Wojna handlowa wchodzi do Europy

Miniony tydzień przyniósł dwie względnie dobre wiadomości: jest porozumienie w sprawie brexitu i doszło do zawarcia rozejmu między USA a Chinami. Jednak obydwie podszyte są wieloma „ale”. W dodatku w piątek USA nałożyły cła na towary z Unii Europejskiej, które dotkną także Polski.

Mysaver poleca:

Z początkiem października amerykańskie biuro handlu poinformowało o planach wprowadzenia 25-procentowych ceł na niektóre towary z UE o wartości 7,5 mld dolarów. Jest to efekt orzeczenia Światowej Organizacji Handlu, która stwierdziła, że dotacje Unii Europejskiej dla Airbusa – europejskiego konkurenta amerykańskiego Boeinga – były nielegalne.

Przystąp do Klubu Goldenmark

Cłami objęte zostaną m.in. produkty koncernu Airbus oraz samoloty cywilne produkowane we Francji, Wielkiej Brytanii, Niemczech i Hiszpanii, francuskie wina, szkocka whisky, sery, oliwki czy mrożone mięso z Niemiec. Jeżeli chodzi o polskie produkty, to będą to niektóre sery, jogurty, kefiry, gruszki, czereśnie, a także soki gruszkowe i śliwkowe.

W międzyczasie USA i Chiny uzgodniły częściowe porozumienie, które ma zostać podpisane w przyszłym miesiącu. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego wzrost globalnej wymiany handlowej w pierwszym półroczu wyniósł zaledwie 1 proc., co stanowi wynik najsłabszy od 2012 roku. Nowa szefowa MFW podkreśla, że to dobrze, że USA i Chiny prowadzą rozmowy, jednak teraz potrzebny jest nie rozejm, ale pokój.

Pojawiła się perspektywa na przeprowadzenie uporządkowanego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej już 31 października – jak zapowiadał Boris Johnson. Wypracowane zostało porozumienie, które zaakceptowali już przywódcy Unii Europejskiej. W sobotę Izba Gmin miała przeprowadzić głosowanie nad dokumentem, jednak do głosowania nie doszło z uwagi na zbyt dużą liczbę kwestii spornych. Jest zatem wielce prawdopodobne, że do brexitu nie dojdzie 31 października, a rynki nadal będą tkwiły w niepewności.

Kronika Galla Anonima z darmową przesyłką za pobraniem

Złoto i srebro w dalszym ciągu znajdują się w obszarze korekty trwającej praktycznie od początku września. Wielu inwestorów odczytuje to jako okazję do uzupełnienia swojego portfela.

Fundusz Walutowy przestrzega, że światowy system finansowy jest dziś dużo bardziej rozchwiany, niż w 2008 roku. Luzowanie ilościowe, niskie stopy procentowe i wojny handlowe zmuszają inwestorów do podejmowania coraz większego ryzyka. Wszędzie występują sprzężenia zwrotne i potencjalne reakcje łańcuchowe. We Francji i Hiszpanii zadłużenie zbliża się do poziomów obserwowanych podczas poprzednich kryzysów, a w Chinach, Wielkiej Brytanii i USA już dawno przekroczyły te poziomy. Coraz częściej do podejmowania ryzyka finansowego wykorzystywany jest dług. Szacuje się, że w tym roku lewarowane transakcje stanowiły prawie 60 proc. wykupów w Stanach Zjednoczonych, co znacznie przekroczyło szczytowy poziom sprzed upadku Lehman Brothers.

Wiele wskazuje na to, że najgorsze jest dopiero przed nami, a obecne ceny złota i srebra odpowiadają poziomom z 2008 roku. W przypadku ewentualnego kryzysu na podobną skalę cena złota – podobnie, jak w latach 2008-2011 – mogłaby wzrosnąć nawet dwu-, dwuipółkrotnie, zaś cena srebra nawet pięciokrotnie.

Fot. Gage Skidmore, flickr.comCC BY-SA 2.0

Robert Śniegocki