Wielka wędrówka złota

O rekordowych transakcjach na rynku Comex, gdzie w kwietniu upłynniono 400 ton złota z funduszy ETF, nie pisze się już w kategoriach teorii spiskowej. Wielu analityków zadaje sobie pytanie co właściwie dzieje się ze złotem, do niedawna, masowo sprzedawanym na zachodnich giełdach?

 

Pełniejszy obraz sytuacji uzyskamy przywołując informacje o masowych transferach złota z zachodu na wschód. Sytuacja jest dość prosta, wiele funduszy przesadziło ze spekulacjami na złocie i pozbywało się certyfikatów na nie. Z kolei banki obsługujące transakcje (często na leasingowanym złocie) również jakoś musiały wyrównywać straty. Odbiory znajdują się tam, gdzie wiara w złoto nigdy nie słabnie – na dalekim wschodzie.

O gigantycznym zapotrzebowaniu ze strony Chin napisano już wiele, podobnie jak o niejasnych mechanizmach sprowadzania królewskiego kruszcu do tego kraju. Dotychczas wiadomo było, że lwia cześć chińskiego importu metali szlachetnych przechodzi przez Hong-Kong nazywany „złotą bramą do Chin”.

Dziś wiemy, że wcześniejszym przystankiem jest, od dawna kojarzona ze złotem, Szwajcaria. Tylko w pierwszej połowie 2013 roku i to jedynie z Londynu, do Szwajcarii „przepłynęło” 798 ton złota. Zalety Szwajcarii podczas takich transakcji są oczywiste. Zaczynając od legendarnej wręcz dyskrecji, po duże możliwości ponownej rafinacji złota w taki sposób by odpowiadało potrzebom azjatyckich klientów.