Wojna handlowa – starcie Chin z USA

Pobierz PDF i czytaj gdzie chcesz

Wiadomość, że USA nałoży 25-procentową stawkę celną na część towarów importowanych z Chin, wstrząsnęła rynkiem azjatyckim. Informacja ta wpłynęła także na Wall Street, a to dopiero początek czyhających zmian. Wojna handlowa staje się faktem.

Czytaj także: Ludowy Bank Chin kupił złoto po raz pierwszy od dwóch lat

Ochrona własności intelektualnej

Główne oskarżenia kierowane w stronę Chin to brak poszanowania do własności intelektualnej. Co ciekawe ten argument rzeczywiście ma swoje odbicie w faktach. Donald Trump w czasie swojej kampanii wyborczej, niejednokrotnie zapewniał, że nadrzędnym dla niego celem będzie ochrona amerykańskich firm przed konkurencją.

Warto tutaj nakreślić, że Chiny w ostatnich latach przez dość liberalne podejście do rynku, stały się zaraz po Stanach Zjednoczonych prawdziwą potęgą gospodarczą. Nie dziwi więc fakt, że wiele firm z rynku amerykańskiego zmieniały swój ośrodek działań na tereny chińskie. Jednak zmiany podatkowe wprowadzone przez Trumpa spowodowały, chociażby częściowy powrót Apple na rynek rodzinny. Obietnice, które złożył Trump podczas kampanii wyborczej, realizuje nad wyraz skutecznie.

W czwartek 22 marca prezydent USA podpisał dokument nakładający karne cła na towary importowane z Chin o wartości 60 mld. rocznie. Różnice w handlu potwierdzają liczby. W zeszłym roku firmy amerykańskie wysłały do Chin towary w łącznej wartości 130 mld. dolarów. Natomiast chiński eksport do USA przekroczył 500 mld. dolarów. Jest to więc zatrważająca różnica. Ogień podsycał fakt, że Chiny użytkują liczne patenty, na które umowy dawno wygasły.

Czytaj także: Chińczycy są w stanie zatopić Stany Zjednoczone

Odzew Chin

Chiny nie pozostają dłużne. Już w piątek Pekin ogłosił, że nałoży karne cła na importowane towary z USA.

POTRÓJNE KORZYŚCI GOLDENMARK

- Jeśli ktoś wypowiada wojnę handlową Chinom, będziemy walczyć do samego końca - stwierdził ambasador Państwa Środka w USA Cui Tiankai.

Chińskie ministerstwo handlu ogłosiło zamiar objęcia cłem takich towarów jak owoce, orzechy, wina, wieprzowina ale także np. stalowe rury. Co prawda, reakcję Chin można uznać za przejaw walki, bo przecież liczby pokazują dobitnie, które państwo prowadzi bardziej rozwinięty eksport. Co więcej, zarzuty stawiane przez USA odnośnie własności intelektualnej mogą wyglądać całkowicie inaczej, jeśli przyjrzeć się liczbie patentów ogłoszonych przez Chiny.

W samym 2016 roku, według Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) Chiny zgłosiły 1,3 mln patentów. Jest to dwa razy więcej, niż zgłosiło USA. Warto także pamiętać, że chińskie wydatki na badania oraz rozwój w relacji do PKB wzrosły z 0,5 proc. do 2,1 proc. przez ostatnie 20 lat. W dłuższej perspektywie można stwierdzić, że to Chiny powinny martwić się o ochronę swojej własności intelektualnej.

Co oznacza wojna handlowa dla UE?

Unia Europejska, póki co skutecznie omija cła nakładane przez USA. Jednak każde karne cła, które nałoży USA, będą automatycznie skutkowały podobnym działaniem ze strony UE. Wojna handlowa - póki co - nie jest celem ani USA, ani Unii. Warto podkreślić, że wprowadzenie ceł na rynek chiński to bodziec nie do prawdziwej wojny, lecz do negocjacji.

Jednak z drugiej strony starcie dwóch gigantów daje o sobie znać w reakcjach inwestorów na rynkach.

Spadki napędzane sporem

Chociaż początkowo decyzję Trumpa Wall Street doceniło, to z każdym kolejnym momentem sytuacja stawała się coraz gorsza. Napędzane jeszcze niezatrzymanymi spadkami z lutego indeks Dow Jones Industrial Average (^DJA) spadł o 2,1 proc., Nasdaq Composite (^NDQ) o 2,43 proc., S&P500 natomiast spadł o 2,1 proc.

Główne spadki były zauważalne w firmach, które stawiają na współprace poza granicami z USA, a w szczególności z Chinami. Kurs dolara również niezbyt pozytywnie dostroił się do sytuacji na rynkach światowych. Tymczasem inwestorzy działający w Europie powoli mogą zacząć wycofywać swój kapitał ze spółek związanych wyraźnie z handlem z Chinami. Co więcej, nastroje z ostatnich dni pobudzało wyczekiwanie na decyzję FED odnośnie dalszych działań z dolarem. Oczekiwanie to odczuł zarówno rynek akcyjny, jak i złoto.

Wojna handlowa a Wall Street

Reakcja najważniejszych indeksów z Wall Street na informację o podpisanie przez Trumpa memorandum w sprawie ceł, źródło: stooq.pl

Starcie tytanów

Spoglądając na wzrost Chin, można śmiało stwierdzić, że USA powoli traci swoją pozycję mocarstwa światowego. Dalszy rozwój Chin co prawda może nie być już aż tak dynamiczny, jednak ogólne perspektywy, które to państwo ma przed sobą, dają dobre wnioski co do przyszłego rozwoju. USA plasuje się na dobrej pozycji, jednak w swoim obszarze ma coraz mniej gałęzi, które można rozwijać i unowocześniać. Chiny natomiast w niektórych regionach wciąż posiadają miano państwa zacofanego, co daje ogromne perspektywy do rozwoju.

Siła dolara, na którym to głównie opiera się pozycja Stanów Zjednoczonych to zasługa handlu ropą. Chiny jako państwo stanęły w czołówce zapotrzebowania na ropę, co z kolei powoduje potencjalny zwrot w kierunku poszukiwania tych obszarów, które zechcą akceptować za środek wymiany chińską walutę, zamiast amerykańskiego dolara.

Cierpliwość popłaca

Znakomity w swoich metodach inwestycyjnych, Warren Buffet podkreśla często, że giełda to miejsce, gdzie bogactwo przechodzi od niecierpliwych do cierpliwych. Warto wziąć te słowa do serca obserwując rynek i obecną tendencję. Spoglądając na wykresy WIG, czy też WIG20, można stwierdzić, że jesteśmy wciąż w trendzie spadkowym. Mimo wszystko warto pamiętać, że moment największych burz i spadków to niejednokrotnie moment do najlepszych zakupów.

Photo by Freddie Collins on Unsplash

Pobierz PDF i czytaj gdzie chcesz

enEnglish (angielski) etEesti (estoński)

Szymon Maj