Upadek Lehman Brothers

W chwili upadku bank inwestycyjny Lehman Brothers był czwartym, co do wielkości bankiem tego typu w USA, po Goldman Sachs, Morgan Stanley i Merrill Lynch. Zatrudniał ponad 26 tys. osób i posiadał aktywa o wartości 680 miliardów dolarów. Upadłość Lehman Brothers wywołała spadek indeksu Dow Jones Industrial Average o 4,5% w ciągu jednego dnia – najwięcej od czasu ataków z 11 września. Była to również największa upadłość w historii Stanów Zjednoczonych.

15 września 2008 r. nie był łatwym dniem dla prezesa Lehman Brothers Richarda Fulda. Nie tylko dlatego, że był to poniedziałek. Cały weekend, wraz z nocami, spędził on na spotkaniach i rozmowach telefonicznych, których celem było pozyskanie funduszy na ratowanie banku. Sytuacja była coraz bardziej rozpaczliwa.

Czytaj także: Kryzys Subprime, czyli jak zadłużenie ubogich Amerykanów wstrząsnęło światem

Największe szanse dawał Lehmanowi brytyjski Barclays. Ten jednak potrzebował zgody swojego rządu, zaś rząd Wielkiej Brytanii oczekiwał gwarancji od rządu USA, której ten nie chciał dać. Los Lehman Brothers spoczął w rękach maklerów z Wall Street. I cóż… Polała się krew.

Index Dow Jones Industrial Average, źródło: www.macrotrends.net

We wrześniu 2008 roku Lehman Brothers zatrudniał ponad 26 tys. osób i posiadał aktywa o wartości 680 miliardów dolarów. Jednak problem, z jakim borykał się bank zarządzany przez Fulda, dotyczył także większości pozostałych, dużych banków inwestycyjnych oraz całej branży kredytowej i sekurytyzacyjnej. Już w 2007 roku nastąpiła recesja na rynku nieruchomości, zaś wyjście na światło dzienne pewnych faktów uruchomiło lawinę wydarzeń. Kredyty napędzały także inną, istotną gałąź gospodarki – przemysł motoryzacyjny, zaś rozbuchany rynek nieruchomości zapewniał miejsca pracy.

Fala zwolnień dotknęła m.in. Chryslera (upadłość 2009), General Motors (upadłość 2009 roku), Volkswagen oraz Forda. Nastąpił wzrost bezrobocia, spadek konsumpcji i w efekcie głęboka recesja, która rozlała się na inne kraje całego świata, w ciągu kolejnych tygodni. W wyniku kryzysu kilkadziesiąt milionów ludzi straciło pracę, dach nad głową oraz oszczędności całego życia.

Ale jak właściwie do tego doszło?

Czytaj także: Inflacja i niskie stopy procentowe - jak chronić oszczędności?

Geneza

Trudno jednoznacznie wskazać początek łańcucha przyczynowo skutkowego, który doprowadził do bankructwa Lehman Brothers oraz do światowego kryzysu. Raczej będzie to kilka zdarzeń, występujących w różnych okresach czasu.

Z pewnością należy wspomnieć o roku 1999. Wtedy to właśnie wycofano ustawę Glass-Steagall Act, która zakazywała łączenia dwóch typów bankowości: inwestycyjnej oraz depozytowo-kredytowej. Ustawa ta powstała 4 lata po czarnym czwartku z 1929 roku, aby chronić konsumentów przed nadmiernym ryzykiem. W 1999 roku wprowadzono przepisy znoszące część przepisów Glass-Steagall Act, aby umożliwić fuzję dwóch dużych banków Citicorp i Travelers Group. W ten sposób powstał Citigroup - największy dostawca usług finansowych na świecie.

Przełom XX i XXI w. był czasem, kiedy dwaj kolejni prezydenci USA dokładali wszelkich starań do tego, by każdy Amerykanin mógł posiadać własny dom, bez względu na swój stan posiadania czy status społeczny. Zrobił to zarówno Bill Clinton, jak i George W. Bush. Obaj dążyli do obniżenia kryteriów przyznawania kredytów, zaś rozwój branży sekurytyzacyjnej oraz instrumentów pochodnych sprawił, że ryzyko przesunięte zostało z kredytodawcy na późniejszego inwestora kupującego papiery oparte o dług. W procederze tym dużą rolę odgrywały instytucje: Fannie Mae, Freddie Mac oraz rządowa agencja Federal Housing Administration.

Czytaj także: Czy Polska zbankrutuje podczas kolejnego kryzysu?

Nie bez znaczenia dla całej sytuacji jest także rola Alana Greenspana, ówczesnego przewodniczącego FED. W 2001 roku, po pęknięciu bańki internetowej oraz atakach z 11 września, w obawie o wzrost gospodarczy FED obniżył stopy procentowe do rekordowo niskich poziomów (w 2002 roku był to 1%). W sytuacji, gdy inflacja była wyższa, niż stopy procentowe, branie kredytów i inwestowanie zdawało się być lepszą perspektywą, niż oszczędzanie. Zwłaszcza przy tak sprzyjających okolicznościach, o jakie zadbał rząd USA.

Źródło: www.macrotrends.net

Ludzie brali zatem kredyty, a instytucje chętnie ich udzielały. Brali wszyscy, nawet ci, których nie było na nie stać (kredyty wysokiego ryzyka tzw. subprime). Fannie Mae i Freddie Mac przekształcały kredyty w MBSy, czyli listy zastawne, które następnie trafiały do inwestorów, jako bezpieczne papiery wartościowe – w końcu uwiarygadniał je amerykański rząd (a przynajmniej tak to wyglądało). Inwestorami były m.in. fundusze inwestycyjne oraz banki, w tym Lehman Brothers, który w branży skupowania wierzytelności siedział od 1997 roku.

Wzmożona akcja kredytowa i popyt na domy spowodowały, że ceny nieruchomości zaczęły rosnąć, co czyniło je atrakcyjnymi inwestycjami. Ludzie kupowali nawet po kilka domów w celach inwestycyjnych. Na rynku tworzyła się bańka spekulacyjna, której jednak nikt nie chciał dostrzec. Alan Greespan przekonywał, że ceny nieruchomości odzwierciedlają jedynie wzrost gospodarczy...

Czytaj także: Inflacja i niskie stopy procentowe - jak chronić oszczędności?

Wzrost, dobrobyt i świetne wyniki

Duży ruch w nieruchomościach zapewnił wzrost PKB o 2% w skali roku. Wprawdzie w ciągu dekady zadłużenie gospodarstw domowych wzrosło z poziomu 40% PKB do 100% PKB, jednak nikt nie dostrzegał w tym zbyt dużego problemu.

W owym czasie obroty Lehman Brothers biły kolejne rekordy. W 2004 r. było to 175 mld dolarów. Agencja ratingowa Standard & Poor`s podniosła firmie ocenę z A do A+, argumentując swoją decyzję „znaczącą dywersyfikacją portfela inwestycji” oraz „sprawnym systemem zarządzania ryzykiem”. Zresztą agencje ratingowe to kolejny element tej układanki: oferowane inwestorom obligacje oparte o dług wyceniały tak samo, jak obligacje skarbowe, chociaż pakiety CDO zawierały zazwyczaj wymieszane kredyty różnego rodzaju, w tym kredyty subprime oraz NINJA (No Income, No Job, No Assets – bez dochodu, bez pracy, bez majątku). Ich wysoka ilość wynikała ze sprzyjających okoliczności, ale także z faktu, że były lepiej premiowane. Dla prostego sprzedawcy taki kredyt oznaczał po prostu wyższy zarobek.

Interes się kręcił, a pieniądze na premie lały się szerokim strumieniem, co dodatkowo motywowało menadżerów do śrubowania wyników, i jeszcze bardziej napędzało bańkę.

Tu jednak znów wkracza bank centralny.

Czytaj także: Jak przygotować się na kryzys w czasie prosperity?

Przerażająca chwila prawdy

Z obawy przed nadmierną inflacją, w okresie od 2004 do 2006 roku, stopy procentowe stopniowo podnoszone były z poziomu 1% do 5,25%. To ujawniło kolejną bolączkę – duża ilość kredytów o zmiennym oprocentowaniu. Wzrost stóp procentowych przełożył się na wzrost wysokości rat tych kredytów. Biedniejsi oraz ci, którzy kupowali domy dla celów inwestycyjnych, po prostu przestawali spłacać kredyty. Banki przejmowały domy, które następnie były wystawiane na sprzedaż. Ceny nieruchomości zaczęły spadać, co jeszcze bardziej zniechęciło inwestorów do spłacania kredytów.

Rynek nieruchomości załamał się w 2007 roku. Nagle instrumenty oparte o dług stały się „gorącymi ziemniakami”. W lipcu zbankrutowały dwa fundusze hedgingowe należące banku Bear Stearns. Inne banki poniosły straty sięgające wielu miliardów dolarów. Lehman Brothers stracił 2,8 mld dolarów. W marcu i kwietniu 2008 roku Merrill Lynch, Goldman Sachs, Morgan Stanley, Lehman Brothers i Citigroup zostały dokapitalizowane, by zapobiec upadłości. Każdy z banków dostał od kilku do kilkunastu miliardów dolarów. Działania te przyniosły jednak poprawę tylko na krótką metę. Na rynku wciąż funkcjonowało bardzo dużo toksycznych papierów. Na domiar złego, nikt nie chciał mówić o tym, jak wygląda prawda.

Czytaj także: "Zielona wyspa" - Kryzys Subprime w Polsce

Chciwość

Jak to się stało, że tak potężna instytucja, jaką był czwarty, największy amerykański bank inwestycyjny upadła? (Właściwe pytanie powinno brzmieć: dlaczego upadł tylko jeden z tych banków?)

W opublikowanym przez Jenner & Block 2208-stronnicowym raporcie opisującym przyczyny i skutki upadku Lehman Brothers, wyszczególnione zostały trzy podstawowe zarzuty wobec menedżerów banku:

  • mechanizmy podobne w skutkach do kreatywnej księgowości,
  • ukrywanie informacji na temat płynności banku,
  • ignorowanie sytuacji finansowej firm pożyczających pieniądze Lehman Brothers.

Wszystkie trzy wytłumaczyć można jedynie chciwością i niepohamowanym apetytem na pieniądze.

Inwestycje Lehmana były ostro lewarowane. W 2003 r. dźwignia ustawiona była na poziomie 24:1, zaś w 2007 r aż 33:1. Tłumaczy to kolejne rekordowe zyski, które bank odnotowywał w latach poprzedzających kryzys na rynku hipotecznym. 5 procentowy wzrost wartości papierów oznaczał zyski na poziomie 150%. Jednak istniała także druga storna medalu – wystarczył 3-4% spadek, by straty przekroczyły wartość księgową całej firmy.

Choć w czerwcu 2008 bank został dokapitalizowany, cena akcji Lehmana spadła z 67 do 14 dolarów, a później, do 3,8.

Nie było żadnego ratunku.

fot. Robert Scoble, flickr.comCC BY 2.0

Bartosz Adamiak