Szaleństwo na bitcoinie, stabilizacja na złocie czyli styczeń na rynkach finansowych

Pierwszy miesiąc 2018 roku na rynkach finansowych był bardzo nerwowy. Szczególnie jeśli pod uwagę weźmiemy samą jego końcówkę i spojrzymy na amerykański parkiet. Zawód inwestorom sprawił Donald Trump, natomiast na rynku pojawiają się pogłoski, jakoby część z nich miała grać na osłabienie bitcoina.

Czytaj także: Czy to już koniec bitcoina i kryptowalut?

Do hiperboli nastrojów związanych z kryptowalutami zaczynamy się powoli przyzwyczajać. Mimo wszystko rzut oka na styczniowy wykres bitcoina przyprawia inwestujących w ten walor o szybsze bicie serca. A pewnie niektórych i o stan przedzawałowy.

U progu 2018 roku bitcoin kosztował 13 458 dolarów (!). Po tygodniu przebił psychologiczną granicę 17 000 USD, żeby po kolejnych 10 dniach zanurkować poniżej 10 000 dolarów (9 477). Choć nieco później odbił, dziś wiemy, że bitcoin wart jest jeszcze mniej (w chwili pisania tego tekstu cena wynosiła 7 615 dolarów). Zmienność ceny tego waloru nie powinna nikogo dziwić, wszak jest to materiał wyjątkowy podatny na spekulacje.

BTCUSD

BTCUSD, źródło: Stooq.pl

Mało tego na dwóch rynkach regulowanych w Stanach Zjednoczonych - Cboe (Chicago Board Options Exchange) oraz CME (Chicago Mercantile Exchange) - zaczęły być notowane kontrakty terminowe na bitcoina. Co oczywiście zaczęli wykorzystywać gracze z Wall Street, dla których pojawiła się możliwość… zarabiania na bitconowych spadkach.

Kronika Galla Anonima z darmową przesyłką za pobraniem

Za oceanem mamy do czynienia zresztą z dość niejasną sytuacją, która błyskawicznie przekłada się na nastroje wśród inwestorów. Z jednej strony miesiąc można byłoby zaliczyć do całkiem udanych - indeks S&P 500 wzrósł w tym czasie o przeszło 5 procent (5,62%). Jednak sama końcówka stycznia była niezwykle nerwowa, na co złożyły się przede wszystkim dwa czynniki - Donald Trump i Janet Yellen.

Najważniejsze indeksy na Wall Street

Indeksy S&P500, Nasdaq Composite i Dow Jones Industrial Average w ciągu ostatnich 12 miesięcy, źródło: stooq.pl

Ten pierwszy podczas dorocznego orędzia o stanie państwa obiecał Amerykanom 1,5 bln dolarów na inwestycje infrastrukturalne. Teoretycznie dla inwestorów byłaby więc to dobra informacja. Sęk w tym, że Trump zapomniał dodać, skąd weźmie na to wszystko środki. Rzucił tylko pobieżnie, że w jego ocenie tak duże przedsięwzięcia powinny być finansowane przy współudziale sektora prywatnego.

Drugim czynnikiem, który nie tyle osłabił, co może nie tchnął w serca inwestorów nadziei, było posiedzenie Fed i ostatnie przemówienie jego szefowej, Janet Yellen (której kadencja niebawem się kończy). Rynki finansowe oczekiwały bardziej konkretnych sygnałów dotyczących tego, czy rzeczywiście w tym roku nastąpią aż trzy podwyżki stóp procentowych za oceanem. Nic jednak takiego, nawet między wierszami nie padło, co inwestorzy odebrali raczej negatywnie.

Dodatkowo w trakcie całego miesiąca trudne chwile przeżywała również amerykańska waluta. Na przykład 9 stycznia dolar w odniesieniu do złotówki kosztował aż 3,50 PLN. Jednak po publikacji dobrych danych gospodarczych zza oceanu, spadł on do poziomu 3,32-3,34. Sytuacja dla dolara przedstawia się niekorzystnie również względem waluty europejskiej (EUR/USD - 1,25), co z jednej strony jest efektem niepewności za oceanem odnośnie do planowanych podwyżek stóp i możliwości lekkiego przegrzania tamtejszej gospodarki i rynku akcji, z drugiej całkiem nieźle radzącej sobie na tym tle Europy. Zagrożeniem dla euro mogą być jednak zbliżające się wybory we Włoszech, gdzie bardzo silną pozycję ma znów blok Berlusconiego (co oczywiście martwi inwestorów i analityków).

EURUSD

Kurs EUR/USD w styczniu (źródło: www.stooq.pl)

Na tle dość napiętej sytuacji na rynkach finansowych i rosnącego napięcia na bitcoinie, nie można przejść obojętnie wobec tego, co dzieje się aktualnie na złocie. Pozostaje żałować, że kruszcowi nie udało się utrzymać do końca miesiąca bardzo dobrej passy - 25 stycznia złoto kosztowało 1356 dolarów, czyli najwięcej od sierpnia 2016 roku. Niestety pod koniec miesiąca jego kurs spadł 1332 dolarów.

W perspektywie miesiąca złoto zyskało więc niecałe 1,5 procent (dokładnie 1,47%). Jeśli jednak pod uwagę weźmiemy nieco dłuższy horyzont czasowy i cofniemy się do połowy grudnia, kiedy to walor kosztował 1243 dolary, zobaczymy już prawie 10 proc. wzrost, który zadowoli z pewnością nawet bardziej wymagających inwestorów.

Co przyniosą kolejne dni i tygodnie na rynkach finansowych? Będą się na nich ścierać z pewnością dwie potężne siły - z jednej strony to dobre dane gospodarcze najważniejszych państw świata, wspierające wzrosty na akcjach. Jednak na drugim biegunie mamy wciąż aktualne obawy związane z przegrzaniem się rynku akcji za oceanem. Pogłoski o zbliżającej się tam głębszej korekcie w żadnym wypadku nie straciły zatem na aktualności, co z pewnością niebawem zaczną dostrzegać również i te grupy inwestorów, którzy bardzo intensywnie są obecnie zainteresowaniem graniem na spadki na bitcoinie. Czy część z nich porzuci spekulacje i zainteresuje się bardziej stabilnym walorem, choćby złotem? Jeśli atmosfera na akcjach się nie uspokoi bądź zrobi się bardziej nerwowa, z pewnością tak się stanie.

fot. TheDigitalArtist, pixabay.com, CC0

Szymon Matuszyński