Wall Street w dół po środowych komunikatach FED

Jeszcze w ubiegłym tygodniu zdawało się, że Wall Street odrobi straty z 2020 roku. Miniony tydzień pokazał, że sprawa nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Wiadro zimnej wody na głowy inwestorów wylał prezes FED – Jerome Powell.

Mysaver poleca:

Początek tygodnia przyniósł na amerykańskiej giełdzie kontynuację wzrostów, które obserwowaliśmy od połowy maja. Jeszcze do niedawna wydawało się, że najważniejsze indeksy z Wall Street są na najlepszej drodze do odzyskania strat z tego roku, co jednak stanęło pod znakiem zapytania po środowych wypowiedział szefa FED Jerome’a Powella.

Prezes FED zasugerował, że budowanie optymistycznej wizji przyszłości w oparciu o jednorazowe dane makro (raport z rynku pracy, stopa bezrobocia spadła z 14,7 do 13,3 proc., zamiast wzrosnąć do prognozowanego 19,1 proc.) to kiepska strategia. Według prognoz banku centralnego odbudowa amerykańskiej gospodarki będzie długa i stopniowa – raczej jest to perspektywa lat niż miesięcy.

Powell zapowiedział, że stopy procentowe utrzymane zostaną w przedziale 0-0,25 proc. prawdopodobnie jeszcze przez cały 2021 i 2022 r., a bank centralny będzie kontynuował QE w obecnym tempie tak długo, jak będzie to potrzebne (obecny program QE tytułowany jest od zapowiedzi FED jako „QE Infinity” – QE nieskończoność).

W związku z powyższym, inwestorzy znów odczuli wzrost niepokoju, a niektórzy z nich zaczęli realizować zyski, które udało się wypracować na fali ożywienia. Czwartek był najgorszym dniem dla amerykańskiej giełdy, od czasu marcowej paniki. Dow Jones stracił 6,9 proc., S&P500 prawie 5,9 proc., zaś Nasdaq Composite 5,3 proc.

Obawy narastają także w związku z faktem, że liczba zakażeń wcale nie maleje, a coraz częściej na tapet trafia kwestia drugiej fali zachorowań, której wg. niektórych ekspertów, powinniśmy spodziewać się na jesień.

Zupełnie inne stanowisko reprezentuje Donald Trump, który do tej pory słynął z krytykowania FED za brak zdecydowanych reakcji (brak obniżek stóp procentowych). Obecnie prezydent zmienił front – przynajmniej w kwestii prognoz na przyszłość – i zapowiada, że trzeci i czwarty kwartał 2020 będą dobre, a rok 2021 będzie wspaniały. Wybory prezydenckie w USA zaplanowane są na 3 listopada 2020.

Sytuacja w Polsce

Obostrzenia od pewnego czasu uległy zluzowaniu. Polska gospodarka została w znacznej części „odmrożona”. Wraz z postępującym luzowaniem obostrzeń, nastąpił wzrost zachorowań poza województwem śląskim, jednak w największym stopniu do wzrostu odnotowanych zakażeń koronawirusem przyczyniło się województwo śląskie, gdzie dochodziło za masowych zakażeń górników w kopalniach.

W minionym tygodniu minister Szumowski był pytany o możliwość powrotu do obostrzeń. Choć stwierdził, że ilość zakażeń „na ulicy” się zmniejsza, nie wykluczył, że w razie, gdyby ta sytuacja uległa zmianie i notowano by wzrost zakażeń, obostrzenia mogłyby powrócić.

Metale szlachetne

W minionym tygodniu ceny złota i srebra, zarówno w dolarze amerykańskim, jak i w polskim złotym, odnotowały wzrost. Najwięcej, bo ok. 3,5 proc., zyskało złoto w polskim złotym, co związane było zarówno ze wzrostem ceny złota w USD, jak i utratą wartości polskiej waluty (PLN Index na lekkim minusie).

W ostatnim czasie świat obiegły wiadomości o tym, że bank centralny Rosji z dniem 1 kwietnia 2020 roku wstrzymał zakupy złota. W kwietniu Rosja wyeksportowała także 41,8 ton złota o wartości 2,2 mld USD, głównie do Wielkiej Brytanii (29,6 ton/1,6 mld USD), Szwajcarii (7,1 ton/383 mln USD) oraz Turcji (5 ton, 277 mld USD).

Rosja w dalszym ciągu pozostaje w ścisłej czołówce państw, które posiadają największe zasoby złota (2 299 ton). Wstrzymanie zakupów i sprzedaż części zasobów, może być związana ściśle ze stanem gospodarki rosyjskiej. W ostatnich latach jednym z większych sprzedawców złota była Wenezuela – kraj pogrążony w całkowitej zapaści przez hiperinflację. Fakt, że Rosja sprzedaje swoje złoto niekonieczne musi oznaczać, że straciło ono na atrakcyjności w oczach rosyjskich bankierów centralnych, ale że rosyjska gospodarka zwyczajnie potrzebuje gotówki, a luzowanie ilościowe rubla wydaje się być zadaniem cokolwiek karkołomnym. Z drugiej strony, sprzedane do tej pory złoto to kropla w morzu potrzeb – według szacunków, rosyjska gospodarka może w tym roku skurczyć się nawet o 150 miliardów dolarów (8,6 proc. PKB).

Dane o popycie na złoto fizyczne spływają z pewnym opóźnieniem, jednak dość dobrym miernikiem sentymentów inwestorów jest zainteresowanie złotem papierowym, które jest znacznie łatwiej mierzalne. Ostatni raport Światowej Rady Złota pokazuje, że zainteresowanie żółtym metalem jest gigantyczne. W ciągu zaledwie pierwszego półrocza 2020 roku (które jeszcze nie dobiegło końca), napływy do funduszy ETF zasilanych złotem były większe, niż w całym rekordowym 2009 roku (623 tony vs 291 ton). Jest to silny argument za twierdzeniem, że znajdujemy się na początku trzeciej złotej hossy, o której niedawno pisał James Rickards.

Fot. Federal Reserve, flickr.com, Public Domain

Michał Tekliński