była niezmienna lub co nieco wzrastała. Od 1825 roku ilość kruszcu w skarbcach rosła. Wielka Brytania dokonywała ekspansji terytorialnej i fenomenalnie rozwijała swój handel. Eksport i import dynamicznie rosły, zaś Ci, którzy chcieli handlować z Wielką Brytanią, musieli dysponować złotem. Funt stał się najważniejszą walutą na świecie, ponieważ miał pokrycie w kruszcu. Miało to trwać jeszcze kilka dobrych dekad, a państwo brytyjskie stało się imperium w sensie dosłownym.

Czytaj także: Rezerwy złota 2018 - top 10

XX wiek: Stany Zjednoczone

Kiedy Wielka Brytania była gospodarczym i militarnym hegemonem, Amerykanie dopiero eksperymentowali na różne sposoby z bimetalizmem. Wejście w drugą połowę XIX wieku zostało zainicjowane gorączką złota, która praktycznie zalała państwo żółtym kruszcem, dając niesamowity zastrzyk nieoprocentowanego dłużnie kapitału. Era kapitalizmu zbliżała się do wejścia w fazę kluczową dwie dekady później. Tak jak sto lat wcześniej prym w inwencjach i ekspansji wiedli Brytyjczycy, tak teraz przygotowywali się do tego Amerykanie.

Na czas wojny secesyjnej, w latach 1861-1865, pieniądz kruszcowy został zastąpiony papierowymi greenbacks, pierwowzorami współczesnego dolara. Po wojnie, w trakcie której obie strony emitowały papierowe świstki, inflacja była przeogromna. Kiedy kurz wojny opadł, politycy obwieścili, że należy powrócić do stosowania metali szlachetnych. Złoto wróciło do łask, zaś przemysł i gospodarka zaczęły prężnie się rozwijać. Oczom świata ukazało się przyszłe gospodarcze mocarstwo, którego finansowym centrum stało się Wall Street w Nowym Jorku.

Ekspansja Brytyjczyków stopniowo zwalniała, zaś Amerykanów niesamowicie przyspieszała. Ci drudzy wyspecjalizowali się w masowej produkcji wszelkiej maści dóbr. Zautomatyzowali przemysł i dokonali wielu inwencji, dzięki którym znamy choćby żarówki, golarki czy samochody osobowe. Eksport zaczął kwitnąć w najlepsze.

Czytaj także: NBP nadal kupuje złoto?

Wreszcie nadszedł rok 1914. Standard złota został porzucony w Europie, krew zaczęła się lać, a nowy porządek monetarny jawił się na horyzoncie. Amerykanie nie przystąpili do wojny od razu. Zaczęli na niej zarabiać, sprzedając jej uczestnikom broń oraz żywność. Za złoto rzecz jasna. Potężne ilości kruszcu zasiliły amerykańskie skarbce.

Tymczasem tuż po wojnie odbył się w Londynie pierwszy fixing złota. Cena uncji lśniącego kruszcu została ustalona w funtach, co potwierdzało wciąż jeszcze żywione przekonanie o tej walucie jako głównej w światowej gospodarce. Dlaczego tak się działo? Dlatego że zdobytą przez funta renomę można było przypisać złotu.

W czasie II wojny światowej powtórzył się scenariusz znany z tej wcześniejszej. Amerykanie za złoto sprzedawali broń i żywność, a dzięki napływowi kruszcu do swoich skarbców stworzyli walutę o niesamowitej wręcz sile. Dolar, który miał pokrycie w złocie, stał się najbardziej pożądaną walutą na świecie. Około 60% całości zapasów światowego kruszcu spoczywało w Fort Knox w połowie lat 40. W połowie kolejnej dekady amerykański dolar stał się główną walutą rezerwową na świecie, zastępując w tej funkcji brytyjskiego funta. W samym zaś Londynie na giełdzie metali szlachetnych złoto i srebro zaczęły być wyceniane w dolarze. Dlaczego tak się stało? Powodem było to, że amerykańska waluta była wymienna na złoto, podczas gdy brytyjska już dawno nie.

W 1971 roku stosowanie złota stało się passé. Amerykanie porzucili standard złota, co było zwiastunem tego, że niebawem nowe państwo przejmie rolę złotego hegemona.

Wiek XXI: Chiny

Brytyjczycy przyjęli złoto po wojnie, lecz zrezygnowali ostatecznie z pokrycia funta w nim w 1931 roku. Kraje, które utrzymywały rezerwy funtowe, z czasem traciły, dlatego że ta właśnie waluta traciła. Funt musiał zrzec się tytułu głównej waluty rezerwowej około 1955 roku, a więc po około 25 latach od ostatecznego zerwania swoich więzi z kruszcem. Zapamiętajmy to.

Państwo Chińskie jako innowacyjne gospodarczo dokonało niesamowitej ekspansji, stając się praktycznie największym eksporterem towarów na świecie. Tym samym stało się także posiadaczem ogromnej ilości amerykańskich dolarów. Chińscy politycy zdawali sobie sprawę z tego, że walutę tę można sobie po prostu drukować. Wiedzieli też, że dolar nie powróci do pokrycia w złocie – stąd, kiedy jego podaż rośnie, wartość maleje. Na wartości tracą także rezerwy dolarowe.

Czego więc życzą sobie Chińczycy? Wyjść obronną ręką z nadchodzącej katastrofy, mając świadomość tego, że tylko i wyłącznie złoto może im w tym pomóc. Złoto, które zostało porzucone przez Amerykanów prawie 50 lat temu.

Co wskazuje na powrót monetarnego złota?

Po pierwsze, wyżej omówiony historyczny schemat. O ile w XIX wieku pod względem militarnym i gospodarczym dominowali Brytyjczycy ze swoim złotym funtem, a w XX wieku Amerykanie ze swoim wymiennym do 1971 roku dolarem, o tyle wiek XXI wydaje się należeć do Chin. Kraj ten stał się największym na świecie eksporterem dóbr, a także największym na świecie importerem surowców. Choć juan nie jest jeszcze wymienny na złoto, wydaje się, że takim się stanie. Czy istnieje inny powód dla którego Bank Chin kumulowałby potężne ilości tego kruszcu? Od wielu lat rezerwy złota nieustannie rosną, a sami Chińczycy raz na kilkanaście miesięcy obwieszczają ich zwiększenie.

Po drugie, Państwo Środka stopniowo, cierpliwie – niczym anglosascy poprzednicy w czasach swojej rosnącej świetności – nie tylko gromadzi kruszec, ale także buduje podwaliny pod jego stosowanie. W tej chwili spekuluje się, że Chiny chcą płacić za ropę swoją walutą, zaś co bardziej nieufnym dostawcom samą walutę są gotowe wymieniać na złoty kruszec. To w praktyce byłoby przejściem na standard złota, a samo wydarzenie byłoby gospodarczym wstrząsem dla Amerykanów, którzy, nie mając limitów na drukowanie papierowego dolara i dzierżąc monopol na uiszczanie nim opłat za ropę, mogliby zostać ekonomicznie zmieceni. Istnieją również w Chinach miejsca, w których można posługiwać się także rosyjskimi rublami. Te – jako akceptowane w wymianie dóbr – również wydają się, że z czasem wypuszczą złotą kotwicę. Co na to wskazuje? Handlowy i polityczny sojusz z Rosją, która podobnie jak Chiny zwiększa swoje rezerwy złota.

Po trzecie, wsparciem w tym wszystkim ma służyć Shanghai Gold Exchange, który jako chińska giełda towarowa będzie ustalać ceny na własnym podwórku, a nie w Europie bądź USA, gdzie spekulacje na złocie charakteryzują się znacznie większym wolumenem niż obroty na złocie fizycznym. Kiedyś głównymi centrami obrotu złotem były Londyn i Zurych, następnie Nowy Jork i Chicago. Teraz wydaje się, że będą to Hongkong oraz Szanghaj, z naciskiem na tę drugą lokalizację.

Shanghai Gold Exchange rozpoczęła formalnie swoją działalność 31 października 2002 roku z ramienia Ludowego Banku Chin. Bank ten oraz sam rząd już na początku przekazali uprawnienia do zarządzania rynkiem złota giełdzie z Szanghaju. SGE skupia około 10 tysięcy klientów korporacyjnych oraz ponad 8 milionów klientów indywidualnych. Wśród członków SGE znaleźli także tacy gracze branżowi, jak HSBC, Scotiabank czy Credit Suisse. W 2014 roku władze Chin oraz reprezentanci SGE naciskali na utworzenie międzynarodowego zarządu giełdy w Szanghaju (International Board of SGE), co było częścią planu mającego na celu uczynienie chińskiej giełdy oraz waluty międzynarodowymi.

SGE jest w chwili bieżącej największą giełdą na świecie, na której obraca się złotem fizycznym. W samym 2014 roku obrót kruszcem wyniósł 18,5 tysięcy ton. Sami Chińczycy stali się największym nabywcą oraz producentem złota na świecie, osiągając pułap wydobycia około 500 ton rocznie.
Wszystko to złożone w pewną całość daje wyraźny obraz kierunku działań Chin. Nikt, kto by nie zakładał, że cena i rola złota wzrosną, nie kumulowałby tyle kruszcu. Nikt też nie stwarzałby i rozwijał warunków pod obrót tym kruszcem, gdyby nie przewidywał, że jego rola stanie się główną na monetarnej scenie gospodarki światowej.

fot. Portable Antiquities Scheme, flickr.com, CC BY-SA 2.0

enEnglish (angielski)

Łukasz Chojnacki