W XIX wieku to biblioteka świadczyła o majętności domu

Duży, płaski telewizor, konsola, komputer, samochód, domowa automatyka – to wszystko dziś stanowi o majętności naszego gospodarstwa i w pewien sposób pozycjonuje nas w społeczeństwie. Problemem dzisiejszych czasów jest jednak to, że wszystko to można kupić na kredyt, będący częścią globalnego problemu – rosnącego zadłużenia. Tymczasem jeszcze 100-150 lat temu, sytuacja wyglądała zgoła inaczej.

Mysaver poleca:

Zabory były okresem wyjątkowo trudnym dla wszystkich Polaków. Nim w 1918 r. udało nam się odzyskać niepodległość, musieliśmy sami dbać o to, by podtrzymać tradycję, pamięć i tożsamość narodową. I działo się to m.in. za pośrednictwem książek, które dawniej – w zasadzie do momentu, gdy druk stał się bardzo powszechni i bardzo tani – stanowiły o majętności domu.

Przystąp do Klubu Goldenmark

Na stronie Izby Tradycji w Lasochowie, przeczytać możemy o tym, jaką rolę pełniła w XIX-wiecznym dworze biblioteka:

Ważne miejsce zajmowała w siedzibie ziemiańskiej biblioteka, świadcząca o majętności domu, gdyż po liczbie posiadanych książek można było w XIX stuleciu ocenić zamożność ziemiańskiej rodziny: o ile w uboższych dworach zajmowały one ledwie jedną czy dwie półki, o tyle w najbogatszych przeznaczano dlań osobne pomieszczenie czyli bibliotekę właśnie, gdzie prócz oszklonych szaf i wygodnych, przeznaczonych do lektury foteli, ustawiano pulpity do nut, sztalugi oraz – obowiązkowo – duży stół, na którym piętrzyły się gazety i albumy.

Zabezpiecz majątek dla przyszłych pokoleń

Autorzy strony przytaczają także fragment poczytnego poradnika dla średniozamożnych ziemianek, autorstwa Karoliny z Potockich Nakwaskiej, który zdaje się potwierdzać, jak dużą wartość miały książki:

Jeżeli miejsce po temu, przyjemną ci będzie rzeczą mieć osobną czytelnią, gdziebyś swe książki, papiery, rysunki trzymała. (...) Gdy komu pożyczysz jakie dzieło, zapisz zaraz na karteczce, którą umieścisz na jego miejscu w szafie (...) U nas są ludzie czasem dość niedelikatni, aby zatrzymywać cudze dzieła. Zamykaj twe książki, jeżeli je chcesz mieć w porządku. Na stole w środku czytelni umieszczaj słowniki, pisma czasowe, ostatnie dzieła, ryciny, ołówki, drewniany lub kościany nóż do kart przecinania; słowem wszystko, co do tego rodzaju, użytku i wygody pracujących lub czytających, należy.

Biżuteria dla domu

Choć znaczenie książek na przestrzeni lat uległa pewnej zmianie, wcale nie oznacza to, że całkowicie straciły na znaczeniu, zastąpione przez bezduszny sprzęt RTV. Współcześnie na rynku dostępnych jest wiele ksiąg, których charakter oddaje wartości, jakie przyświecały gromadzeniu książek w dawnych czasach. Mowa tutaj o ekskluzywnych kopiach naukowych starodruków i manuskryptów, a także o art-bookach i księgach zamkniętych w oprawach jubilerskich.

– Wiele czynników składa się na to, że ludzie decydują się nabyć tego typu księgi – mówi Artur Sobolewski z Domu Emisyjnego Manuscriptum. – Ich ceny, choć wysokie, nie są dla nikogo zaskoczeniem, nie bez kozery mówi się, że te księgi to biżuteria w bibliotece, a biżuteria jak wiadomo jest cenna. Każda księga jest rękodziełem wykonanym z niezwykłym pietyzmem przez ekspertów z różnych dziedzin. Każda powstaje kilka tygodni, ale jej trwałość to kilka wieków, jeśli nie wieczność. Budzą podziw każdego, bez względu na to, jaki kto ma gust.

Prezenty z wyższej półki

Pamięć i tradycja

Ale księgi, nawet te jubilerskie, to nie tylko przedmiot o wysokiej wartości. To także nośnik pamięci, tradycji i tożsamości – podobnie, jak w XIX wieku, kiedy służyły one przetrwaniu polskości pod zaborami. Przykładem takiej księgi może być chociażby Kronika Galla Anonima, która również dostępna jest w postaci księgi jubilerskiej, czy wręcz inwestycyjnej.

Dzieło to wprowadziło Polskę do ówczesnego europejskiego obiegu, nadało literacką formę tradycji plemienno-dynastycznej – mówi prof.  dr. hab. Dariusz Rott z Zakładu Historii Literatury Średniowiecza i Renesansu na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. – Gall spisał pierwsze nasze mity narodowe – podania wielkopolskie (pojawiają się w nich książę Popiel oraz założyciel dynastii – Piast), co rozwiną i uzupełnią jego następcy: Mistrz Wincenty zwany Kadłubkiem, anonimowy autor Kroniki wielopolskiej czy najwybitniejszy średniowieczny historyk Jan Długosz. Dla mnie niezwykle cenny jest zwłaszcza opis naszego kraju, wykreowany przez Anonima wizerunek polski jako części Słowiańszczyzny, kraju szczęśliwego i bogatego oraz wolnego i suwerennego, który „nigdy przecież nie został przez nikogo ujarzmiony w zupełności”.

Znaczenie tradycji i pamięci, a także dziedzictwa, podkreślił także na łamach Mysavera Michał Kwilecki, Kanclerz Stowarzyszenia Potomków Sejmu Wielkiego.

– Bez wiedzy na temat swoich korzeni – a pamiątki materialne też są potwierdzeniem tego, skąd się wywodzimy – nie mamy dziedzictwa – mówi Michał Kwilecki. – Bez wiedzy o przeszłości, nie możemy zrozumieć przyszłości i teraźniejszości. A historia każdego z nas – jakkolwiek możemy sądzić, że jesteśmy ledwie ułamkiem tysięcznej promila – składa się na historię i tożsamość naszego narodu.

Reasumując, może czasem lepiej zastanowić się nad tym, czy aby w naszym domu nie za dużo jest przedmiotów ulotnych, chwilowych, całkowicie pozbawionych znaczenia. Szukamy wartości w wykresach giełdowych, w notowaniach i kursach walut, tymczasem prawdziwą wartość, całkowicie odporną na wahania koniunktury, działania bankierów centralnych i polityków, znali już nasi dziadowie i pradziadowie.

Szymon Lenartowicz